Bohater dzisiejszej publikacji to najnowszy, już 26. wydany po polsku produkt z linii wydawniczej 4. edycji Warhammera Fantasy. Bez wątpienia największej aktywnie kontynuowanej serii na naszym rynku, do której my, Polacy, pałamy sporą sympatią wypracowaną jeszcze w latach ‘90 przy okazji drugiej edycji tej fantastycznej gry. Czy te ciepłe uczucia zostaną spotęgowane przez najnowszy dodatek? Przekonajmy się.
W cieniu kontrowersji
Jednakże, zanim przejdziemy do samego sedna sprawy, warto nakreślić pewien kontekst. Nie tak dawno dzięki wydawnictwu Copernicus Corporation mieliśmy okazję przyjrzeć się podręcznikowi źródłowemu Pod Bronią wydanemu w naszym rodzimym języku. Wraz z nadchodzącymi Wiatrami Magii oraz bohaterem dzisiejszego tekstu, wszystkie trzy stanowić powinny zestaw najbardziej przydatnych i pożądanych dodatków do 4. edycji Warhammera Fantasy Roleplay. Dlaczego jednak piszę, że “powinny”, a nie, że nimi będą? Otóż Imperialnemu Zwierzyńcowi towarzyszą pewne kontrowersje, będące, mam wrażenie, personalizacją mankamentów całej linii wydawniczej. W czym tkwi problem i dlaczego przynajmniej pośrednio dotyczy on świeżo wydanego katalogu potworów? Wydaje się, że powód jest jeden, ale ma dwa oblicza.
Pierwszym z nich jest podręcznik główny, a konkretniej jego braki. Mizerna liczba przeciwników w nim zawarta, była mankamentem najczęściej wytykanym przez fanów gry. Ponadto monstra tam zaprezentowane występowały w swojej podstawowej formie, przez co starcia z nimi nie stanowiły dla bohaterów żadnego wyzwania. Żeby wyrównać siły, trzeba wzmocnić kreatury o nieprzyjemne dla graczy cechy, a to dodatkowy wysiłek, który trzeba włożyć w przygotowania sesji.
Drugim aspektem tego problemu, nie bezpośrednio związanego z samym Imperialnym Zwierzyńcem, jest czas, który musieliśmy odczekać, żeby w końcu naprawiono ten najsłabszy element podręcznika głównego. Dopiero teraz dostajemy w swoje ręce rozszerzenie skupiające się na przeciwnikach, czyli jak wspominałem wcześniej, jest ono dopiero 26. w kolejności wydawania. Przyznajcie, że można się nieco zirytować. Kiedy już znamy kontekst, to przejdźmy do samego produktu i sprawdźmy z czym się je.

To nie jest księga potworów
Dla wszystkich, którzy tak jak ja liczyli, że dodatek ten będzie dla 4. edycji Warhammera tym, czym Księga Potworów jest dla DnD, mam złe wieści. Ta książka nie jest do końca tym. Czym zatem jest?
Kluczowymi do odpowiedzi na to pytanie będą słowa zawarte tytułe oraz w podtytule, a konkretnie Zwierzyniec i Bestie. Jest to fabularyzowany dziennik wyprawy skupionej na poznawaniu i kategoryzowaniu wspomnianych właśnie bestii, w rozumieniu bardziej zwierzęcym niż potwornym, nienaturalnym. Znajdziemy tu zatem opis wielkich jeleni, nosorożników, pająków, brzytwogarów, wywern, kilku smoków, czerwi bagiennych czy stirskiego szczupaka znanego z serii przygód w Ubersreiku. Jednakże, co w mojej opinii mocno poprawia wartość tego dodatku, opisane zostały również jednostki z dwóch szczurzych klanów. Przedstawiciele klanu Moulder oraz klanu Skryre również otrzymali swoje statystyki i fabularny opis przykładowego starcia z ich udziałem.
A wszystko to spięte ładną klamrą narracji w wykonaniu Theodosiusa Schreibera oraz jego kompanii. Całość sprawia wrażenie świetnego pomysłu na kampanię drogi, gdzie szajka specjalistów zbiera się w celu poszerzenia akademickiej wiedzy badaczy imperium na temat monstrów zamieszkujących jego tereny. I na końcu okazuje się, że tak jest w rzeczywistości. Otrzymujemy bowiem wskazówki na temat zawiązania takiej przygody, a nawet gotowe postaci przedstawione na kartach podręcznika jako towarzysze mości Schreibera. Zatem gracze będą mieli okazję wcielić się lub dołączyć do wielmożnej grupy badaczy i dołożyć kilka wątków do każdej z trzech ekspedycji.
Na koniec trzeba dodać, że autorzy dodatku zadbali również o zbieraczy i fanów wytwarzania przedmiotów. Otrzymujemy bowiem spis surowców, składników i przedmiotów, które zdobyć możemy w trakcie polowania na wspomniane kreatury. A do tego również i receptury pozwalające wytworzyć potężne eliksiry lub wzmocnić swój oręż. Bardzo przyjemny dodatek, z którego powinna ucieszyć się każda drużyna bohaterów przemierzająca ten ponury świat.
Chyba nie o to nam chodziło…
Nie jestem do końca zadowolony z zawartości Zwierzyńca. Dodatek ten wpisuje się w całą linię wydawniczą, w której Cubicle 7 – oryginalny wydawca angielskiej wersji językowej – wydaje się słuchać fanów, obiecywać spełnienie ich próśb, a finalnie serwować nam okrojone i pocięte na kawałki treści. Nie inaczej jest tym razem. Chociaż sam produkt nie jest zły i został zrealizowany z pomysłem, to jednak nie jest tym, czego oczekiwaliśmy. Otrzymujemy barwne opisy fauny Imperium wsparte o kilku przedstawicieli szczuroludzi, natomiast wciąż musimy uzbroić się w cierpliwość oczekując na charakterystycznych dla Warhammera zwierzoludzi i chaośników. Mimo dużej przydatności, to mimo wszystko nie jest Monster Manual dla DnD, czy Maleus Monstrorum dla Zewu Cthulhu.
