W Świecie Akwilonu ponownie wracamy do półelfów — rasy żyjącej na marginesie i nieustannie walczącej o własne miejsce. Próba dołu stawia ich przed politycznymi intrygami, plagą ghuli i kolejną walką o przetrwanie.
Szlachetny bohater
Próba dołu to czternasty tom serii Świat Akwilonu. Elfy, ponownie skupiający się na losach półelfów — rasy spychanej na margines tego brutalnego świata. Jego autorem jest Éric Corbeyran, który już po raz trzeci w serii podejmuje temat półelfów, konsekwentnie rozwijając ich losy i problemy społeczne. Wracamy do założonego przez nich państwa-miasta, które miało być azylem, miejscem równości i spokoju, jednak z czasem coraz bardziej odchodzi od pierwotnych ideałów.
Taki stan rzeczy nie podoba się głównemu bohaterowi tomu, szlachetnemu Urghainowi, który staje naprzeciw skorumpowanej i knującej rady. Wątek politycznych intryg przeplata się tu z większym wydarzeniem ciągnącym się już od kilku tomów — plagą nieumarłych dowodzonych przez nekromantkę Lah’sę. Oba motywy są solidnie rozpisane, wzajemnie się uzupełniają i pozwalają zarówno kibicować Urghainowi, jak i irytować się działaniami jego przeciwników. Starcia z ghoulami mają rozmach, pojawia się też kolejny udany plot twist, a tytułowa próba dołu to bez wątpienia najmocniejszy i najbardziej emocjonujący fragment albumu.
Problem zaczyna się jednak w dłuższej perspektywie — schemat intryga w mieście plus oblężenie przez hordę nieumarłych zaczyna się powtarzać. Kolejne ataki na kolejne miasta i następne heroiczne obrony, choć nadal sprawnie zrealizowane, stopniowo tracą świeżość, a brak wyraźnego zbliżania się do finału całego wydarzenia może rodzić zmęczenie. Zamiast rosnącego napięcia pojawia się obawa, że zakończenie przyniesie raczej ulgę niż zachwyt. Również niespodziewane zwroty akcji, choć nadal efektowne, przestają zaskakiwać w świecie, który już wielokrotnie udowodnił, że „wszystko jest możliwe”. Najlepiej wypada więc sama postać Urghaina i jego osobista próba — reszta jest dobra, ale zyskałaby znacznie więcej, gdyby podobne motywy nie pojawiały się w kolejnych tomach bez dłuższego oddechu. Mimo to Akwilon wciąż potrafi imponować i daje nadzieję, że finał tej opowieści jeszcze odzyska pełnię swojej mocy.

Zapraszamy do nas!
Za warstwę graficzną Próby dołu odpowiada Bojan Vukić, który wcześniej pracował już przy tomach opowiadających o magach oraz o orkach i goblinach. Jest to więc dla niego trzecia wizyta w Akwilonie, choć pierwszy raz ma okazję spotkać się z elfami. I trzeba przyznać, że poradził sobie z tym bardzo dobrze.
Jego rysunki niczym nie odstają poziomem od prac najlepszych artystów związanych z tą serią. Styl Vukicia dobrze oddaje klimat fantasy i z dużą swobodą przenosi nas do świata Akwilonu. Pozwala przy tym podziwiać go w całej okazałości. Dostajemy szerokie ujęcia na państwo-miasto, leśne i górskie krajobrazy, ale rysownik równie sprawnie odnajduje się w bardziej kameralnych przestrzeniach — wnętrzach sal, pokoi czy mrocznych zaułkach. Potrafi też zajrzeć do gwarnej, żywej karczmy i naprawdę „zabrać” czytelnika w to miejsce.
Bohaterowie są wyraźnie zróżnicowani i łatwi do rozpoznania — każdy ma swoje charakterystyczne cechy, zarówno w wyglądzie, jak i w sposobie poruszania się. Vukić bardzo dobrze radzi sobie również ze scenami akcji. Walki są dynamiczne, brutalne i momentami naprawdę krwawe, a mroczne ghule potrafią wyglądać jak żywcem wyjęte z horroru. Starcia dobrze oddają skalę zagrożenia, a to właśnie dzięki rysunkom tak dobrze wypada sama próba dołu — jest intensywna, niebezpieczna i budzi emocje.
Jedynym problemem pozostaje jednak pewne poczucie powtarzalności. Oblężenia miast przez nieumarłych i brutalne starcia widzieliśmy już w serii kilkukrotnie, przez co efekt „wow” nieco się zaciera. Podobnie jak w przypadku fabuły, znacznie bardziej doceniłbym te sceny, gdyby nie pojawiały się po raz kolejny w tak krótkim odstępie czasu. Nadal jest klimatycznie, efektownie i z odpowiednim rozmachem, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ten schemat zaczyna się już trochę opatrzać.

To nadal nie koniec
Próba dołu to solidna i momentami bardzo emocjonująca odsłona cyklu Świat Akwilonu. Elfy. Éric Corbeyran po raz kolejny udowadnia, że potrafi ciekawie prowadzić wątki półelfów, stawiając na polityczne intrygi, osobiste dramaty i moralne wybory bohaterów. Najmocniejszym elementem tomu pozostaje postać Urghaina i jego próba, wokół której skupiają się największe emocje. Choć powtarzalność schematów związanych z oblężeniami i plagą nieumarłych zaczyna być odczuwalna, całość wciąż broni się klimatem, solidnym tempem i efektowną oprawą graficzną. To album, który może nie zaskakuje tak mocno jak wcześniejsze odsłony, ale nadal potrafi wciągnąć i daje nadzieję na satysfakcjonujące domknięcie tej rozbudowanej opowieści.