Seria publikowana w latach 2018–2025 doczekała się pożegnania. Zejście smoka, domykające całość materiałem z lat 1972–1994, pokazuje, jak bardzo zmieniały się późne historie cyklu i ich ton – od klasycznych żartów po wyraźnie cięższe tematy, które pozostawiają czytelnika z niepokojącą refleksją.
Mocny charakter tomu – ekologia zamiast żartów
Główna historia nie jest typowym zbiorem gagów, ale opowieścią obracającą się wokół problemu ekologicznego. Pierwsze skrzypce grają tu siostrzeńcy (tym razem w wersji rysowanej przez Daana Jippesa), a oś fabuły stanowią skażenie wody i narodziny tytułowego smoka, który niszczy całe Jezioro Sztyńskie. Z czasem okazuje się, że ta odpychająca kreatura jest także symbolem sumienia ludzi. Barks próbował już wcześniej tworzyć komiksy ekologiczne, ale tu temat wybrzmiewa mocniej i mówi więcej niż poprzednio. Finał jest dość tragiczny: smok znika, a czytelnik zostaje z poczuciem straty. Jednocześnie historia zachęca do przemyślenia, co właściwie kryje się między jej kadrami.

Zbędna dominacja Młodych Skautów
Znaczną część tomu wypełniają opowieści z udziałem Młodych Skautów. Nie cieszą się one moim szczególnym uznaniem – przede wszystkim dlatego, że ciężar fabuły zbyt często spoczywa na tych właśnie bohaterach. Jednocześnie dostajemy tu świetny dodatek: w Wielkich wielorybach pojawia się sześć pierwszych stron rękopisu Barksa. To naprawdę smakowity materiał dla fanów procesu twórczego.
W zbiorze można jednak znaleźć ciekawsze tytuły. Wśród nich wyróżnia się Nowe zoo, które pokazuje megalomanię bogatych ludzi oraz sposób, w jaki traktują innych „na swoim własnym terenie”. Jest w tym kąśliwa obserwacja i temat, który zostaje w głowie na dłużej.
Inne perełki to historie o Donaldzie i Sknerusie. Najbardziej przyciągają uwagę te zamykające tom. Przypominają, jak dobry potrafił być Barks w przygodowym rytmie i komediowym konflikcie. Jedna z historyjek to klasyczne zmagania między Gogusiem a Donaldem, utrzymane w starym, dobrym stylu. Kreska zdradza tu już klimat lat 90. i kojarzy się z europejskimi komiksami publikowanymi w czasopiśmie Kaczor Donald.
Z kolei Lepiej być młodym, zdrowym i bogatym przedstawia historię o wujku Sknerusie, która wskazuje na późne, świadome domykanie pewnej energii kaczych przygód.
Tyle waży koń trojański stanowi jedną z najlepszych opowieści Barksa pod względem scenariusza. Śledzimy tu zmagania kaczorków z Braćmi Be, podczas gdy intryga długo nie pozwala odkryć, kto pociąga za sznurki – to działa na korzyść napięcia.
Na samym końcu znajduje się jeszcze mały dodatek poświęcony żeńskim postaciom: Kto jest kim w Kaczogrodzie. Sprawia on, że pożegnanie cyklu lekko rozczarowuje skalą finałowego domknięcia.
Mimo kilku zastrzeżeń, wciąż jest to tom wartościowy, który warto mieć – jako ostatni element kolekcji, ale też jako zapis późniejszych zmian w barksowym świecie i dokumentację mocnego akcentu tematycznego w głównej historii.
