Wolverine wiele w życiu przeszedł. Większość jego historii to pasmo bólu, tragedii i utraconych wspomnień – i z pewnością nie są to momenty, do których chciałby wracać. A jednak musi to zrobić raz jeszcze. Tym razem stawką jest życie Charlesa Xaviera i przyszłość całej Krakoi. Czy Logan po raz kolejny udowodni, że naprawdę jest najlepszy w tym, co robi?
Podróż do przeszłości
Michaił Rasputin postanawia zmienić bieg historii i raz na zawsze unicestwić mutantów oraz ich wyspowe królestwo. Aby tego dokonać, wysyła w przeszłość Omegę Red z jednym celem – wyeliminować Xaviera. Sposobów jest wiele: można zgładzić młodszą wersję Profesora X albo cofnąć się jeszcze dalej i zabić któregoś z jego przodków, by nigdy się nie narodził.
Aby temu zapobiec, do akcji wkracza Wolverine. Wspierany przez samego Xaviera oraz Jean Grey, również dokonuje skoków w czasie, by raz jeszcze przeżyć własną przeszłość i powstrzymać tragedię. W efekcie Logan przemierza najważniejsze rozdziały swojego życia – od rodzinnej Kanady, przez laboratorium Broni X, I i II wojnę światową, przez Wietnam i Japonię, aż po mroczne zakątki Kolumbii.
Jednocześnie w teraźniejszości pojawia się Wolverine z przyszłości – ten, który widział upadek mutantów. Jego misja jest równie dramatyczna: musi powstrzymać Moirę MacTaggert, by nie dopuścić do wydarzeń ze swojej linii czasowej. Na jego drodze stają jednak X-23, Daken i Scout – cała trójka jego „dzieci”, gotowa bronić własnych przekonań nawet przed ojcem.

Co za dużo…
Benjamin Percy ponownie bierze Logana na warsztat, tym razem w komiksie Wolverine. X żywotów/X śmierci – kolejnym rozdziale cyklu Rządy X, rozgrywającym się w państwie mutantów na wyspie Krakoa. Autor już wcześniej pisał o Rosomaku i wyraźnie czuje tę postać, choć tym razem podjął się wyjątkowo ambitnego zadania.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to klasyczna historia o Wolverinie, który raz jeszcze musi uratować przyjaciół i przeszłość. Szybko jednak okazuje się, że to opowieść dwutorowa. X żywotów śledzi Logana, cofającego się w czasie, by ocalić Charlesa Xaviera. X śmierci to z kolei historia Moiry MacTaggert, na którą najpierw poluje Mystique, a później – jeszcze bardziej niebezpieczny Wolverine z przyszłości, zainfekowany przez Falangę. Obie linie narracyjne biegną równolegle, aż w końcu splatają się w jedno widowiskowe, choć nieco chaotyczne zakończenie.
Trzeba przyznać, że scenariusz ma sporo dynamiki i kilka świetnych pomysłów. Wolverine jest tu dokładnie taki, jakiego fani oczekują: brutalny, nieustępliwy, gotowy poświęcić wszystko, by osiągnąć cel. Percy nie szczędzi mu bólu – zwłaszcza w wątku japońskim, gdzie Logan ponownie spotyka swoją ukochaną Itsu. Jego wersja z przyszłości wypada jak mutancka wersja Terminatora, tropiąca Moirę niczym Sarę Connor. Daken, X-23 i Scout podbijają emocje, a obecność Omegi Red i Michaiła Rasputina nadaje całej historii odpowiedni ciężar.
Niestety, mimo efektownych pojedynków i widowiskowych scen, fabuła szybko zaczyna przypominać misternie zmontowany chaos. Dzieje się dużo – a momentami wręcz za dużo. Żaden ze skoków w czasie Logana nie dostaje wystarczającego rozwinięcia. Poza emocjonalną podróżą do Japonii większość epizodów sprowadza się do serii brutalnych starć z kolejnymi wcieleniami Omegi Red. Nawet gdy pojawia się Sabretooth, wątek zostaje zakończony błyskawicznie, a potencjalnie mocne sekwencje – jak powrót do laboratorium Broni X – rozmywają się w kolejnym mordobiciu.
Na marginesie warto wspomnieć o wątku Madripooru, którego… wcale tu nie ma, mimo że okładka zdaje się coś sugerować. To tylko drobiazg, ale dobrze pokazuje, jak Percy nie zawsze wykorzystuje obietnice zawarte w samym koncepcie.
Ciekawsza okazuje się część poświęcona Moirze. Tempo nadal jest szybkie, ale całość jest bardziej klarowna. Świetny jest wstęp – z łowami Mystique i wsparciem dla Moiry ze strony Jane Foster (Walkirii). Choć potem i ten wątek wpada w rytm niekończących się ucieczek. Dopiero końcówka, gdy obie historie się łączą, nabiera właściwego ciężaru emocjonalnego i rytmu. Wtedy czuć, że stawka jest naprawdę wysoka, a walka ma sens.
Największym problemem całej fabuły pozostają jednak skoki w czasie. To temat trudny nawet dla najlepszych scenarzystów, a Percy nie do końca go udźwignął. Wiemy, że śmierć Xaviera oznacza katastrofę, ale inne wydarzenia – liczne zabójstwa i zmiany w przeszłości – nie mają żadnego wpływu na teraźniejszość. Brakuje konsekwencji i logiki, przez co część wątków traci znaczenie.
Warto też podkreślić, że Wolverine. X żywotów / X śmierci nie jest komiksem dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z mutantami. Choć na pierwszy rzut oka wygląda jak samodzielny album, w praktyce wymaga solidnej znajomości cyklu Rządy X i aktualnego status quo Krakoi. Bez tego łatwo się pogubić i trudno w pełni docenić skalę całej historii.

