5. Nie zabijaj
Matt Murdock popełnił morderstwo i nie potrafi przejść nad tym do porządku dziennego. Jako człowiek głęboko wierzący w system prawa sam wymierza sobie karę i decyduje się na odsiadkę w więzieniu. Szybko jednak okazuje się, że nawet za kratami nie ma mowy o spokoju. Matt zmuszony jest mierzyć się nie tylko z przestępcami, których sam wcześniej posłał za kratki, ale także z brutalnością i korupcją strażników. A to dopiero początek problemów.
Pod jego nieobecność rolę Daredevila przejmuje Elektra. Nowa Diablica z Hell’s Kitchen musi stawić czoła prawdziwemu oblężeniu miasta — symbiotom, Kingpinowi oraz kilku wcieleniom Bullseye’a. Równocześnie zmaga się z własnymi demonami. Obietnica dana Mattowi, że nie będzie zabijać, wystawia ją na ciężką próbę, zwłaszcza gdy pod jej opiekę trafia osierocona nastolatka, którą Elektra próbuje nie tylko chronić, ale i poprowadzić na właściwą drogę.
Na tym tle zaskakująco dobrze odnajduje się Mike Murdock — brat bliźniak Matta. Podszywając się pod prawnika, nawiązuje kontakty ze światem przestępczym i zaczyna realizować własne, nie do końca jasne plany, dodając całej historii kolejny poziom niepokoju.

Wiem, co robię!
W świecie komiksu często zdarza się, że jakiś run zaczyna się świetnie, a kolejne tomy zawodzą i końcówka bywa przeciętna. Daredevil ma jednak to szczęście, że jego twórcy potrafią utrzymać wysoki poziom przez całą serię. Można by się zastanawiać, ile jeszcze da się wycisnąć z historii o niewidomym prawniku walczącym z przestępczością głównie w jednej dzielnicy. Okazuje się, że sporo! Udowadniali to m.in. Miller, Bendis, Brubaker, Waid czy Soule. Chip Zdarsky w dwóch poprzednich tomach pokazał, że świetnie radzi sobie z Diabłem, a w trzecim tomie nie spuszcza z tonu.
Już sam początek jest bardzo mocny. Miasto zostaje zaatakowane przez symbioty, nawiązując do wydarzeń z „Króla w Czerni”, choć nie trzeba znać tamtej przygody, by w pełni zrozumieć, o co chodzi. Wątek kończy się dość szybko, co na początku może lekko rozczarować, ale kolejne strony rekompensują to historią tak wciągającą i dopracowaną, że szybko o tym zapominamy. Zdarsky ma przemyślaną konstrukcję fabuły i jasno wie, do czego dąży.
W więzieniu Daredevil mierzy się z dramatycznymi wydarzeniami, których trudno było się spodziewać. Za murami Wilson Fisk prowadzi swoją polityczną grę, ale nie wszystko idzie po jego myśli — co prowadzi m.in. do pojawienia się kilku Bullseye’ów, którzy nie zamierzają słuchać Kingpina. W tej trudnej sytuacji najlepiej radzi sobie Elektra, która zastępuje Matta na ulicach Hell’s Kitchen. Była zabójczyni zmaga się z własnymi instynktami i stara się nie uciekać do zabójstwa, a jej wewnętrzna walka jest znakomicie pokazana. Nieoczekiwaną pomocą dla niej staje się Tony Stark, co w ciekawy sposób urozmaica narrację. Duże wrażenie robi też sposób, w jaki Zdarsky przedstawia Fiska. Nie jest to tylko bezwzględny przestępca i intrygant — pokazano jego ludzką stronę, w tym życie rodzinne i relacje z innymi postaciami. Ponownie widać też, że dynamika między Mattem a Fiskiem jest wyjątkowa: obaj darzą się nienawiścią, ale można dostrzec też pewien szacunek.
Na marginesie wspomnę jeszcze Mike’a Murdocka. Wątek jego postaci jest istotny dla fabuły, zwłaszcza relacja z Butchem, synem Fiska, ale osobiście trudno mi się do niego przekonać. Momentami wydaje się trochę naciągany i nie do końca wiarygodny jako postać.

