Od razu do rzeczy
Jeśli ktoś liczy na spokojne wprowadzenie do świata bohaterki, może się zdziwić. Tu nie ma czasu na budowanie napięcia – komiks od pierwszych stron rzuca czytelnika w sam środek wydarzeń. I to bardzo intensywnych. Poznajemy Ciccę w momencie, który trudno nazwać romantycznym początkiem – zdrada narzeczonego to dla niej dopiero rozgrzewka. Dalej jest już tylko odważniej. Tempo jest błyskawiczne, a sceny, które w innych historiach pojawiłyby się dopiero po kilku rozdziałach, tutaj dostajemy niemal natychmiast. Niby człowiek wiedział, czego się spodziewać, a jednak sposób, w jaki twórcy przechodzą od zera do maksimum, potrafi zaskoczyć.
Fabularnie mamy tu zarys historii – Cicca to początkowo dziewczyna mafioza, później trafia w ręce policji by wreszcie uciec za granicę. To właśnie poza ojczyzną kontynuuje swoje przygody w kolejnym tomie. W ten sposób dostajemy ciąg zdarzeń, choć jednocześnie konstrukcja pozostaje epizodyczna, z wyraźnymi przeskokami między kolejnymi etapami tej historii.

Początek szaleństwa
Jeśli ktoś liczy na rozwój bohaterki – nie tędy droga. Cicca od pierwszych stron jest dokładnie taka, jaką znamy z dalszych części. Nie przechodzi przemiany, nie odkrywa siebie – od początku wie, czego chce i konsekwentnie do tego dąży. Można natomiast zauważyć pewną różnicę w skali szaleństwa. Pierwszy tom jest „grzeczniejszy” – oczywiście w bardzo umownym sensie. Granice są tu już mocno przesunięte, ale jeszcze gdzieś istnieją. W kolejnych częściach zostają całkowicie zatarte, a komiks idzie o kilka kroków dalej, wchodząc na poziom absurdu, który trudno przebić. Na wstępie mamy jednak jeszcze bardziej przyziemne realia – gangsterów, policję, ucieczki i sensacyjną otoczkę. To sprawia, że pierwszy tom wydaje się momentami bardziej „fabularny”, zanim całość skręci w stronę totalnej, niekontrolowanej jazdy bez trzymanki.
Humor, konwencja i kreska
To, co pozostaje niezmienne, to humor i podejście do całej konwencji. Carlos Trillo od początku bawi się formą i nie traktuje tej historii śmiertelnie poważnie. Tak jak w kolejnych tomach, także i tu nie brakuje odniesień do świata popkultury czy rzeczywistości. Zaczynamy przecież od tego, że nasza urocza bohaterka jest dziewczyną samego Ala Capone. Przez cały czas czuć też lekkość i dystans, które sprawiają, że całość nie zamienia się w czystą prowokację.
Ogromną rolę odgrywa tu także warstwa wizualna autorstwa Jordiego Berneta. Styl artysty pozostaje spójny z późniejszymi tomami – wyrazisty, dynamiczny i skupiony na tym, co w tym komiksie najważniejsze. Postaci są przerysowane, ekspresyjne, a kadry pełne energii. Jednocześnie nie brakuje dbałości o tło i detale, które pomagają osadzić akcję w konkretnym miejscu i czasie. I nadal jest tu też ta zmysłowość, która może czytelnika pobudzić. Ale jednak to właśnie połączenie kreski i scenariusza sprawia, że nawet najbardziej przesadzone momenty zachowują swój specyficzny urok.

Dla kogo jest Cicca?
Nie ma sensu owijać w bawełnę – to komiks bardzo ostry i zdecydowanie nie dla każdego. Wymaga dystansu, poczucia humoru i gotowości na przekraczanie granic dobrego smaku. Nie trzeba chyba dodatkowo zaznaczać, że jest skierowany wyłącznie do osób pełnoletnich. Jednocześnie to właśnie ten brak zahamowań stanowi o jego sile. Cicca Dum-Dum nie udaje niczego więcej niż jest – świadomą, przerysowaną i momentami absurdalną zabawą konwencją. Jeśli podejdzie się do niej z odpowiednim nastawieniem, można się przy niej naprawdę dobrze bawić.
Pierwszy tom pokazuje, skąd to wszystko się zaczęło, a przy okazji udowadnia, że nawet tak zwariowaną historię można poznawać w dowolnej kolejności. Choć trzeba przyznać, że zaczynając od początku, łatwiej docenić, jak daleko twórcy posunęli się w kolejnych częściach.
