Nel to młoda dziewczyna z kochającymi rodzicami i szczęśliwym życiem. Ma również najlepszego przyjaciela Ethana, w którym jest zakochana już od dłuższego czasu, ale nie chce zepsuć tej relacji, więc trzyma swoje uczucia w tajemnicy.
Pewnego popołudnia, żegnając się z przyjacielem, postanawia, że następnego dnia wyzna mu, co czuje. Los jednak decyduje inaczej – Ethan, wracając do domu, uderza w słup telekomunikacyjny i w ciężkim stanie trafia do szpitala. Niedługo później umiera, zostawiając wszystkich w rozpaczy.
Nel, kierując się emocjami i złamanym sercem, biegnie na pobliski most o mrocznej historii – słynie on z wielu samobójstw oraz legend o nadprzyrodzonych istotach ukazujących się ludziom na skraju życia. Nasza bohaterka spotyka tam demona Lucasa, który proponuje jej ocalenie życia Ethana, w zamian za deklarację zawarcia paktu.
Niestety Nel nie pyta o żadne warunki tej umowy, co powinno być logicznym posunięciem w tej sytuacji. Można to zrzucić na jej stan psychiczny i rozpacz po nagłej stracie. Uważam jednak, że pójście w tę stronę nie było dobrym zabiegiem i to tylko jedna z wielu dziur fabularnych.
Kolejnym przykładem są groźby Lucasa, że Nel po zawarciu paktu będzie musiała zrobić wszystko co jej rozkaże… ale nigdy nie każe jej nic zrobić. Sprzeczne uczucia do demona, zmieniające się w losowych momentach, również były nielogiczne.
Mimo wielu wad książka ma także pozytywne strony – pokazuje stratę bliskiej osoby, towarzyszące temu uczucia oraz pochopne i nieprzemyślane decyzje. Gdy Nel zdaje sobie sprawę z ukrytych warunków paktu, zaczyna się zastanawiać, czy było warto go zawierać.
Pakt jest książką z kategorii fantasy, ale uważam, że jest to powieść młodzieżowa z małym wątkiem fantastycznym. Osobiście trudno wytypować mi grupę, do której ta pozycja jest skierowana. Fani tego gatunku nie znajdą w niej nic dla siebie, natomiast nowych czytelników ten tytuł nie przekona do sięgnięcia po kolejną książkę w klimacie.
