Powrót Homera
Pierwsza część Wieszcza była dla mnie sporym zaskoczeniem. Jako wielki miłośnik starożytnej Grecji, a zwłaszcza mitologii greckiej, dostałem komiks, którego tak bardzo potrzebowałem. Dzięki tej pozycji przekonałem się, że można nadal rozbudowywać świat greckich mitów i robić to z klasą. Nie bez powodu zatem na drugi tom czekałem z niecierpliwością i bardzo się ucieszyłem, że tak szybko, bo raptem po trzech miesiącach, wydawnictwo Lost in Time wypuściło kontynuację. I tutaj spotkało mnie drobne rozczarowanie, ponieważ w przeciwieństwie do części pierwszej tutaj dwie z pięciu opowieści bazują na oryginalnych mitach. Przejdźmy zatem do omówienia każdego rozdziału.

Konflikt ludzi z bogami olimpijskimi
Na pierwszy ogień zatem weźmiemy historie zatytułowaną Jasnowidz. Jest to reinterpretacja jednego z najbardziej znanych mitów i aż wstyd przyznać, ale pojąłem to dopiero pod sam koniec. Niby zatem jestem trochę rozczarowany, że nie dostałem całkowicie nowego mitu, ale z drugiej strony chłonąłem go, jako coś świeżego i bawiłem się wyśmienicie. Heros za to opowiada o bohaterze, który zyskał sławę wśród miejscowej społeczności i stał się dla nich niejako herosem na miarę tych bardziej znanych, jak Tezeusz czy Jazon. Niemniej, popełnił spory błąd, bo obgadał Hekate przy innych bogach (zdradził, że nie jest dziewicą, a za taką uchodziła) przez, co dotknęło go przekleństwo. I przyznaję, że Antoine Tracqui wymyślił naprawdę świetną fabułę, ale niestety wprowadził do tej historii stworzenie, które kompletnie mi tutaj nie pasowało, a na pewno nie w takiej formie, jak to przedstawił rysownik. Niby jest to drobny detal, a jednak zepsuł mi odbiór całości. Choć na zdecydowany plus wymienić mi wypada dodanie do opowieść Skyllę. Zawsze chciałem zobaczyć, jak ktoś wyobraża sobie wygląd tego stwora, choć jednocześnie żałuję, że nie pojawiła się Charybda. Kolejna historia, czyli Wilczyca jest odmienna od wszystkich opowieści ze względu na swój militarny charakter. Otóż tytułowa bohaterka to Amazonka, która ocalała z rzezi i planuje zemstę na wrogach, czyli Spartanach prowadzonych przez Aresa. Można powiedzieć, że to taka grecka Joanna d’Arc, bo też gromadzi popleczników i zaczyna wyzwalać greckie miasta spod władzy Sparty. Ta opowieść wyróżnia się tym, że tak naprawdę dopiero na sam koniec pojawia się wątek przeznaczenia i wpływu bogów na los ludzi. Niby od początku na kadrach przewijał się Ares, ale w rzeczywistości to jedynie psychopata o nadludzkich umiejętnościach walki i tyle. Z tego powodu Wilczyca okazała się dla mnie przyjemną odskocznią od opowieści, w których dominowała obecność bogów i stworów mitologicznych.

Dalsze losy Syzyfa
Przejedźmy zatem do creme de la creme, czyli omówimy dwie najlepsze historie (otwierającą i zamykającą zbiór). Wszyscy pamiętamy, jak skończył Syzyf. Całą wieczność miał wtaczać wielki głaz pod górę, ale czy aby na pewno? Sylvain Cordurie w Straceńcu pokazuje, że król Syzyf wyrwał się na wolność, jakby tego było mało, uwolnił Kronosa i innych tytanów. Wszystko to prowadzi do drugiej równie ekscytującej gigantomachii. Ponownie Zeus musi się zmierzyć ze swoim ojcem. Z mitów o pierwszej wojnie z tytanami wiemy, że bogowie olimpijscy zwyciężyli starcie, ale współcześni autorzy mogą popuścić wodze wyobraźni! I faktycznie, druga gigantomachia kończy się w zaskakujący sposób. Upadły natomiast przedstawia sąd nad Apollem, który podniósł rękę na swojego ojca. Zeus zwołał bogów na sąd oraz ściągnął Homera, aby zajrzał w przeszłość dzięki swojemu daru widzenia i wyciągnął na światło dzienne wszystkie grzeszki Apollina (odgrywa tutaj znaczniejszą rolę względem wcześniejszych rozdziałów, gdzie jedynie jest opowiadaczem historii). Przyznaję, że intryga zaserwowana w tej opowieści była wysmakowana i znakomita pod każdym względem, a do tego pełna niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. To było doskonałe zwieńczenie całego cyklu. Oczywiście warto wspomnieć, że wszystkie te historie spaja postać Homera – tytułowego wieszcza. I właśnie ta formuła opowiadania historii sprawdza się tutaj znakomicie i do tego idealnie wpisuje się w konwencje mitów i tradycji oralnych starożytnej Grecji. Bardzo podoba mi się to jak autorzy przedstawili wszystkich bohaterów, wyciągając na wierzch ich wady, zwłaszcza widać to w portretach bogów. Mściwe i niegodziwe są z nich istoty, a najgorszy z nich wydaje się Zeus. Naprawdę chciałem, aby zginął albo chociaż powinęła mu się noga. Czy tak się faktycznie stało? Tego Wam nie zdradzę, bo warto na własnej skórze przekonać się przede wszystkim, co wydarzyło się podczas sądzenia Apolla…

Mściwi bogowie
Każda historia jest tworzona przez inny duet artystów, podobnie, jak miało to miejsce w pierwszym tomie. Pomimo to oprawa graficzna tworzy spójną całość. Powoduje to, że są różnice wyglądzie bohaterów występujących w prawie każdym rozdziale, jak Homer czy Zeus. Niemniej i tak z przyjemnością obserwowałem poszczególne kadry. Z ciekawostek, jedna świątynia wyglądała prawie identycznie, jak Świątynia Herkulesa Zwycięzcy w Rzymie. Wydanie trzyma poziom poprzedniej części, a więc nie mam do czego się przyczepić. Oba tomy to potężne cegły, które pięknie prezentują się na półce. Dla mnie to jest komiksowa perełka mojej kolekcji.

Czy warto poznać nowe opowieści Homera?
Po przeczytaniu pierwszej części byłem zachwycony Wieszczem. Co prawda drugi tom okazał się trochę słabszy za sprawą dwóch nieznacznie gorszych historii (Heros, Jasnowidz), ale jednocześnie miał naprawdę mocny finał. Z tego powodu cieszę się, że mam całość i jestem prawie pewien, że Wieszcz okaże się najlepszym komiksem, który przeczytałem w 2026 roku. Polecam wszystkim sprawdzić, tę serię, a przede wszystkim miłośnikom mitologii greckiej.
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.