Wiekopomne dzieło, wreszcie zostało wydane w Polsce. Zeszłoroczny hit okazał się wielkim sukcesem i uważam, że również w naszym kraju znajdzie wielu zwolenników.
Potwory atakują
Już od pierwszych stron najnowsze dzieło Briana Buccellato i Cristiana Duce porywa nas w wir wydarzeń, w których świat DC spotyka się z potężnym MonsterVerse. To opowieść z pogranicza wymiarów, gdzie starcie gigantów nabiera zupełnie nowego znaczenia. Historia otwiera się monumentalnym obrazem – Godzilla atakuje Metropolis, obierając za cel samego Supermana. W jej oczach Człowiek ze Stali to największa anomalia w świecie, w którym rządzi naturalny porządek. A przecież w uniwersum DC anomalie są codziennością – od metaludzi po kosmicznych bohaterów.
Szybko okazuje się, że ataki Tytanów – potworów to efekt wypadku przy pracy Ligi Niesprawiedliwości, którą prowadzi Lex Luthor. Co najciekawsze, Luthor nie jest tu bezpośrednim reżyserem chaosu – to raczej wielki przypadek uruchamia lawinę zdarzeń. Na scenę wkraczają Tiamat, Behemot, mroczny potwór przypominający pająka‑Cthulhu oraz Camazotz – mityczny, nietoperzopodobny drapieżca, z którym staje do walki sam Batman.
I wreszcie on – Kong. Wielka małpa, która ku zaskoczeniu staje się sprzymierzeńcem Ligi Sprawiedliwości. Twórcy poświęcają mu więcej uwagi niż można by przypuszczać, czyniąc z niego nie tylko uczestnika bitwy, ale i kluczowego gracza w walce o ocalenie świata.

Spektakl na lądzie, w powietrzu i pod wodą
To, co cieszy najbardziej, to fakt, że opowieść rozgrywa się w pełnym spektrum światów – od ziemskich miast, przez przestworza, aż po głębiny oceanów. Atlantyda, będąca jednym z filarów uniwersum DC, odgrywa tu istotną rolę, a królestwo Aquamana staje się areną dla jednych z najbardziej widowiskowych scen całej serii.
Ogromnym plusem jest także powrót Green Arrowa – bohatera, który przez lata był spychany na margines, a tutaj odzyskuje należne mu miejsce jako jeden z kluczowych graczy. Fenomenalnym posunięciem scenarzystów jest również rola Konga – przedstawionego niemal jak nowy superbohater DC, sojusznik, bez którego Liga Sprawiedliwości miałaby znacznie mniejsze szanse na zwycięstwo.
Finał historii to prawdziwy komiksowy rollercoaster – epicka bitwa Kaiju z wielkimi robotami skonstruowanymi przez Lexa Luthora i Batmana, potęga siły woli Green Lanternów oraz widowiskowe starcia z morskimi, powietrznymi i naziemnymi potworami. Nawet Superman, zazwyczaj symbol absolutnej siły, musi tutaj uznać swoją słabość i oprzeć się na drużynie.
Warto docenić, że narracja jest oszczędna – komiks nie jest przegadany, a teksty i dialogi ograniczono do minimum, pozostawiając pierwsze skrzypce akcji i obrazowi. Każdy kadr jest przemyślany i dynamiczny, wiernie oddając intensywność starć, które rozgrywają się na naszych oczach.

