Klasyka w nowej odsłonie powraca
Rumiko Takahashi to mistrzyni łączenia humoru z dynamiczną akcją, a Ranma 1/2 jest w stanie nadal zachwycić mimo wielu lat na karku. Wydanie zbiorcze od JPF ponownie udowadnia, że kultowe historie mogą zyskać nowe życie dzięki starannemu opracowaniu. Wyjątkowa treść wzbogacona o kolorowe strony oraz możliwość wyboru oprawy sprawiają, że manga zyskuje jeszcze większą wartość kolekcjonerską. Tomy 9 i 10 oferują mieszankę komedii, absurdalnych sytuacji i emocjonujących walk, które idealnie balansują pomiędzy zabawą a rozwijaniem relacji między bohaterami. To porcja niezapomnianych wrażeń, która dostarcza tylko pozytywnych emocji.
Tom 9: mieszanka dobrego i odrzucającego
Dziewiąty tom rozpoczyna się finałem historii z poprzedniej części. Zachowania Ranmy i Akane, pełne przerysowania, pomyłek a także niedopowiedzianych emocji, znów pokazują, że para ta idealnie do siebie pasuje, mimo wiecznych sprzeczek. Niestety, zaraz potem trafiamy na historię o sztuce bojowej biesiady, która była dla mnie sporym rozczarowaniem. Choć humor sytuacyjny i dynamiczne rysunki stoją tu jak zawsze na wysokim poziomie, to wprowadzone postacie – o przerysowanych twarzach oraz rozciągniętych ustach – po prostu mnie odrzuciły. Pomysł na walkę poprzez jedzenie był ciekawy, ale jego wykonanie mnie nie przekonało.
Na szczęście manga szybko wraca na właściwe tory. Nabiki, siostra Akane, dostaje większe pole do popisu, a jej manipulacje jak zawsze przynoszą sporo zamieszania. Tom kończy się wprowadzeniem tajemniczej bestii, co świetnie buduje napięcie przed kolejną częścią.

Tom 10: Bestia, Kuno i powrót Ukyo
Dziesiąty tom rozpoczyna się wyjaśnieniem, kim jest wspomniany wcześniej potwór i dlaczego porwał Akane. Wątek ten trzyma w napięciu, a tłumaczenie, zwłaszcza w przypadku imienia nowej postaci, zasługuje na uznanie – oddaje klimat oryginału oraz wprowadza dodatkowy humor. Fanów Kuno ucieszy fakt, że bohater ponownie staje w centrum części wydarzeń, tym razem w historii związanej z utratą pamięci, co prowadzi do wielu zabawnych scen. Po zbyt pewnym siebie Kubi, na scenie pojawia się Ukyo, która wnosi nową dawkę rywalizacji i drażni Akane bardziej niż kiedykolwiek. Relacje między bohaterami wciąż ewoluują, a powolne rozwijanie się uczucia między Akane i Ranmą, typowe dla romansu w stylu slow burn, daje czytelnikom wiele satysfakcji.
Są emocje jest i humor
Tomy 9 oraz 10 idealnie wpisują się w to, za co kocham od lat tę serię – absurdalne sceny, dynamiczne walki i cięte dialogi. Choć historia o bojowym jedzeniu nie przypadła mi do gustu, reszta mangi wynagrodziła mi ową niechęć z nawiązką. Intensywność emocji, różnorodność fabularnych wątków i niezmiennie świetna kreska sprawiają, że ta seria jest moją ulubioną szczególnie, gdy mam gorszy humor. Rumiko Takahashi nieustannie bawi oraz zaskakuje, a wydanie od JPF to prawdziwa perełka, która jeszcze bardziej podkreśla wyjątkowość tego tytułu.
