Pearsone Luke stworzył sympatyczną parę bohaterów – Hildę i Rożka. Z ich przygodami można zapoznać się, nie tylko czytając komiksy, ale też oglądając serial na Netflixie. Czy tom pod tytułem Przebudzenie Pana Śniegu okaże się dorównywać poziomem wcześniejszym częściom?
Pora na kolejną zabawę z Hildą i Rożkiem
Nie sięgam często po komiksy dziecięce, ale zdarzają się tytuły na tyle intrygujące, że zachęcają nawet mnie, aby je sprawdzić. Tak też było z Hildą i Rożkiem. Ucieczka przed deszczem. Zauroczyła mnie ta historia, zachęciła do sprawdzenia serialu (cudo) i nie było opcji, abym nie skusił się na kolejny tom. Przebudzenie Pana Śniegu jest idealną lekturą na zimową porę. Hilda wraz ze swoją nową przyjaciółką Burku (nie mam pojęcia, co to za kryptyda, a w komiksie też nie pada jej nazwa gatunkowa) bawią się w chowanego. A Rożek, jak to Rożek, zawsze pakuje się w tarapaty. Chowając się przed Hildą, odkrywa przypadkiem mieszkanie Pana Śniegu (bardzo stylowe) i niechcący go budzi, ale co za wariat trzyma na środku pokoju róg (też pewnie bym się nie oparł i zadął w niego). I tym sposobem do krainy zawitała zima. To tyle z fabuły. Komiks jest króciutki, więc nie ma sensu zdradzać wszystkich sekretów. Jest tu kilka ciekawych elementów, jak choćby tajemnica Pana Śniegu. Od razu odwołam się tu, do fenomenalnej kreski, bo genialne są kadry, które pokazują wizje Hildy na temat wyglądu Pana Śniegu. Swoją drogą, jej wyobrażenie mocno rozmijają się z rzeczywistością. Poza tym na tych kilkudziesięciu stronach udało się też zmieścić kilka gagów, a także prostych, ale sensownych lekcji. Cóż mogę powiedzieć, ta seria jest świetna. Na pewno jest to jeden z najlepszych dziecięcych komiksów, jakie czytałem i na pewno będę w pierwszej kolejności polecał Hildę i Rożka wszystkim dzieciom. Nie tylko jest pouczająca, ale co ważne, pobudza wyobraźnie.

Przerażający Pan Śniegu?
Kreska Luke’a Pearsona jest fenomenalna. Wszystko od uroczej Hildy, słodkiego Rożka, po zabawnego Pana Śniegu wygląda obłędnie. Rysunki Pearsona pobudzają wyobraźnie i pomagają wsiąknąć w ten bajkowy świat. Do tego Kultura Gniewu postarała się z wydaniem, bo znów zastosowała lakier punktowy, przez co okładka od razu przyciąga wzrok. Podsumowując, pod każdym względem dla mnie ta seria, to produkt doskonały dla dzieci, ale i dorośli też będą się dobrze bawić. To taka historia, przez którą robi się cieplej na sercu. Na koniec, pewnie znajdą się tacy, co chcieliby wiedzieć, czy ten tom wypada lepiej od Ucieczki przed deszczem. Według mnie jest trochę gorszy, w poprzedniej części podobały mi się takie delikatne nutki grozy i tajemnicy. Niemniej od razu warto zaopatrzyć się w oba tomy. Swoją drogą mam nadzieję, że Kultura Gniewu pójdzie za ciosem i wypuści nowe części przygód Hildy i Rożka, a także wznowi tomy wydane pierwotnie przez Centralę.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Kultura Gniewu, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.