Od rodziny mutantów po kopalniane gnomy
Wszystko jest iluzją, jest to zbiór trzynastu opowiadań Henry’ego Kuttnera. Od razu powiem, że żadne z nich mnie nie oczarowało (no dobra Twonk zasługuje na ocenę bardzo dobrą), ale też jednocześnie, ani jedno nie okazało się słabe. Zatem niestety w moim odczuciu mamy do czynienia z typowym średniakiem. Aczkolwiek w tych opowiadaniach dostrzegam przebłyski geniuszu. Przejdźmy zatem do sedna. Pierwszych pięć historii koncentruje się na rodzinie Hogbenów. Jest to szalona rodzinka, żyjąca setki lat, korzystająca ze stosu atomowego i do tego kompletnie nienormalna, a przynajmniej tak ją odbierają „zwykli” ludzie. W końcu rzadko się zdarza, aby człowiek umiał latać, a Hogbenowie i to potrafią. Pierwsza opowieść, czyli Zabawa w wojsko, najbardziej przypadła mi do gustu, rozśmieszyła mnie kilka razy, a do tego od razu polubiłem głównego bohatera – Saunka. W kolejnych opowiadaniach Kuttner idzie jeszcze bardziej w absurd, przez co przypominało mi to trochę przygody Jakuba Wędrowycza, aczkolwiek tutaj lepiej bawiłem się, obcując z egzorcystą-bimbrownikiem. Potem natrafiłem na bardzo ciekawą, a nawet chyba najlepszą opowieść – Twonk. Przybysz z kosmosu trafia do fabryki produkującej radia i tworzy tytułowego twonka, który przypomina zwyczajne radio. Z jednej strony jest tu momentami komicznie, ale też strasznie, zwłaszcza pod koniec. Podobnie sytuacja wygląda ze Wstrząsem. Tym razem dochodzi do kontaktu zwykłego człowieka z przybyszem z innego czasu. Obie historie świetnie pokazują, jakie konsekwencje mogą wyniknąć z obcowania z czymś wykraczającym poza granice naszego poznania. Dla odmiany za to, Wstrząs ma szokującą, tragikomiczną puentę – świetny pomysł Kuttnera.
Tajemniczy dom i potęga wiary
Problemy mieszkaniowe za to opowiadają o tym, skąd może brać się szczęście. Historia przyjemna, momentami zabawna, z zaskakującym tytułowym twistem. Za to w Gnomie Kuttner poszalał, powołując do życia wredne, dziwaczne i wiecznie spragnione bójek podziemne stworzenia. Nieszczególnie zachwyciła mnie ta opowieść, ale muszę przyznać, że sam system społeczny gnomów, ich typowe zachowania itd. robiły wrażenie. Bardzo ciekawie to Kuttner wymyślił. Więc, choć fabularnie nie zachwyca, to cieszę się, że mogłem poznać tak dziwaczne społeczeństwo jak gnomy! Mamy tutaj jeszcze kolejne dwa opowiadania dotyczące spotkania z nieznanym. Oto dom uświadamia nas, że warto wiedzieć, kto przed nami mieszkał w domu, który chcemy kupić. W końcu mógł go zaprojektować typowo pod siebie! Natomiast Tajemnica poliszynela, to taka teoria spiskowa. Bohater przez przypadek wysiada nie na tym piętrze, co powinien w biurowcu i odkrywa, że… Są tam roboty. Ciekawą wizję świata Kuttner przedstawił w Rytuale. Wszystko w nim koncentruje się na potędze wiary. W moim odczuciu tej historii prawie udaje się wybić ponadprzeciętność. Widać, że Kuttner ma masę pomysłów – potrafi tworzyć doprawdy nietypowe i intrygujące światy. Natomiast ostatnie opowiadanie, a jednocześnie tytułowe, jest w moim odczuciu najzabawniejsze – kilka razy parsknąłem śmiechem, wyobrażając sobie miny i reakcje postaci z tego opowiadania. Ale o tej historii nic więcej nie powiem, pozostawię Wam ją do odkrycia, drodzy Czytelnicy.
Magia wehikułów czasu
Lubię serię Wehikuł Czasu od Rebisa. Można tutaj znaleźć prawdziwe perełki. Fakt, nie wszystkie historie do mnie trafiły. Choćby zawiodłem się trochę na Billu, bohaterze galaktyki, czy Powtórce. Ale jednocześnie w tej serii wydano powieści genialnego Johna Wyndhama (uwielbiam Dzień tryfidów), czy też dzieła Briana Aldissa z fenomenalną Cieplarnią. Pięknie ta seria wygląda na półce i cieszę się, że stale jest rozwijania. Cena trochę podskoczyła, ale nadal warto kupić te najlepsze i klasyczne powieści. Co do samego Kuttnera, to bardzo przyjemnie oraz lekko się go czyta. Podoba mi się jego styl. Miał facet wyobraźnię, a to cenię sobie najbardziej. Zatem Wszystko jest iluzją ląduje na półce obok moich ulubionych powieści z serii Wehikuł Czasu.
Czy warto poznać twórczość Kuttnera?
Wszystko jest iluzją, nie jest może fenomenalnym zbiorem opowiadań. Niemniej pokazuje spory potencjał, jaki posiadał Kuttner. Ten pisarz był niezwykle pomysłowy, a jego wyobraźnia nie miała żadnych granic. Aż szkoda, że tak szybko od nas odszedł (w wieku 43 lat), a pomimo to zostawił bogatą spuściznę. Podsumowując, na tyle dobrze mi się czytało te wszystkie historie, że chętnie sprawdzę kolejny jego zbiór opowieści. Zwłaszcza mam nadzieję, że Rebis zdecyduje się przełożyć jego debiutanckie Cmentarne szczury.
Książkę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Rebis, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.