O dwóch takich, co narysowali Logana
Od strony wizualnej Wolverine. X żywotów / X śmierci to dzieło dwóch artystów: za X śmierci odpowiada Federico Vicentini, natomiast X żywotów zilustrował Joshua Cassara. I można powiedzieć, że w tym przypadku role się odwróciły — o ile scenariuszowa część poświęcona Moirze wypada lepiej, o tyle pod względem graficznym to właśnie ona prezentuje się słabiej.
Vicentini potrafi świetnie narysować samego Wolverine’a, zwłaszcza w jego futurystycznej, zainfekowanej przez Falangę wersji — wygląda naprawdę epicko i przykuwa wzrok od razu. Również postacie drugoplanowe są wyraziste i charakterystyczne. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy akcja nabiera tempa. W dynamicznych sekwencjach kadry stają się chaotyczne, a czytelnik łatwo gubi orientację. Niekiedy trudno określić, na co właściwie patrzymy – ruch i przemoc zlewają się w jeden nieczytelny zlepek.
Zupełnie inaczej jest w X żywotach. Joshua Cassara zdecydowanie lepiej panuje nad narracją wizualną. Pomimo licznych starć i brutalnych momentów jego rysunki pozostają przejrzyste i pełne energii. Każdy cios i każdy ruch ma swoje miejsce, a tempo akcji współgra z fabułą. Starcia wyglądają tak, jak powinny w komiksie o Wolverinie – są brutalne, krwawe i intensywne, ale jednocześnie czytelne i dobrze skomponowane.
Cassara potrafi też zwolnić tempo i zbudować odpowiedni klimat w bardziej emocjonalnych scenach. Gdy Omega Red przejmuje cudze ciała, całość nabiera niepokojącego, niemal horrorowego charakteru. Z kolei wątek z Itsu wnosi subtelną, ale wyraźną nutę erotyzmu — bohaterowie są nadzy, bliscy sobie, lecz artysta zachowuje elegancję i dobry smak. To scena intymna, pokazująca emocje i bliskość, przy zachowaniu odpowiedniego wyważenia — nagość istnieje, ale intymne części ciała pozostają zakryte.
Na szczęście finał – starcie Wolverinów z dwóch linii czasowych i ich potomków – został narysowany klarownie i z odpowiednim rozmachem. Otrzymujemy widowisko z czytelnością, dzięki czemu końcówka wypada równie dobrze pod względem graficznym, jak i fabularnym.

Mogło być inaczej
Wolverine. X żywotów/X śmierci to przyzwoita, ale jednak nie najlepsza historia o Loganie. Ma sporo dobrych, a momentami nawet kapitalnych scen, jednak całościowo wypada przeciętnie. Percy nie wykorzystał w pełni potencjału, jaki dawała możliwość cofnięcia Rosomaka do najważniejszych momentów jego życia. Poza wizytą w laboratorium i spotkaniem z Bronią X odwiedzamy raczej mniej istotne epizody z przeszłości mutanta.
Fabuła jest przeładowana pomysłami, przez co miejscami zamienia się w chaotyczny ciąg pojedynków. Na szczęście nie brakuje emocji, a finał potrafi wynagrodzić wcześniejsze potknięcia. Podobnie z warstwą graficzną – obok świetnych, klimatycznych scen znajdziemy też sporo niedociągnięć, zwłaszcza w bardziej dynamicznych fragmentach.
Na uwagę zasługuje samo wydanie. Otwiera je krótkie, dwustronicowe wprowadzenie w formie graficznej, po którym od razu zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń. Dla osób dobrze znających cykl Rządy X to wystarczy, jednak ci, którzy nie śledzili losów Krakoan, mogą mieć problem z odnalezieniem się w historii. Trudno jednak winić wydawców — seria liczy już wiele tomów i jej fabuła jest na tyle rozbudowana, że streszczenie wszystkiego w kilku zdaniach byłoby po prostu niemożliwe. W praktyce więc to tytuł skierowany głównie do czytelników, którzy są na bieżąco z mutantami Marvela i samym Loganem.
