Jak radzi sobie kolejny tom?
Przed nami drugi już tom serii Trylogia Ciemności. Andrzej Pupin pierwszą częścią szturmem zdobył listy bestsellerów oraz serca recenzentów, w tym także i moje.
Nie ma co się oszukiwać, Szepty Ciemności wbiły mnie w fotel, więc moje oczekiwania wobec kontynuacji były ogromne. I jak się okazało, Rozbłyski Ciemności wbiły mnie w ten sam mebel jeszcze głębiej.
Uniwersum rośnie
Autor rozwija tu oczywiście wątki przedstawione nam już w poprzedniej powieści. Pojawiają się jednak zupełnie nowe intrygi, zawiłe rozgrywki polityczne.
Do akcji wkraczają rosyjskie gangi, wpływy z innych krajów, otrzymujemy nawet zarys sytuacji geopolitycznej w tym jakże alternatywnym świecie. Znajdziemy tu także epizody czysto batalistyczne, a Andrzej Pupin ukazuje swój kolejny talent, tym razem w opisywaniu przebiegu akcji zbrojnych.
II RP z lovecraftowskim nawiedzeniem
Musicie bowiem wiedzieć, że całość dzieje się w alternatywnej rzeczywistości XX wieku i II Rzeczpospolitej. Tutaj I Wojna Światowa nie zakończyła się podpisaniem traktatu pokojowego. W tym świecie działania zbrojne przerwało pojawienie się tajemniczej siły, Ciemności, która doprowadza ludzi do szaleństwa, opętuje ich i uśmierca.
Ludzkość schroniła się w miastach i przy wszelkich dostępnych źródłach światła. Realia 20-lecia międzywojennego zostały tu wzbogacone o przerażające, lovecraftowskie macki Ciemności, które czyhają na bohaterów na każdym kroku.
Parszywa codzienność detektywa
Mimo wielu monumentalnych momentów, największą siłą tej powieści są dla mnie rozdziały spokojniejsze, może nawet nudniejsze. Śledzenie codziennego, czasami niezwykle żmudnego zajęcia detektywa Kowalskiego, to coś, dzięki czemu można w książce przepaść.
Pamiętacie te momenty, kiedy przygody Spider-Mana śledziło się nie dla heroicznych wyczynów, ale dla studenckiego żywota Petera Parkera? Tutaj jest podobnie, a my z wypiekami na twarzy towarzyszymy Jerzemu przy poszukiwaniu najmniejszych śladów zbrodni, żmudnym oglądaniu dowodów, łączeniu wątków czy też walce z jakże kuszącą butelką mocniejszego trunku.
Kiedy tom trzeci?
Andrzej Pupin kontynuuje swoją dobrą passę. Stworzył kolejną wciągającą, monumentalną powieść osadzoną w realiach, z jakimi do tej pory nie mieliśmy do czynienia na rodzimym rynku.
Trochę historii, trochę Lovecrafta, mnóstwo akcji. Ogromnie cieszy fakt, że pisarz zdecydował się powiększać swoje uniwersum, włączając w nie także opisy sytuacji w krajach sąsiadujących z Polską. Nie mogę się doczekać, kiedy ujawni nam nieco więcej. Ciekawe, jak z kryzysem Ciemności poradziło sobie chociażby USA czy Chiny? Panie Andrzeju – czekamy!
