Trójwymiar zdecydowanie nie jest pozycją łatwą w odbiorze. Wynika to zarówno z treści, jak i z formy – obie stawiają przed czytelnikiem swoiste wyzwania. Na pozycję tę składają się trzy bardzo nastrojowe historie. Wszystkie różnią się wyraźnie stylem graficznym i treścią, a jednak mają też wyraźne części wspólne.
Obraz i słowo?
Przywykłem do tego, by traktować komiks jako mariaż słowa i obrazu – mieszankę, która potrafi w cudowny sposób przedstawić wydarzenia, myśli i odczucia. Trójwymiar jednak pokazuje, że tekst nie jest wcale potrzebny. Pierwsza z przedstawionych historii – Sonia nie zaskakiwała zanadto swoją formą. Rysunki dopełniały słowa czy też może były przez nie dopełniane. Jednak pozostałe dwie etiudy całkowicie odrzuciły tekst i operują jedynie obrazami.
Unóżany jest opowieścią zdecydowanie bardziej dosłowną niż Jak Bóg?. Historia, jaką twórcy roztaczają przed nami, nie jest zbyt prosta w odbiorze, ale jej zrozumienie – przynajmniej na podstawowym poziomie, nie nastręcza nadmiernych trudności. Zamykające Trójwymiar Jak Bóg? Stanowi nieco większe wyzwanie. Opowieść ta jest mniej oczywista i wymaga uważniejszego zwracania uwagi na szczegóły.
Trójwymiar wyraźnie pokazuje, że obie składowe komiksu można wykorzystać osobno do opowiadania ciekawych i poruszających historii.

Trzy kolory
Trójwymiar to nie tylko trzy etiudy, ale też tyle samo kolorów. Co prawda do stworzenia komiksów użyto więcej barw, ale każdej z historii można przypisać jedną – dominującą. W rozpoczynającej zbiór Sonii nie jest to aż tak widoczne jak w wypadku kolejnych dwóch komiksów. Niemniej nawet tu na pierwszy plan wybijają się żółcie – przechodzące trochę w pomarańcze i brązy. Unóżany zdominowany jest przez czerń tła, która wypełnia niemal wszystkie kadry, stając się tym samym doskonałym tłem dla fioletowego przedmiotu, który prowadzi przez historię zarówno bohatera, jak i nas. Jak Bóg? z kolei bazuje na niebieskiej palecie, która przywodzi na myśl atrament.
Niewątpliwie ostatnia z opowieści prezentuje się najbardziej malarsko. Marta Szulc unika tak częstego w komiksach kadrowania ramkami. Wiele ujęć wypełnia całe strony. Równie często artystka zdecydowała się nie uzupełniać rysunków tłem. Dzięki temu zabiegowi poszczególne sceny są niesamowicie nastrojowe, ale także ulotne – co w niesamowity sposób pasuje do scenariusza.
Unóżany wizualnie także prezentuje się bardzo ciekawie – chociaż w odróżnieniu od lekkości rysunków Jak Bóg? jest dużo cięższy za sprawą pełnego ciemnego tła wypełniającego całe strony. Kilka kolorów, jakie na tej czerni wykorzystuje Jakub Kwiatkowski, dopełniają nastroju zanurzania się we wspomnieniach, ale i w cierpieniu. Biel, żółć, czerwień, pomarańcz czy fiolet nie są w stanie całkiem zakryć czerni – zamiast tego same nieco się zmieniają.
Otwierająca zbiór etiuda na tle pozostałych dwóch jest zdecydowanie mniej ciekawa wizualnie. Wyjątkowo dobrze prezentuje się za to okładka – zarówno przednia, jak i tylna. Paweł Garwol w bardzo umiejętny sposób połączył trzy – tak odmienne wizualnie historie w dwie spójne prace. Przed przeczytaniem komiksu są one zwyczajnie ładne, ale po lekturze można w nich zobaczyć mistrzostwo artysty.

Emocje
Nie da się ukryć, że siłą Trójwymiaru są emocje. Każda z trzech opowieści porusza jakieś struny w naszym sercu. Można stwierdzić, że są to trzy opowieści o utracie, ale byłoby to nadmierne uproszczenie. Strata pojawia się we wszystkich etiudach, ale żadna z nich nie porusza tylko tego tematu. Jako całość pozycja ta przywołuje melancholię, a może nawet i smutek, ale nie są to złe emocje.
Zdecydowanie ciężej jest ocenić bohaterów komiksów, dlatego też się na to nie zdecyduję. W Wypadku Sonii mamy do czynienia z narracją w formie wspomnienia i jest ona dość prosta. Pozostałe dwa komiksy, poprzez brak tekstu, nie dają nam zbyt wiele informacji o protagonistach. Większość musimy sami sobie dopowiedzieć. Twórcy pokazali nam głównie ich uczucia, a to za mało by w pełni ocenić człowieka. Postaci te nie muszą być nikim konkretnym – można w ich miejsce podstawić inne osoby, a głębia emocji pozostanie niezmieniona.
Trójwymiar to zdecydowanie ciekawa publikacja. Z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, bo choć z łatwością porusza różne struny w duszy odbiorcy, to forma komiksu jest cięższa od wielu innych pozycji. Myślę jednak, że warto się nad tym zbiorem pochylić, chociażby po to, by zobaczyć, jak inaczej może wyglądać komiks oraz by chłonąc malarskość etiud Jak Bóg? i Unóżany.
