Człowiek kontra Zeus
Jestem wielkim miłośnikiem mitologii greckiej. Zatem nie mogłem się oprzeć i wziąłem do recenzji Wieszcza od Lost in Time. Przyznaję, że miałem pewne obawy. Do tej pory żadna powieść graficzna związana z greckimi mitami nie kupiła mnie. Weźmy choćby taki Świat Mitów od Egmontu. Kreska jest fenomenalna, do wydania ciężko mieć jakikolwiek zarzut, a scenarzyści dość wiernie przekładają w tej serii klasyczne mity na język komiksów. Tylko – co z tego? Te mity znam, więc nie ma tutaj żadnych zaskoczeń. Doceniam tę serię, ale to jedynie mielenie tego samego, tylko w innej formie. I wtedy Lost in Time kolejny raz zwaliło mnie z nóg. Albowiem Wieszcz to zbiór pięciu nowych mitów, wymyślonych przez uzdolnionych scenarzystów. Najlepsze w tym, że ci artyści tworzą te opowieści, pamiętając o bazie źródłowej i obficie z niej korzystają. Zatem w czasie czytania ma się poczucie obcowania z mitem, który zrodził się w głowie jakiegoś bajarza kilka tysięcy lat temu.

Syzyfowa praca
Pierwsza historia zatytułowana Pytia przedstawia los tytułowej bohaterki, która została zgwałcona przez samego Apollina. Pytanie tylko, czy w świecie antycznej Grecji w ogóle jest możliwa zemsta na bogu… Z podobnym wyzwaniem przyjdzie się zmierzyć Akilonowi w Niewolniku. Tutaj sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ protagonista rzuca wyzwanie królowi bogów – Zeusowi, który na dodatek jest jego ojcem! Wszystko przez to, że władca Królestwa Odrysów zabił matkę Akilona, właśnie ze względu na posądzenie jej o romans z bogiem. Protagonista cudem ocalał i pała żądzą zemsty nie tylko na królu Teatesie, ale także na swoim boskim ojcu. Za to o zupełnie innych emocjach opowiada Mały król. Główny bohater, król wyspy Serifos, aby otoczyć opieką swoją ojczyznę, zdecydował się podjąć wyzwanie rzucone mu przez samego Zeusa! Najmocniejszą opowieścią jest zdecydowanie Pokraka. Okrucieństwo ludzi i greckich bogów najlepiej oddaje właśnie ta opowieść. Tytułowy bohater, ulubieniec Afrodyty, zostaje przeklęty przez Apollina. Już nie jest przystojnym młodzieńcem a garbatym brzydalem. Niemniej jest gotowy zrobić wszystko, aby Afrodyta, którą kocha, ponownie spojrzała na niego łaskawym okiem. Jak mówi przysłowie: przez żołądek do serca; ale czy aby na pewno… Natomiast Wdowa, to kolejna pasjonująca historia o zejściu do Hadesu. Tytułowa bohaterka z pomocą Polifema spróbuje odzyskać swoją rodzinę, która została zgładzona przez Posejdona.

Greccy pieśniarze
Te wszystkie pięć opowiadań łączy postać starca i młodzieńca, który okazuje się Homerem. Każda historia jest w zasadzie opowieścią skierowaną do większej widowni. Dzięki czemu możemy faktycznie poczuć się, jakbyśmy słuchali opowieści starożytnego pieśniarza. I właśnie ta dwójka bohaterów sprawdza się znakomicie. Ich relacja rozkwita, a starzec powoli odkrywa rąbek tajemnicy na swój temat. Jednakże samym sercem komiksu są opowiedziane mity. Dla mnie są to po prostu perełki. Scenarzyści nie raz mnie zaskoczyli, a jednocześnie miałem poczucie, że właśnie poznałem jakąś dawno zapomnianą legendę. Zarówno historie, jak i projekty postaci (w tym okrutnych i bardzo ludzkich bogów) przemówiły do mnie. Uwielbiam grecką mitologię, więc ze względu na tę miłość tak łatwo wsiąkłem w ten komiks. I bez chwili zawahania mogę od razu zdradzić, że dla mnie to jest prawie dycha. Jeden z najlepszych komiksów jakie poznałem w ciągu ostatnich kilku lat. I już dostał swoje honorowe miejsce na półce. Skoro zatem już wiadomo, że zarówno fabuła, jak i bohaterowie to majstersztyk, to przejdźmy do oprawy graficznej.

Boski Olimp
Każda historia jest zilustrowana przez innego artystę. Według mnie cała piątka ilustratorów wykonała kawał perfekcyjnej roboty. Aczkolwiek można mieć pewne zastrzeżenia względem wyglądu postaci. Zważywszy, że wszystkie te opowieści mają element wspólny w postaci Homera i starca, może razić, że na przykład Zeus w każdej wygląda trochę inaczej. Niemniej dla mnie i tak to była prawdziwa uczta dla oczu. Z wielką przyjemnością wpatrywałem się w bogów i herosów walczących ze sobą i mitologicznymi stworami.
Do wydania nie mam większych uwag. Lost in Time ponownie wydało solidną cegłę w twardej oprawie. Szkoda, że na końcu nie dodali żadnych dodatków, ale nadal ten komiks prezentuje się świetnie. Mam jedynie wątpliwości do imienia bohaterki epizodycznej z piątej opowieści. Protagonistka wołając ją używa imienia Galatea, ale potem Polifem zwraca się do niej, stosując miano Semele. Możliwe, że to ja się pomyliłem, ale w moim odczuciu w obu wypadkach chodzi o tę samą osobę, bo inaczej ten wtręt z Polifemem nie miałby sensu.

Czy warto poznać nowe mity?
Kończy się pierwszy kwartał, więc może za wcześnie by tak twierdzić, ale jestem prawie pewien, że Wieszcz będzie dla mnie jednym z najlepszych komiksów 2026 roku – jeśli nawet nie najlepszym. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, aby poznać następne mity, które pewnie mnie zaskoczą na wielu poziomach. Według mnie autorzy i rysownicy zrobili mistrzowską robotę. Każde opowiadanie wciągnęło mnie równie mocno. Uwielbiam całym serduchem i polecam wszystkim, a zwłaszcza miłośnikom mitologii greckiej.
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.