Trzy zdumiewające opowieści
Haerelands jest autorskim światem fantasy wymyślonym przez Wojtka Odronia i Jacha Kaczmarczyka. W przypadku recenzowanego zbioru, mamy do czynienia jedynie z opowiadaniami, które wprowadzają nas w klimat tego uniwersum. Dla najlepszego rozgrywa się w roku 649 i koncentruje się na losach dwóch rycerzy, którzy szukają przeciwnika, który mógłby stanowić dla nich prawdziwe wyzwanie. Miejscowa legenda opowiada o wojowniku w czarnej zbroi, którego nikt nie pokonał. Podobnież to Śmierć we własnej osobie! I to właśnie tego rycerza szukają nasi protagoniści, aby wyzwać go na pojedynek. Natomiast akcja Wieży rozgrywa się nie dość, że w roku 800, to w wyjątkowo upalnej krainie, pod względem architektury przypominającej kraje bliskiego wschodu. Główny bohater budzi się w miejscu, którego nie poznaje i próbuje zrozumieć, co się wydarzyło… Te pierwsze opowiadania są króciutkie i czyta się je błyskawicznie, bo nie mają nawet dwudziestu stron. Za to ostatnia historia, czyli Lód, została rozpisana na aż trzydzieści dwie strony. Koncentruje się ona na załodze statku, który utknął w lodzie. Aby go oswobodzić, załoga decyduje się na zaskakujący krok. Wysyłają jednego śmiałka pod wodę w specjalnie zaprojektowanym kombinezonie, aby sprawdził, czy okręt o coś nie zahaczył…

Zapowiedź wielkiego uniwersum
To moje pierwsze spotkanie z Haerelands. W 2023 roku po raz pierwszy pojawił się zin, w którym Odroń i Kaczmarczyk zaprezentowali swoje pomysły. Niestety nie miałem przyjemności się z nim wtedy zapoznać. Trochę tego żałuję, bo komiks wydany przez Kulturę Gniewu rozbudza apetyt na więcej. To w sumie największa wada tej powieści graficznej. Jest króciutka, przez te historie przechodzi się błyskawicznie, a potem pozostaje naprawdę duży niedosyt. Niemniej, nie da się ukryć, że Jachu i Wojtek stworzyli naprawdę ciekawe uniwersum. Każda z trzech historii opowiada o czymś zupełnie innym, nie są może przesadnie odkrywcze, ale intrygują. W sumie każda ma w sobie, jakąś zagadkę, której rozwiązanie chce się poznać. Czy czarny rycerz w ogóle istnieje? Czym jest tajemnicza, magiczna wieża? Co kryje się w morskich głębinach? Twórcy nie spieszą się z odsłanianiem karty, więc tak naprawdę nawet w obrębie tych trzech opowiadań nie dowiemy się za wiele o tytułowym Haerelands. Zwłaszcza w mocno enigmatycznej Wieży. Szczerze powiedziawszy, ciężko mi ocenić ten komiks, bo w moim odczuciu to bardziej taki komiksowy trailer. Na końcu tomu jest zapowiedź wielkiej sagi, która rozegra się w tym uniwersum. I szczerze powiedziawszy, nie mogę się już doczekać.

Czy warto odwiedzić Haerelands?
No dobra, jest jednak coś, co mogę w pełni ocenić, czyli oprawa graficzna, która prezentuje się fenomenalnie. W strojach czy architekturze widać przywiązanie twórców do realiów średniowiecznych. Świetnie wygląda też kombinezon nurka. Widać, że Odroń wzorował się na pierwszych projektach z XVIII wieku, choć oczywiście w Haerelands ten wynalazek pojawił się tysiąc lat wcześniej. Ale właśnie o to chodzi, aby zaskakiwać czytelnika. A Wojtkowi i Jachowi się to udało. Choćby pomysł z tym kombinezonem na dłużej zapadnie mi w pamięć, jak i zaskakujący finał Dla najlepszego. Zatem chciałbym móc z czystym sumieniem polecić ten komiks, ale trochę wstrzymuje mnie świadomość, że jednak mamy do czynienia jedynie z trailerem. Mam nadzieję, że jak najszybciej dostaniemy pierwszy tom sagi, bo choćby ze względu na inspiracje Odronia (np. gry z serii Dark Souls) jestem bardzo ciekawy, co się pojawi w kolejnej historii ze świata Haerelands.

PS: Na końcu tomu zamieszczono szkice, które tylko potwierdzają, że Odroń ma talent do rysowania światów fantasy.
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Kultura Gniewu, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.