Historia Jamesa Sunderlanda, wracającego do zasnutego mgłą miasteczka po otrzymaniu listu od zmarłej żony, była opowieścią o traumie, wyparciu poczucia winy i również autodestrukcji. Nic więc dziwnego, że jej filmowa adaptacja pozostawała tylko kwestią czasu, tym bardziej, że pierwszy kinowy Silent Hill, mimo bardzo luźnego podejścia do materiału źródłowego, do dziś uchodzi za jedną z najlepszych ekranizacji gier w ogóle.
Powrót Christophe’a Gansa do marki po latach wydawał się czymś, co mogło dać fanom upragnioną wersję historii Jamesa na dużym ekranie. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie mniej łaskawa. Filmowy Powrót do Silent Hill rozczarował nie tylko jako adaptacja gry, ale nawet jako samodzielny horror. I właśnie z tego problemu rodzi się największe wyzwanie stojące przed książką Johna Passarelli.
Jego Powrót do Silent Hill jest bowiem oficjalną, powieściową adaptacją filmu, a nie reinterpretacją samego Silent Hill 2. To rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie, bo osoby liczące na bliższe spotkanie z klimatem i symboliką gry, bardzo szybko mogą poczuć zawód. Rdzeń historii pozostaje tutaj bliźniaczo podobny do tego, co widzieliśmy na ekranie.
James przybywa do miasteczka Silent Hill po otrzymaniu listu od Mary, jego dziewczyny, z którą stracił kontakt lata wcześniej. Wędrując przez pokryte popiołem ulice i kolejne miejsca przypominające bardziej senny koszmar niż rzeczywistość, spotyka groteskowe monstra oraz ludzi równie zagubionych jak on sam.
Czym jest tak naprawdę Silent Hill? Oto tajemnica, z którą będzie musiał zmierzyć się zarówno bohater, jak i czytelnik.
Passarella przez praktycznie całą książkę stosuje bardzo konkretny schemat narracyjny. Podróż Jamesa przez mroczne miasteczko jest przeplatana retrospekcjami odsłaniającymi kolejne elementy jego związku z Mary. I trzeba przyznać, że akurat ten zabieg działa całkiem dobrze. Im dalej w historię, tym więcej pojedynczych informacji zaczyna układać się w całość, a emocjonalny ciężar wydarzeń staje się wyraźniejszy niż w samym filmie.
To szczególnie ważne dlatego, że Powrót do Silent Hill ma dość wysoki próg wejścia dla odbiorców niezaznajomionych z grą. Powieść pomaga ten problem częściowo złagodzić, pozwalając lepiej zrozumieć motywacje bohaterów oraz mechanikę świata przedstawionego. Autor rozszerza też niektóre wątki potraktowane przez film bardzo skrótowo, jak choćby konflikt związany z ojcem Mary i grupą jego wyznawców, wybrzmiewający nieco mocniej i dający postaciom odrobinę więcej psychologicznego kontekstu.
Nie zmienia to jednak faktu, że związany scenariuszowymi ograniczeniami Passarella nie jest w stanie naprawić największego problemu całej historii. Filmowa wizja Silent Hill przypomina bowiem bardziej fanfiction inspirowane grą niż jej rzeczywistą adaptację. Mając do dyspozycji niezwykle ciężki, psychologiczny materiał o umyśle uciekającym w katatoniczne iluzje, twórcy filmu zdecydowali się pójść w stronę mrocznego kultu i bardziej dosłownego horroru.
W efekcie całkowicie zmieniono wydźwięk opowieści. To, co w grze było intymną podróżą przez psychikę człowieka próbującego wyprzeć własne czyny, tutaj staje się znacznie bardziej konwencjonalną historią o złu czającym się w miasteczku. Nawet jeśli Passarella robi co może, aby nadać temu większą głębię, fundament pozostaje ten sam… i zwyczajnie nie działa on tak dobrze jak pierwowzór.
Jeśli szukać gdzieś mocniejszych punktów książki, to nie tyle w samej fabule, lecz atmosferze. Autor całkiem sprawnie oddaje bowiem poczucie odrealnienia i klaustrofobii, a Silent Hill jest miejscem martwym i przytłaczającym wszechobecnym rozkładem.
Mgła, popiół, ciemne korytarze oraz potwory czające się poza zasięgiem wzroku tworzą klimat, który momentami naprawdę potrafi przywołać skojarzenia z grą. To raczej jednak ledwie echo dawnej grozy niż pełnoprawne rozwinięcie jej motywów. W wielu scenach czuć, że książka próbuje desperacko dopowiedzieć emocje, których film nie potrafił przekazać samodzielnie.
Technicznie trudno jednak coś poważniejszego zarzucić Passarelli. Jego styl jest prosty i pozbawiony literackich ozdobników – ale to niekoniecznie wada, bo dzięki temu całość unika wodolejstwa. To proza napisana solidnie i kompetentnie, taka, która płynie bez zgrzytów i pozwala szybko wejść w historię. Problem polega jedynie na tym, że sam materiał źródłowy okazuje się zbyt chwiejny, by wynieść książkę ponad poziom poprawnego.
Wbrew obawom, Powrót do Silent Hill nie jest katastrofą. Ba, można wręcz odnieść wrażenie, że Passarella wyciąga z tej historii znacznie więcej, niż udało się filmowi. Nadal jednak pozostaje to opowieść oparta na błędnych założeniach.
Fani Silent Hill 2 prawdopodobnie będą kręcić nosem na zmiany fabularne i przesunięcie akcentów, a osoby szukające solidnego horroru, dostaną rzecz co najwyżej niezłą. To jedna z tych książek, które czyta się bez bólu, ale też bez większych emocji. I chyba właśnie to najbardziej boli w przypadku marki, która kiedyś potrafiła zostawiać odbiorcę psychicznie roztrzęsionym jeszcze długo po napisach końcowych.
