Elfka wychowana wśród orków rusza na spotkanie z przeszłością. Tymczasem nadciąga zaraza, której nikt dotąd nie powstrzymał. Czy Leśni Elfowie są gotowi na wojnę z ghoulami?
Leśna elfka wśród zielonoskórych
Historia Ory, głównej bohaterki Królowej Sylwanów, rozpoczęła się już w tomie Kryształ Leśnych Elfów, ale dopiero teraz poznajemy jej dalsze losy. Po śmierci ojca trafia pod opiekę orków – pozornie nieprzyjaznych, lecz w praktyce zaskakująco lojalnych i troskliwych. Choć ich relacja może wydawać się dziwna, scenarzysta Nicolas Jarry (odpowiedzialny za historię leśnych elfów) przedstawia ją wiarygodnie i z wyczuciem. Dorastająca wśród zielonoskórych Ora uczy się ich zwyczajów, nabiera charakteru i siły, czując się jedną z nich. Zresztą orkowie traktują ją jak członkinię klanu. Z czasem jednak dziewczyna musi wyruszyć w podróż, by odnaleźć swoje dziedzictwo i zmierzyć się z brutalną rzeczywistością.

Zaraza nie śpi
Komiksy z serii Świat Akwilonu kontynuują wydarzenia związane z plagą nieumarłych, nękającą kolejne krainy. Armia ghouli wydaje się nie do powstrzymania, a jej szeregi nieustannie rosną. To buduje napięcie i grozę. Czytelnicy, którzy śledzą losy bohaterów od dłuższego czasu, wiedzą, że można spodziewać się wszystkiego, a nawet najważniejsze postaci mogą w każdej chwili zginąć. Ciekawie jest, że seria z gatunku high fantasy wprowadza elementy dark fantasy. Choć zakładam, że ostatecznie dobro zwycięży, nie obędzie się bez strat, co zachęca do sięgania po kolejne tomy i trzymania kciuków za ulubione postaci.
W Królowej Sylwanów Nicolas Jarry daje nam świetny start. Pięknie ukazuje Orę, jej charakter i umiejętności, a także rozwijające się relacje między nią a orkami. Choć współistnienie tych ras wydaje się dziwne, tom skutecznie to uzasadnia. Zaskakujący jest moment, gdy elfka dociera do swych pobratymców i, mimo ich gościnności, pokazuje swoją twardość, a nawet atakuje pewną osobę (nie chcę zdradzać szczegółów). Wprowadzenie i otoczka są naprawdę dobre, a wplecione przebitki marszu ghouli potęgują napięcie. Niestety końcówka rozczarowuje. Wydaje się zbyt szybka i pośpieszna, jakby twórcy zdali sobie sprawę, że zostało niewiele stron, i trzeba szybko zakończyć. Jest zawiązanie akcji, szybka bitwa i nagłe zakończenie. Owszem, pozostaje otwarte, daje nadzieję na ciąg dalszy i promyk światła, ale momentami trudno zrozumieć, co dokładnie się wydarzyło. Szkoda, zwłaszcza że w poprzednich jedenastu tomach nie było tego problemu.

W lesie pięknie, ale ciasno
Gianluca Maconi, odpowiedzialny za rysunki, po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Jego kreska znakomicie oddaje charakter elfich lasów, surowość wioski orków i mroczny klimat armii nieumarłych. Sceny są dynamiczne, bohaterowie wyraziści, a emocje dobrze widoczne na twarzach. Zmiany tonacji – od ciepła, przez chłód, aż po grozę – podkreślają kolory Oliviera Hebana. Lasy są żywe i barwne, wioski orków stonowane, a nieumarłym towarzyszy ciężka, złowieszcza atmosfera.
Jedyne zastrzeżenie to rozmiar niektórych kadrów – bywają zbyt małe, by w pełni docenić detale. Przy takiej dbałości o tło i kompozycję szkoda, że nie zawsze można się im dokładnie przyjrzeć. To drobna wada, ale lekko obniża przyjemność obcowania z graficznym kunsztem.
Zielono, ale nie zawsze równo
Królowa Sylwanów to tom z ogromnym potencjałem, który tylko częściowo został wykorzystany. Mamy ciekawą bohaterkę, nieoczywistą relację elfki z orkami, mocny klimat i świetną oprawę graficzną. Niestety finał wypada zbyt pośpiesznie i pozostawia niedosyt. Mimo to dla fanów Akwilonu jest to pozycja obowiązkowa – nawet jeśli nie najlepsza w serii, wnosi ważny element do większej historii.
