W świecie pełnym elfów, orków i krasnoludów nie może też zabraknąć miejsca na magię. Przyszła zatem pora zabrać się za czwarty tom serii Magowie ze Świata Akwilonu, poświęcony ostatniej magicznej sztuce, czyli alchemii. Mnie jednak przede wszystkim interesuje, czy tytułowa Arundilla okaże się mniej irytującą postacią, względem Eragan z tomu 2?
Eh, ci magowie…
Ze wszystkich serii Świata Akwilonu to właśnie Magowie weszli mi najgorzej. Zaczęło się od mocno średniego Aldorana, a potem przyszedł Eragan, który zajął zaszczytne ostatnie miejsce spośród dwudziestu czterech tomów, które czytałem. Tym samym dość szybko założyłem, że to będzie pierwszy cykl, z którego prawdopodobnie prędzej czy później zrezygnuję. I potem znienacka przyszła kolej na Altherata, czyli na trzeci tom, tym razem poświęcony sztuce nekromancji. W stosunku do niego miałem większe oczekiwania i w tym wypadku się nie zawiodłem. Od razu ta część trafiła do mojej top 3 Świata Akwilonu! Po przerobieniu tych trzech historii sam już nie wiedziałem co sądzić o magach i z tym większym niepokojem i ciekawością sięgnąłem po czwarty tom, prezentujący ostatni typ magii, czyli opowiadający o alchemii (wcześniej była magia żywiołów, nekromancja i runy). No i niestety, to jest raczej poziom Aldorana. Nie jest tak słabo, jak w drugim tomie Magów, ale niektóre elementy zostały zepsute. W tym tomie mamy możliwość zobaczyć, jak pracuje Zakon Cieni – organizacja kontrolująca magów. I to jest genialne. Do tego mamy całkiem intrygującą bohaterkę, która co prawda podąża drogą zemsty (trochę sztampowy motyw), ale robi to w ciekawy sposób, bo prowadzi śledztwo. Dzięki czemu dowiadujemy się o wiele więcej ciekawych i niebezpiecznych informacji o magach. Niestety potem dostajemy fragment przywodzący na myśl typowe battle royal, jak Igrzyska Śmierci. Żeby ten motyw wybronić, potrzeba byłoby więcej miejsca, a autorzy potraktowali to według mnie kompletnie po macoszemu. Przez co zwątpiłem w relacje bohaterów i charakter protagonistki. Tak bardzo ten wątek mi tu nie pasuje, że po prostu rzuca się cieniem na cały tom i z tego powodu niestety, ale Arundilla w moich oczach nie zasługuje na wyższą ocenę niż 6/10. Był potencjał, ale został on zmarnowany i dostaliśmy słabego średniaka, który broni się przede wszystkim dzięki ciekawemu ukazaniu aspektów sztuki magicznej, jaką jest alchemia.

Niesamowita sztuka alchemii
Jedno się tylko nie zmieniło. Pod względem graficznym Świat Akwilonu trzyma nadal dobry poziom. Poniżej pewnego standardu komiksy z tego uniwersum nigdy nie schodzą, a czasem trafiają się doprawdy przepiękne sceny. Tutaj aż tak wiele ich nie uświadczymy, ale nie da się ukryć, że choćby projekt „smoka” naszej protagonistki, który zresztą znajduje się na okładce, jest przepiękny i fascynujący. Nie mogło się też obejść bez retrospekcji. Aby je odróżnić, zastosowano ciemniejsze barwy – świetny zabieg. Do wydania nie ma żadnych zastrzeżeń, ten tom nie wyróżnia się niczym na tle pozostałych części ze Świata Akwilonu.

Czy warto nauczyć się magicznej sztuczki?
Świat Akwilonu jest niezwykle bogatym uniwersum. Pełno tutaj ciekawych bohaterów i fascynujących historii. Aczkolwiek nigdy do końca nie wiemy, na co trafimy. Bo w niektórych wypadkach może wypaść jakiś nudny lub irytujący bohater, albo wtórna lub mocno przeciętna opowieść. Niestety w przypadku Magów z reguły trafiają się średniaki, a Altherat (tom trzeci), był chyba tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. Arundilla nie jest taka zła, ale ten niepotrzebny i słabo poprowadzony wątek przypominający choćby Igrzyska Śmierci, mocno mnie zniechęcił do tej części. Żałuję, bo wbrew pozorom, na chwilę obecną, to alchemia zdaje się być najciekawszą, najbardziej szaloną sztuką magiczną, jaką posługują się bohaterowie w tym uniwersum. Szkoda, że nie poświęcono więcej miejsca na czarowanie, bo tak to, Arundilla by się w moich oczach mogła obronić, a ostatecznie trafia do kategorii gorszych średniaków. Do tej pory wydawało mi się, że Akwilon trzyma pomimo wszystko przyzwoity poziom i taki Eragan to jednorazowa pomyłka, ale jednak okazuje się, że czasem zauważalnie forma spada. Może nie na tyle, aby zniechęcić do tego uniwersum czy od razu pozbywać się tego tom z kolekcji. Nie, aż tak źle nie jest. A nawet powiem, że Arundilla jest na tyle ciekawą bohaterką, że chętnie zobaczę jej dalsze przygody (a wiem, że za jakiś czas powróci). Podsumowując, twórcy mieli dobry pomysł, dobrze nakreśloną postać, ale ostatecznie zmarnowali potencjał.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.