Strach przed ciemnością
Wyobraźcie sobie, że jedziesz pociągiem, który wykoleił się w tunelu. W wyniku wypadku zginęli wszyscy poza Tobą. Po omacku błądzisz po wagonie. Co rusz trafiasz na zwłoki, krew i wnętrzności, aż w końcu znajdujesz źródło światła, czyli zapalniczkę. Dzięki temu jesteś w stanie sprawniej poruszać się po pociągu. Wydostajesz się z wraku i biegniesz, aby wezwać pomoc. Niestety, tunel się zawalił z każdej strony… I co teraz? Czy przetrwasz w ciemnościach, w zamknięciu ze smrodem gnijących ciał? Właśnie taka historia przydarzyła się nastolatkowi Teru. Szczęśliwie trafia się jeszcze na dwójkę ocaleńców. Niby dobrze mieć do kogo otworzyć usta, ale z drugiej strony w takich warunkach łatwo popaść w szaleństwo. Na dodatek bohaterowie mają wrażenie, że w tych ciemnościach coś się czai… Ta klaustrofobiczna atmosfera w pierwszym tomie momentami była przytłaczająca. Jednakże i tak nie mogłem oderwać się od lektury. Ponadto fabuła skojarzyła mi się z Władcą Much, ale Minetaro Mochizuki zaszalał tutaj o wiele bardziej.

Przetrwać w zamknięciu
W drugim tomie sytuacja się zmienia. Nie zdradzając zbyt dużo, powiem tylko, że opuszczamy tunel i okazuje się, iż katastrofa, która doprowadziła do wykolejenia pociągu, miała charakter globalny! Trochę żałuję, że wyszliśmy na zewnątrz, bo pierwszy tom w moim odczuciu broniłby się nawet, jako samodzielny komiks (przydałoby się zmienić tylko zakończenie). Niemniej druga część wchodzi w klimaty, które uwielbiam, czyli mamy postapokalipsę. I pod tym względem Minetaro też szaleje. W tej mandze spotkało mnie sporo zaskoczeń i niespodziewanych zwrotów akcji, ale jeszcze więcej… Czystego szaleństwa. Obawiam się tylko jednego, czy Minetaro utrzyma poziom? Łatwo według mnie można zepsuć fabułę w kolejnych tomach, ale liczę na to, że mile się zaskoczę, a po finale będę zbierał szczękę z podłogi. Na chwilę obecną jedna z najlepszych mang, jakie czytałem. Z ciekawostek, intryguje mnie też tytuł tej serii, na chwilę obecną nie mam pojęcia, dlaczego Minetaro wybrał właśnie ten. Jak zatem widać jest tu masa tajemnic do rozwikłania!

Co się stało ze światem?
Rzadko kiedy styl mangaków mnie zachwyca. Z reguły, większość trzyma podobny, przyzwoity i bezpieczny poziom. Minetaro jednakże ma talent do budowania gęstego klimatu. Patrząc na te kadry, można poczuć klaustrofobiczny strach, jaki odczuwają bohaterowie. Do tego ta groza przed mrokiem, w którym nie wiadomo co może się kryć – genialne. Do wydania nie mam większych uwag. Typowa manga z obwolutą. Cieszę się, że Waneko wydaje to w formie zbiorczej (nasz polski tom zbiera dwa oryginalne). Dla mnie zbrodnią byłoby pierwszy tom podzielić na pół, bo epizod z pociągiem w tunelu trzeba od razu przeczytać w całości.

Czy warto odkryć, co kryje się w ciemnościach?
Dragon Head oczarowało mnie pod każdym względem. Czułem, iż ta manga może mi się spodobać, ale okazało się, że jest to dzieło o wiele bardziej wysmakowane niż sobie wyobrażałem. Nie mogę się już doczekać kolejnych trzech części. Biorę je od razu w ciemno. Po lekturze byłem skłonny powiedzieć, że to najlepsza manga od Waneko, jaką przeczytałem, która ewentualnie mogłaby konkurować z Pierwszym grzechem Takopiego. Jednakże zaraz potem wziąłem się za Homunculusa i mam dylemat. Waneko wypuszcza u nas coraz więcej genialnych perełek. Polecam wszystkim zapoznać się, chociaż z pierwszym tomem Dragon Head. Musicie poczuć na własnej skórze tę gęstą, klaustrofobiczną atmosferę, aby zrozumieć, jak uzdolnionym mangaką jest Minetaro Mochizuki.
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.