American Maid (New England Comics)
Na koniec warto dołożyć postać, która tę całą powagę potrafi rozbroić, ale bez odbierania jej sensu. American Maid z uniwersum The Tick/Kleszcz (New England Comics) jest napisana jak żart z patriotycznej przesady, a jednocześnie pozostaje pełnoprawną, zaskakująco skuteczną superbohaterką. Jej wizerunek celowo ociera się o parodię Wonder Woman, ale w praktyce działa na własnych zasadach: jej „broń” — szpilki i tiara — staje się zabawną, a zarazem śmiercionośnie precyzyjną wizytówką. Ten typ postaci jest ważny, bo pokazuje, że komiksowy patriotyzm potrafi być również autoironiczny. Można nosić barwy i jednocześnie komentować ich używanie, obnażać pozę, wyśmiewać pusty patos — a mimo to realnie robić dobro.

Wspólny mianownik tych historii nie polega na tym, że bohaterowie zawsze mają rację. Polega na tym, że każdy z nich testuje inną wersję amerykańskiego mitu i to niekoniecznie w dobry sposób. Od Agenta Liberty, który ostrzega przed patriotyzmem zamienionym w ideologię wroga, po U.S. Agent, udowadniającego, że symbol nie zastępuje charakteru, a siła bez hamulców potrafi niszczyć to, co miała chronić. Uncle Sam z koeli przypomina, że państwo żyje również w wyobraźni i sumieniu obywateli, więc jego „moc” bywa krucha. American Eagle dopomina się o Amerykę jako ziemię i odpowiedzialność, a nie tylko narrację zwycięzców. The Shield pokazuje zaś, skąd w ogóle wziął się pomysł, by flagę uczynić kostiumem — i jak szybko stała się ona tworzywem nowej mitologii., nie tylko USA, ale i współczensego świata. Z kolei American Maid zamyka to klamrą śmiechu: bo czasem najlepszym dowodem dojrzałości mitu jest to, że można z niego żartować, nie przestając traktować dobra poważnie.