Klasyczny Wolverine w najlepszym wydaniu
Krew i pazury nie jest jedną zamkniętą historią, lecz zbiorem opowieści zabierających Logana do Japonii, Madripooru, Kanady, Stanów Zjednoczonych, a nawet Hiszpanii z czasów I wojny światowej. Na jego drodze stają zarówno dobrze znani sprzymierzeńcy, tacy jak Storm, Cable, Forge, Jubilee czy Nick Fury, jak i odwieczni przeciwnicy z Lady Deathstrike i Sabretoothem na czele.
Choć nad albumem pracowało kilku scenarzystów, całość pozostaje zaskakująco spójna. Każda historia oferuje coś innego – od sensacyjnych starć z Yakuzą, przez odkrywanie kolejnych fragmentów przeszłości Logana, aż po bardziej kameralne opowieści skupione na jego charakterze. Sam Wolverine nie przechodzi tu rewolucyjnej przemiany, ale też nie taki jest cel tego tomu. To bohater, którego fani doskonale znają – brutalny, porywczy, rozdarty między człowiekiem a drzemiącą w nim bestią. Jak zawsze jest najlepszy w tym co robi, a to co robi nie jest zwykle zbyt miłe. Choć często się stara, by było inaczej.
Na szczególną uwagę zasługuje wątek Elsie-Dee, cybernetycznej dziewczynki stworzonej jako broń przeciwko Wolverine’owi. To jedna z najciekawszych historii w albumie, choć jej finał został nieco zbyt mocno rozciągnięty. Twórcy kilkukrotnie sugerują definitywne zakończenie konfliktu, by po chwili ponownie do niego wrócić. Mimo to opowieść do samego końca pozostaje angażująca. Bardzo dobrze wypada również historia przenosząca Logana do Hiszpanii z czasów I wojny światowej. To nie tylko efektowna przygoda z udziałem Lady Deathstrike, ale również ważny element odkrywania przeszłości Wolverine’a.
Album zamykają natomiast Krwawe wybory Toma DeFalco. Jest to historia niezwiązana bezpośrednio z wcześniejszymi wydarzeniami, ale stanowiąca świetne zwieńczenie całego tomu. Logan i Nick Fury stają po przeciwnych stronach moralnego sporu, a ich konflikt pokazuje, że nawet bohaterowie walczący o tę samą sprawę mogą zupełnie inaczej rozumieć sprawiedliwość. To zarazem jedna z najmocniejszych i najbardziej brutalnych opowieści w całym zbiorze. Dylemat dodatkowo wzmacnia fakt, że chodzi o człowieka odpowiedzialnego za wyjątkowo odrażające zbrodnie wobec dzieci. Dzięki temu czytelnik doskonale rozumie motywację Wolverine’a, nawet jeśli niekoniecznie zgadza się z jego metodami.

Komiks, który pokazuje swoją epokę
Już po kilku stronach widać, że są to historie stworzone na początku lat dziewięćdziesiątych. Narracja jest znacznie bardziej rozbudowana niż we współczesnych komiksach. Bohaterowie częściej prowadzą wewnętrzne monologi, a wiele informacji przekazywanych jest tekstem zamiast obrazem. Nie jest to jednak wada, lecz charakterystyczna cecha tamtego okresu.
Podobnie wygląda kwestia oprawy graficznej. Większość historii wykorzystuje klasyczną kreskę, prostsze układy plansz i bardziej ograniczoną paletę barw. Dopiero Bloodlust Alana Davisa i Paula Neary’ego oraz finałowe, wspomniane już Krwawe wybory wyraźnie wyróżniają się na tle pozostałych opowieści. Bogatsze tła, bardziej szczegółowe twarze bohaterów, całostronicowe kadry czy odważniejsza kolorystyka sprawiają, że można dostrzec kierunek, w którym komiksy zaczynały wówczas ewoluować. Szczególnie Bloodlust świetnie wykorzystuje oprawę graficzną do budowania niemal horrorowej atmosfery. Obie historie sprawiają również wrażenie zapowiedzi zmian, jakie w kolejnych latach zaczęły zachodzić w amerykańskim komiksie superbohaterskim. Twórcy coraz śmielej odchodzili od schematów wypracowanych jeszcze w poprzednich dekadach, eksperymentując z układem plansz, kadrowaniem i sposobem prowadzenia narracji.

Wydanie dla kolekcjonerów
Egmont po raz kolejny przygotował wydanie godne serii Epic Collection. Ponad 440 stron zamknięto w solidnej twardej oprawie, zachowując stylistykę poprzednich tomów, dzięki czemu cała kolekcja prezentuje się bardzo efektownie.
Na pochwałę zasługują również dodatki. Oprócz alternatywnych okładek i szkiców koncepcyjnych znajdziemy tu wywiad z Larrym Hamą poświęcony kulisom powstawania jednej z historii oraz krótki materiał przybliżający postać Wolverina. To dodatki, które rzeczywiście rozszerzają zawartość albumu, a nie są jedynie wypełniaczem.

Podsumowanie
Krew i pazury to nie tylko kolejny zbiór przygód Wolverine’a, ale również kawał historii Marvela. Mimo upływu ponad trzydziestu lat album nadal czyta się z dużą przyjemnością. Owszem, momentami widać rozwiązania charakterystyczne dla swojej epoki i „starą szkołę Stana Lee”, jednak po krótkim czasie przestają one przeszkadzać i stają się częścią uroku tych opowieści.
Jeżeli szukacie wyłącznie współczesnej narracji i dynamicznych plansz, ten tom może wymagać chwili przyzwyczajenia. Jeśli jednak chcecie poznać klasyczne przygody Logana, zobaczyć, jak wyglądały komiksy Marvela na początku lat dziewięćdziesiątych i uzupełnić swoją kolekcję o świetnie wydane Epic Collection, trudno o lepszą propozycję.
