Polowanie
W albumie Elfy. Poświęcenie wojownika powracamy do rasy Białych Elfów oraz historii Falla i jego towarzyszy, których po raz ostatni widzieliśmy w tomie Ostatni cień. Tym razem bohater wyrusza na niebezpieczne polowanie na Lah’sę – potężną nekromantkę dowodzącą armią nieumarłych i siejącą spustoszenie w całym Akwilonie. Fall, wspierany przez swojego smoka, wierzy, że zdoła położyć kres zarazie i przywrócić światu równowagę. Szybko jednak okazuje się, że jego przeciwniczka nie tylko przewyższa go mocą, ale i przebiegłością.

Wojna nigdy się nie kończy?
Poświęcenie wojownika można określić jako część niekończącej się wojny mieszkańców Akwilonu z armią nieumarłych Lah’sy. Tym razem do walki włączają się także Białe Elfy wraz ze swoimi smokami, co daje obrońcom cień nadziei.
Za scenariusz odpowiada Olivier Peru, autor, który wielokrotnie udowodnił, że dobrze zna realia tego uniwersum – to właśnie on wprowadził na scenę i rozwijał historię Falla, głównego bohatera tego tomu. Osobiście jestem ogromnym fanem zarówno długouchych, jak i całego Świata Akwilonu. Dotychczasowe historie potrafiły mnie wciągnąć i zaskoczyć, jednak tym razem mam mieszane uczucia.
Z jednej strony wciąż czuć epicki rozmach i pomysłowość, z drugiej – coraz bardziej odczuwalne jest zmęczenie materiału. Ze względu na dużą liczbę tomów, wątków i postaci coraz trudniej nadążyć za wszystkim, zwłaszcza że Poświęcenie wojownika kontynuuje wątki sprzed kilku części. Brak krótkich streszczeń sprawia, że mniej zaangażowany czytelnik może się pogubić.
Dodatkowo mam wrażenie, że twórcy nie zawsze dostają wystarczająco dużo miejsca, by rozwinąć wątki. Komiks liczy zaledwie 48 stron, a to zbyt mało, by pogłębić relacje między bohaterami. Akcja pędzi do przodu – efektownie, ale kosztem emocji i rozwoju postaci. Bitwy pozostają świetne i dynamiczne, ale czasem brakuje dawnej głębi.
Z drugiej strony, w skali całego cyklu trudno oprzeć się wrażeniu, że wojna z Lah’są trwa już zbyt długo. Choć Peru ciekawie rozwija samą nekromantkę i jej przeszłość, powtarzający się schemat „nowy plan – nowa bitwa – chwilowa nadzieja” zaczyna nużyć. Chciałoby się, by historia wreszcie ruszyła do przodu i prowadziła do większego finału. Zwłaszcza że w planach Egmontu na przyszły rok jest aż dziewięć kolejnych tomów Elfów i cztery Krasnoludów. Oby choć część z nich przyniosła nam nowy rozdział w tej niekończącej się wojnie.
Oprawa graficzna
Opisując kolejny tom z serii Świat Akwilonu, można by powielić wiele uwag z poprzednich recenzji – to po prostu przepiękny świat, który wciąż potrafi zachwycać. Tym razem za oprawę graficzną odpowiada Stéphane Bileau, który wraz z Olivierem Peru współtworzył tom wprowadzający Falla do tego uniwersum.
Artysta zachwyca dbałością o detale i sposobem, w jaki przedstawia różnorodne zakątki Akwilonu. Zarówno on, jak i jego poprzednicy, świetnie oddają różnice między miastami ludzi a elfimi lasami, między Białymi a Niebieskimi Elfami. Bez problemu rozpoznamy też krasnoludów czy orków – każda rasa ma tu własny charakter i styl. Sceny bitew są epickie i tworzone z prawdziwym rozmachem. Może nie dorównują już monumentalności Kastennroc, które niemal przywoływało skojarzenia z Bitwą o Helmowy Jar, ale wprowadzenie smoków na pole bitwy to zdecydowany plus i prawdziwa wizualna uczta.
Niestety, widać ograniczenia objętości. Historia zamknięta na tak małej liczbie stron wymusza mniejsze kadry, przez co czasem trudno w pełni docenić misternie dopracowane szczegóły. Szkoda, bo widać, że Bileau włożył w każdy rysunek mnóstwo pracy i serca. Chciałoby się zobaczyć te ilustracje w większym formacie – dopiero wtedy można by w pełni docenić ich rozmach i kunszt.

Po staremu
Pod względem wydania Poświęcenie wojownika prezentuje się tak samo solidnie jak poprzednie tomy serii. Otrzymujemy miękką oprawę ze skrzydełkami, mapę świata Akwilonu na końcu oraz wysoką jakość druku, dzięki której nawet drobniejsze kadry pozostają czytelne. Brakuje jedynie krótkiego streszczenia poprzednich wydarzeń, które pomogłoby przypomnieć sobie, gdzie ostatnio widzieliśmy Falla i jego towarzyszy.
Lecimy dalej
Elfy. Poświęcenie wojownika to kolejna ciekawa, choć nieco zbyt skrócona część sagi o Białych Elfach. Olivier Peru potrafi tworzyć interesujące wątki i sceny, które zapadają w pamięć, jednak widać, że historia wojny z Lah’są zaczyna się już nieco rozciągać. Nadal mamy tu wciągający klimat, piękne ilustracje i bohaterów, których losy śledzi się z przyjemnością, ale brakuje poczucia wyraźnego postępu. To solidny tom, który ucieszy fanów uniwersum, choć raczej nie zaskoczy nikogo, kto towarzyszy elfom od początku.
