Przed nami kolejny intensywny rozdział w przygodach mutantów z Ziemi-1610. Czy nowa drużyna poradzi sobie z rosnącym zagrożeniem, a stali i nowi gracze zdołają zaskoczyć czytelnika?
Zmiany, zmiany…
Już po raz ósmy wracamy do Ziemi-1610, znanej fanom jako uniwersum Ultimate, by spotkać alternatywną wersję drużyny X-Men. A tutaj dzieje naprawdę sporo! W szkole profesora Xaviera pojawiają się Cable oraz Bishop – dwaj bohaterowie, którzy zamiast współpracy wolą wzajemne starcia i próbują zmienić los całego świata na własną modłę. Niedługo potem Cyclops decyduje rozwiązać dotychczasową drużynę i skupić jedynie na szkoleniu młodych mutantów. W efekcie powstaje nowy zespół, na którego czele staje Bishop, a w jego skład wchodzą m.in. Wolverine, Storm, Angel czy Psylocke. Dołącza też Pyro, a nowa ekipa już od pierwszych chwil musi zmierzyć z poważnymi zagrożeniami – kolejną falą Sentinelów polujących na mutantów i Morloków, a także z nowym przywódcą mutantów, którym okazuje być Stryfe. A to wciąż nie koniec, bo na scenę powraca ktoś, kto już dawno został uznany za martwego… jednym słowem: emocji i zwrotów akcji nie zabraknie!

Czym nas zaskoczą?
Robert Kirkman, znany z takich serii jak Żywe Trupy, Niezwyciężony czy Marvel Zombies, wziął na warsztat mutantów z Ziemi-1610. Efekt jest mieszany – z jednej strony mamy kilka zaskakujących zwrotów akcji i niekonwencjonalnych rozwiązań, które potrafią wciągnąć nawet długoletnich fanów. Największym zaskoczeniem pozostaje alternatywna tożsamość Cable’a, a ciekawie wpleciono też jego relację z Bishopem. Zaskoczyć potrafią również wydarzenia związane z Charlesem Xavierem, Emmą Frost i Hellfire Club, a także pojawienie się tajemniczego złoczyńcy, wcześniej jedynie wspominanego przez Mistera Sinistera.
Z drugiej strony nie obyło się bez drobnych zgrzytów. Powrót jednego z X-Menów, którego pogrzeb mieliśmy w poprzednich zeszytach, psuje dramatyczny efekt jego śmierci. W tomie pojawia się kilka wątków – nowa drużyna X-Men, szkoła Cyclopsa, szkoła Emmy Frost i Morlokowie, w tym Nightcrawler zmagający się z własnymi problemami. Niestety, Kirkman zbyt często przeskakuje między nimi, co utrudnia skupienie się na jednym wątku i wciągnięcie się w historię. Choć każda z opowieści jest ciekawa sama w sobie, bardziej rozbudowane cliffhangery mogłyby wzmocnić napięcie i poczucie ciągłości fabuły.
Skupmy się na postaciach
Za oprawę graficzną 8 tomu Ultimate X-Men odpowiadają głównie Ben Oliver, Yanick Paquette i Salvador Larroca, z dodatkowymi wkładami Pascala Alixe’a oraz Marka Brooksa. Mimo obecności wielu artystów, styl pozostaje spójny, co ułatwia czytelnikowi śledzenie fabuły czy rozpoznawanie bohaterów. Kreska jest wyraźna, sceny akcji dobrze przedstawione, a oprawa graficzna nadąża za tempem narracji.
Nieco słabiej wypadają kadry skupiające się na otoczeniu lub ujęcia z dalszego planu, np. spojrzenia z góry na Szkołę Xaviera. W takich momentach ilustracje wydają się mniej dopracowane i mało pomysłowe – dach, drzewo, samochód czy rzeczka zastępują bogatsze detale, przez co całość traci trochę dynamiki. Na szczęście większość komiksu koncentruje się na bohaterach, którzy prezentują się znacznie lepiej.
Wyróżnia się natomiast Pascal Alix, który stworzył dwa z 13 rozdziałów. Jego styl różni się od pozostałych artystów – postacie są bardziej brudne, poobijane i lekko groteskowe, z niepokojącymi rysami twarzy. Ta stylistyka idealnie pasuje do scen dziejących się wśród Morloków, mutantów ukrywających się w kanałach. Mimo odmienności, jego prace w pełni dorównują poziomem pozostałym twórcom – akcja pozostaje czytelna, bohaterowie ciekawi, a uproszczone tła nie przeszkadzają w odbiorze całości.

Po staremu
Egmont po raz kolejny dostarcza solidne wydanie klasyki Marvela. Ósmy tom serii Ultimate X-Men utrzymany jest w twardej oprawie z czarnym brzegiem i pomarańczowym tytułem, dzięki czemu będzie świetnie komponował się z poprzednimi częściami kolekcji. Na początku albumu znajdziemy skrótowe streszczenie, które dla stałych czytelników pomoże odświeżyć wydarzenia z poprzednich tomów, choć nowym czytelnikom raczej nie wystarczy do rozpoczęcia przygody od tej części. Tym razem zabrakło alternatywnych wariantów, ale zamiast tego zamieszczono ciekawe szkice: Cable’a w wykonaniu Bena Olivera, szkic od Yanicka Paquette z oznaczeniem ran Wolverine’a oraz projekt postaci Grizzly’ego – miłe uzupełnienie dla fanów artystycznej strony serii.
Czy warto?
Ósmy tom serii Ultimate X-Men to pełen akcji, napięcia i zwrotów fabularnych komiks, który sprawdzi się zarówno dla fanów, jak i dla czytelników zaznajomionych wcześniej z uniwersum Ultimate. Robert Kirkman wprowadza tu wiele nowych wątków i postaci, takich jak Bishop czy alternatywna wersja Cable’a, co nadaje historii świeżości oraz nieprzewidywalności. Mimo kilku niedociągnięć, jak zbyt szybkie przeskoki między wątkami czy powrót postaci, która wcześniej została uznana za zmarłą, komiks wciąga i skutecznie buduje napięcie. Oprawa graficzna stoi na solidnym poziomie – dynamiczne kadry, wyraźne postaci, a także dobrze poprowadzona akcja sprawiają, że czytanie jest płynne.
Mimo drobnych mankamentów, tom 8 Ultimate X-Men to pozycja warta uwagi, pełna akcji, dramatów i ciekawych rozwiązań fabularnych. Fani mutantów otrzymują tutaj dawkę adrenaliny, napięcia oraz klasycznego uniwersum Ultimate w jednym albumie.
