Zoya Golden mieszka na Ziemi i razem z bratem próbuje przeżyć. Rodzeństwo emigruje do Szwecji, ponieważ rejony położone bliżej równika nie nadają się do życia z powodu zmian klimatycznych. Okazuje się, że odbywają się tam przesłuchania do roli surogatki. Wybrane kobiety, zdrowe i młode, polecą na Marsa, gdzie będą musiały wywiązać się z umowy, czyli urodzić czwórkę dzieci w ciągu pięciu lat. Z drugiej strony mogą wtedy zostać mieszkankami tamtejszego miasta, New Earth City, i cieszyć się lepszymi warunkami niż na rodzimej planecie.
Zoya zgłasza się jako kandydatka i razem z pozostałymi wybranymi dziewczynami wyrusza na Marsa. Zarówno komisja, jak i załoga statku oraz ludzie na Marsie odnoszą się do surogatek bardzo pogardliwie, wręcz przedmiotowo. Zoya nie zgadza się na takie traktowanie. Dyskutuje i reaguje na każdą sytuację w swój bezczelny, ale jednocześnie inteligentny sposób. Zwraca tym na siebie uwagę prezydenta New Earth City i zostaje przez niego wybrana, aby urodzić mu dziecko.
A gdzie w tym wszystkim AI? Tytuł na okładce to dokładnie AI_gorytm, co sugeruje znaczący udział sztucznej inteligencji w całej historii. Na początku jednak tego nie zauważyłam. Mimo że poza ludźmi istnieją tam hybrydy i formy cielesne wyposażone w sztuczną inteligencję, zwane sztuczniakiami, to wpływ AI na fabułę nie jest zbyt odczuwalny.
Dopiero w ostatnim rozdziale, kiedy są podane różne dane dotyczące Marsa i jego mieszkańców, zorientowałam się, do czego powoli zmierzało społeczeństwo wspomagane na każdym kroku przez technologię. Cofałam się wtedy myślami do wszystkich wydarzeń i rewidowałam ich odbiór przez pryzmat zakończenia, którego się w ogóle nie spodziewałam.
Nasunęły mi się też pytania o to, jak bardzo prawdopodobna jest taka wersja przyszłości. Nie wiem, jak szybko i czy kiedykolwiek zamieszkamy na Marsie lub innej planecie.
Jeśli kiedyś do tego jednak dojdzie, to system przedstawiony w książce – rola kobiet, organizacja kastowa społeczeństwa oraz wykorzystywanie władzy – są dosyć prawdopodobne. Na Ziemi mamy aktualnie bardzo dużo takich problemów, więc tym bardziej przy ewentualnej kolonizacji kosmosu na pewno się ich nie pozbędziemy.
