Wyprawa po skarb
Lost in Time ma w swojej ofercie kilka komiksów o tematyce pirackiej. Ja miałem przyjemność przeczytać i zrecenzować Długiego Juana i Republikę Czaszki. Obie pozycje różnią się, choćby ze względu na podejście do historii. Autorzy Długiego Juana postawili na humor, podczas gdy w Republice Czaszki zaserwowano poważną historię nawet nie tyle o piratach, co o wolnych ludziach morza. A teraz przyszła pora na Ravena – dzieło Mathieu Lauffraya. Poprzednia jego powieść graficzna czyli Prorok, spodobała mi się, ale w czasie lektury co i rusz coś mi trochę zgrzytało. Z pewną obawą sięgnąłem tym samym po Ravena. Jednak dość szybko przekonałem się, że Lauffray ma smykałkę do tworzenia wciągających i angażujących historii. Cała opowieść koncentruje się na postaci tytułowego pirata, który jest w środowisku pirackim Jonaszem – jego obecność przynosi pecha. Co ciekawe, podobny wątek był w Republice Czaszki! W każdym razie nasz Raven po tym, jak jako jedyny z załogi Kapitana Black Vane’a przeżył, postanawia zdobyć zaginiony skarb z Chichén Itzá. Niestety nie on jedyny ma na niego chrapkę, bo pierwszeństwo do niego rości sobie okrutna Lady Darksee. I tak zaczyna się opowieść pełna walk na morzu i lądzie, okrutnych kanibali, awanturniczych przygód na miarę Piratów z Karaibów…

Pechowy pirat
Raven nie miał łatwej przeszłości. Jedna krótka retrospekcja może łez ze mnie nie wycisnęła, ale współczułem mu ze względu na tragedię, jaka go dotknęła. Ale tak naprawdę, to nie ma aż takiego znaczenia, bo nasz protagonista jest przede wszystkim sprytnym, zdolnym, wygadanym (a może raczej wyszczekanym), zadziornym, a także charyzmatycznym piratem. Przypomina mi niejako Jacka Sparrowa. A po drugiej strony stoi bezlitosna Lady Darksee. Okrutna, bezwzględnie dążąca do celu, a jednocześnie silna i zdeterminowana. I co ciekawe, również o niełatwej przeszłości. Pomiędzy tą dwójką jest genialna chemia. Oczywiście jest to typowa relacja pomiędzy dwójką wrogów, ale wypada wyśmienicie. Momentami bywa wręcz zabawnie. Zwłaszcza finał jest ciekawy. A skoro przy tym jesteśmy, to na koniec miałem jeden zgrzyt… autor nie zdradził jednego elementu. I najgorsze, że ta kwestia frapuje mnie do teraz. A poza tym nie mam tu się do czego przyczepić. Świetny komiks przygodowy. Historia wciąga od początku do końca, a wszystko to dopełniają genialne rysunki Lauffraya. Malarskie okładki przyciągają wzrok i zachwycają, ale największe wrażenia robią liczne rozkładówki. Ubolewam, że tylko na początku zobaczymy krótką, ale za to przepięknie przedstawioną bitwę morską zakończoną abordażem. Trochę też żałuję, że na końcu zamieszczono tylko dwie okładki. A ja jeszcze chętnie popatrzyłbym na inne projekty Lauffraya.

Czy warto zostać piratem, jak Raven?
Raven jest świetnym komiksem przygodowym. Dużo się tutaj dzieje, jest kilka ciekawych wątków, a do tego kilku barwnych bohaterów na czele z charyzmatycznym i sprytnym Ravenem. Jasne, ta historia nie jest przesadnie oryginalna. Niemniej Raven przede wszystkim dostarcza mnóstwo rozrywki. I to jest kwintesencja tej pozycji. Cóż mogę więcej powiedzieć, od teraz mam świetną „trylogię” piracką na półce od Lost in Time. Długi Juan jest doskonałą lekturą, aby się odprężyć i pośmiać, Republika Czaszki natomiast skłania do refleksji, bo pokazuje, że nasz świat nie jest czarno biały. Nie wszyscy piraci byli mordercami i rzezimieszkami, niektórzy szukali wolności. A Raven opowiada chyba o najbardziej nęcącym elemencie pirackiego życia, czyli o poszukiwaniu skarbu, wpadaniu w pułapki itd. Cóż mogę powiedzieć, jak po Proroku, miałem pewne obawy co do innych dzieł Lauffray’ego, tak po Ravenie jestem skłonny wziąć w ciemno kolejne jego pozycje. Dużą zasługę ma tutaj też kreska, bo Mathieu jest po prostu zdolnym artystą, zwłaszcza oko przyciągają świetnie rozplanowane rozkładówki. Polecam Wam, drodzy Czytelnicy, zakosztować pirackiego życia z Ravenem. A i zachęcam do sięgnięcia po wspominane przeze mnie dwa inne pirackie tytuły.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.