Zanim wszyscy wyciągną na mnie pochodnie i widły, poinformuje tylko, że sam serial oglądałem, ale jedynie 1 sezon. Ostatnio tak po prostu z serialami mam, że nie umiem ich skończyć. Podobny los spotkał The Boys czy Stamtąd. Więc mam nadzieję, że zostanie mi ta zaległość wybaczona. Zwłaszcza, że dzięki temu mogę sprawdzić, czy faktycznie gra jest dla osób niezaznajomionych w pełni z serialem.
Zaginięcie Willa wszystko rozpoczęło
Fabularnie planszowe Stranger Things rozgrywa się w trakcie 2 sezonów serialu. Głównym bohaterom przyjdzie walczyć z własnym strachem, by uratować zagubionego Willa. Jeśli chodzi o dalsze aspekty historii, to ukazywane są nam poprzez karty wydarzeń, które oddziałują również na rozgrywkę. Nie uświadczymy tutaj żadnych konkretniejszych wydarzeń z serialu.
Sama rozgrywka to najprościej ujmując – kooperacja familijna. Zasady są bardzo proste i łatwe do zapamiętania, a scenariusze nie mają żadnych poziomów trudności. Tak naprawdę gra staje się trudna jedynie w momencie mocno niefortunnego dociągania kart, które powodują największe obrażenia wobec drużyny. Już szybciej dojdzie do ułatwienia sobie rozgrywki, poprzez możliwe do zdobycia przedmioty oraz sojuszników, chętnych pomóc nam w naszej misji. Postawienie na prostą kooperację związaną z serialem jest w mojej opinii dobrym posunięciem, bo dzięki temu zarówno dobrze bawić mogą się osoby niezaznajomione z serialem oraz postawienie na brak bardziej rozszerzonych możliwości fabularnych powoduje, że żadnych spoilerów gracze nie doświadczą.

Skończyło się na… drugim sezonie?
Wyróżniającą się mechaniką rozgrywki jest walka i wykonywanie celów na mapie, które polegają na obstawianiu mocy wyrażonej w liczbach na swoich kartach, przeciwko ukrytej wartości na żetonach. Dzięki temu gra zmusza do częstego podejmowania ryzyka, jednak wciąż przedmioty czy sojusznicy mogą łatwo pomóc nam obniżyć jego poziom.
Niezbyt trafionym rozwiązaniem jest jednak kompletne olanie regrywalności tytułu. Oczywiście, rozgrywki będą się różnić w minimalnym stopniu, dzięki decyzjom graczy czy wyciągniętymi kartami, ale tego jest po prostu za mało, by regularnie sięgać po produkcję. Jestem nawet w stanie wysnuć opinię, że po ograniu obydwu sezonów grę można zostawić już na swojej półce i nie zdejmować. Zwłaszcza, że (co mnie ogromnie dziwi) nie ma do tytułu żadnych dodatków z kolejnymi sezonami bądź alternatywnymi wydarzeniami. Odnoszę wrażenie, że twórcy po ukończeniu tytułu zostawili go na amen w formie, jakiej jest dotychczas.

Wykonanie warte grzechu
Co mnie urzeka wręcz w samej planszówce, to wykonanie. Wnętrze jest świetnie zabezpieczone, a każdy element ma swój odpowiedni segment. Naprawdę każda gra planszowa powinna mieć taki insert, jak właśnie omawiana produkcja. Dodatkowo żetony, karty oraz figurki wykonane są bardzo dobrze, ale co najlepiej wypada w mojej opinii, to cudowne wykonanie planszy, w której widać zabawę z ukazaniem dwóch różnych wymiarów i świetną kolorystykę.
Gdyby każdy aspekt Stranger Things: Po drugiej stronie był dopracowany tak samo, jak wykonanie, gra byłaby świetnym doświadczeniem nie tylko dla fanów serialu. To wciąż dobra gra, ale niezwykle krótka, przez kompletne olanie kwestii regrywalności. Nawet gdyby gra była wyraźnie dłuższa, ale ukończyć można ją podczas jednego spotkania ze znajomymi i nie widzę żadnego powodu czy zachęty, by do niej wracać. Tytuł przede wszystkim mogę polecić osobom, które szukają gry planszowej z łatwymi zasadami lub po prostu dla fanów serialu, którzy chcą wcielić się w swoje ulubione postacie. Nawet osoby nieznające pierwowzoru, mogą dobrze się bawić przy rozgrywce. Jednak jeśli oczekujecie długiej gry na kilka wieczorów lub zaawansowanej mechanicznie rozrywki, to niestety Hawkins to niewłaściwy adres.