Venomdevil?
Za warstwę graficzną trzeciego tomu Daredevila odpowiadają Marco Checchetto oraz Mike Hawthorne. Pierwszy z nich pracował już przy wcześniejszych tomach i po raz kolejny udowadnia, że doskonale rozumie ten tytuł. Wiele pochwał, które kierowałem pod adresem jego rysunków przy okazji poprzedniego tomu, pozostaje w pełni aktualnych.
Checchetto świetnie operuje dynamiką kadrów — sceny walk są czytelne, efektowne i pełne energii, a jednocześnie nie gubią narracji. Artysta doskonale oddaje emocje i napięcia na twarzach bohaterów, co szczególnie dobrze wybrzmiewa w bardziej kameralnych momentach. Kadry są bogate w detale, a jednocześnie odpowiednio zróżnicowane kolorystycznie. Checchetto bardzo świadomie operuje tonacjami barw, dzięki czemu Hell’s Kitchen ma swój charakterystyczny, ciężki klimat, a sceny rozgrywające się w więzieniu wyraźnie różnią się atmosferą od ulicznych potyczek. Bardzo dobrze wypada również Elektra w roli Daredevila. Choć przejęła ona symbol i kostium, jej sposób poruszania się i walki pozostaje unikatowy. Fani komiksów bez problemu dostrzegą, że to wciąż ta sama Elektra — zabójcza, precyzyjna i nieco bardziej brutalna w ruchach niż Matt. Choć tym razem musi się mocno hamować, aby dotrzymać danego słowa. Na osobne wyróżnienie zasługują też sceny rozgrywające się w deszczu, które niemal fizycznie pozwalają poczuć ciężar padających kropli. Do tego dochodzi odrobina artystycznej fantazji w postaci Venoma-Daredevila czy Blood Mary opanowanej przez symbiota — te projekty wyglądają po prostu epicko.
Mike Hawthorne również prezentuje bardzo wysoki poziom. Jego rysunki dobrze oddają emocje fabuły, budują napięcie i sprawnie operują kolorami. Co istotne, jego styl jest bardzo zbliżony do tego, co prezentuje Checchetto, dzięki czemu przejścia między artystami są niemal niezauważalne. Oczywiście ktoś mógłby narzekać na brak wyraźnie odmiennego, unikatowego stylu, ale moim zdaniem ta spójność działa wyłącznie na korzyść tomu. Całość jest estetyczna, czytelna i pozwala bez problemu śledzić wydarzenia nawet wtedy, gdy na planszach dzieje się bardzo dużo jednocześnie.

Dzieje się i będzie się działo!
Trzeci tom przygód Daredevila to kontynuacja historii, która nie zawodzi ani fanów, ani nowych czytelników. Chip Zdarsky ponownie udowadnia, że potrafi perfekcyjnie balansować dramat psychologiczny Matta Murdocka z wartką akcją i złożonymi konfliktami — zarówno tymi ulicznymi, jak i politycznymi. Fabuła trzyma wysoki poziom, pełna jest niespodziewanych zwrotów i ciekawych wątków, a wątki więzienne, pojawienie się Elektry w roli Daredevila oraz intrygi Wilsona Fiska dodają historii dynamiki i dramatyzmu. Postacie są świetnie poprowadzone i wnoszą wiele do opowieści. Elektra w nowej roli pokazuje swoją siłę, wewnętrzną walkę i niepowtarzalny styl, Matt i Fisk pozostają pełnowymiarowymi bohaterami, a Mike Murdock wprowadza dodatkowy, choć nieco kontrowersyjny wątek. Hell’s Kitchen wciąż pozostaje miejscem pełnym napięcia, zagrożenia i emocji, a dynamiczna, pełna detali i przemyślana grafika Marco Checchetto i Mike’a Hawthorne jeszcze bardziej pogłębia odbiór historii. Kadry są czytelne, kolorystyka dopasowana do klimatu, a sceny akcji i fantastyczne wizualizacje symbiotów robią naprawdę duże wrażenie.
A to jeszcze nie koniec emocji. Autor zapowiada większe wydarzenia w kolejnych tomach. Fisk ponownie spróbuje odkryć tożsamość Daredevila i wprowadzi ustawę przeciwko superbohaterom, a w Diabelskich rządach do Śmiałka dołączą m.in. Kapitan Ameryka, Spider-Man i Fantastyczna Czwórka. To zapowiada naprawdę epicką kontynuację, która z pewnością przyciągnie zarówno starych fanów, jak i nowych czytelników.
