Osadniczy ekosystem
Jednym z większych hitów Naszej Księgarni jest trylogia Ekosystemów. A Pierwsza osada to nic innego, jak wariacja na temat. Zatem i w najnowszej grze NK będziemy budować świat z szesnastu kart, tak aby powstał kwadrat 4 x 4. Podobnież kluczem do wygrania będą zależności pomiędzy kartami. Część obiektów za samą obecność daje punkty zwycięstwa, ale więcej pozyska się, jeśli obok jest odpowiedni obiekt. Na przykład, aby zdobyć dodatkowe trzy punkty z Chaty Rolnika, musi przy niej być dokładnie jeden Rolnik. W przypadku Karczmy, obok musi znaleźć się Przystań Rybacka lub/i Targ. Rodzajów kart jest dokładnie dziewięć i wszystkie występują w dziewięciu kopiach.
Gra jest bardzo prosta i łatwa do wytłumaczenia, jedynie pierwsza partia może być rozgrywana trochę po omacku, ale jak już załapie się powiązania między kartami, to rozgrywka spokojnie zamknie się w pudełkowych dwudziestu minutach. Czy Pierwsza osada jest identyczna, jak Ekosystem? Otóż nie, ponieważ karta Targu umożliwia dobranie innej karty, która dyktuje, jakie pary kart dają nam punkty (jeśli sąsiadują ze sobą, to dają o 2 PZ więcej). A co ważniejsze nie zaczynamy z garścią kart w ręce tylko z dwoma. Po wybraniu jednej bierzemy kolejną z rynku, a lukę zapełniamy tą, która została nam na ręce. Pierwsza osada jest zatem o wiele szybsza, prostsza i w przeciwieństwie do Ekosystemu tutaj nie zdarzają się paraliże decyzyjne.

Swojski klimacik
Zdawałoby się, że o wydaniu za wiele się nie wypowiem. W końcu podstawą są karty. A tutaj niespodzianka! To jest planszówka od Naszej Księgarni, więc dodano także bloczek do liczenia kart, a wraz z nim ołówek (z dedykowanym miejscem w wyprasce). Jakby komuś było mało, to w instrukcji znajdzie kod QR do kalkulatora liczącego punkty. Szanuję za dopieszczenie gry i zatroszczenie się o każdy detal. Standardowo wydawnictwo dorzuciło też naklejkę. Co jednak najważniejsze, styl Romana Kucharskiego jest bardzo przyjemny dla oka. Najlepsze, że na każdym rodzaju kart został umieszczony drobny smaczek. Możemy choćby zobaczyć Drużynę Pierścienia, UFO porywające krowę, a nawet Ciastka. Roman Kucharski spisał się na medal!

Czy warto założyć własną osadę?
Pierwsza osada nie wyróżnia się szczególnie. Początkowo myślałem, że szybko się pozbędę tej gry, ale okazała się bardzo przyjemna. Jest tu miejsce na pokombinowanie, a choć duże znaczenie ma los, to nadal odrobinkę trzeba się nagłówkować. Co jednak najważniejsze, jedna runda upływa błyskawicznie. Tym sposobem otrzymujemy sympatyczną, relaksującą gierkę, która co prawda nie wybija się na tle innych średniaków, ale oferuje przyjemną i wciągającą rozgrywkę. No i oczywiście wykonanie też, jak to w przypadku NK, zachwyca!
PS: Wielkim fanem Ekosystemów nigdy nie byłem, ale w dwa z trzech zagrałem kilka razy. I byłem przekonany, że w tej recenzji jednoznacznie powiem, że wolę je od Pierwszej osady. Los jednak bywa przewrotny. Ekosystemy są trudniejsze i w teorii bardziej satysfakcjonujące, ale ze względu na szybkość i mniejszą ilość decyzji wolę Pierwszą osadę.
