Wycieczka w przeszłość
Najbardziej cenię sobie oryginalność i w każdym dziele szukam właśnie ciekawych i nietypowych konceptów. Chronosquad na pierwszy rzut oka może wydawać się typową opowieścią o podróżach w czasie. Tymczasem autorzy dodali do tego elementu ciekawy pomysł. Mianowicie wyobraźcie sobie świat przyszłości, w którym są wehikuły czasu i absolutnie każdy człowiek, jeśli pozwoli mu na to sytuacja materialna, może wybrać się na wakacje w przeszłość! Oczywiście po przeniesieniu do innej epoki nie jest zdany na samego siebie, ponieważ trafia do ośrodka wypoczynkowego wybudowanego gdzieś z dala od tubylców. Nad jego bezpieczeństwem natomiast czuwa chronosquad – świetny motyw. Głównym bohaterem komiksu jest fajtłapowaty profesor Telonius Bloch, który zostaje przyjęty do tytułowego oddziału. Pierwsza jego misja polega na odnalezieniu córki prezesa banku centralnego, która postanowiła opuścić luksusowy ośrodek wypoczynkowy i na własną rękę zwiedzić starożytny Egipt.

Co Ci Egipcjanie mówią?!
Od samego początku wkręciłem się w ten komiks. Im dalej w las tym było lepiej. Pojawiły się kolejne wątki, które tylko rozbudziły moją ciekawość. Choćby w ramach kary w tym świecie wysyła się więźniów do epoki dinozaurów. Mam nawet wątek kryminalny dotyczący śmierci osoby w epoce lodowcowej, która w ogóle nie powinna tam się znaleźć. Natomiast gdzieś w tle majaczy większa intryga, bo pojawiają się ludzie wykonujący nielegalne akcje w dalekiej przeszłości (do tego są uzbrojeni w broń palną). I wszystko to wplecione w pozornie łatwą pierwszą misję Blocha, która dość szybko się komplikuje. Nie będę ukrywał, że z reguły nie jest mi po drodze z wydawnictwem Non Stop Comics. Większość ich komiksów nie trafia po prostu w mój gust. Jednak Chronosquad jest prawdziwą petardą. I to nie tylko za sprawą oryginalnej, wciągającej fabuły, ale także dzięki ciekawym bohaterom. Poza naszym ciapowatym protagonistą, mamy też dwóch innych istotnych dla fabuły agentów, czyli Mümina i panią porucznik. Ten pierwszy wygląda niczym jaskiniowiec w okularach (czy faktycznie został ściągnięty z przeszłości do chronosquadu, czy jest to jedynie mój wymysł i po prostu on tak wygląda, okaże się w kolejnych tomach). Natomiast pani oficer romansuje sobie z postacią historyczną z epoki renesansu! Ostatecznie z każdym bohaterem, również tym drugoplanowym wiąże się ciekawy element, który może rozwinąć się w kolejny intrygujący wątek.

Szaleństwo podróży czasoprzestrzennych
Grégory Panaccione ma swój unikalny, malowniczy styl. Od razu jego kreska przypadła mi do gustu, choć nie do końca nie jestem w stanie stwierdzić dlaczego. Może ze względu na wygląd postaci z charakterystycznymi cechami (pozornie neandertalski wygląd Mümina, czy wielki i okrągły nos Blocha), a może chodzi o żywe kolory. W każdym razie najbardziej spodobały mi się całostronicowe reklamy np. slogan „Paleonarty, zostaw ślad na stoku jako pierwszy w historii…” umieszczony na plakacie przedstawiającym człowieka na nartach jadącego obok mamuta… na nartach! Widać, że zarówno scenarzysta, jak i rysownik świetnie się bawili przy tej serii. Z ciekawostek warto wspomnieć, że jeżeli postacie mówią w niezrozumiałym języku dla bohaterów, to autorzy dają wtedy w dymkach jakieś nieczytelne hieroglify. Do wydania nie mam żadnych zastrzeżeń, a powiem więcej, faktura okładki jest matowa i przyjemna w dotyku.

Czy warto dołączyć do Chronosquadu?
Dostrzegam tylko jedną wielką wadę Chronosquadu, a mianowicie jest to seria rozpisana na aż sześć tomów. Niestety obawiam się, że długo będę czekał na wydanie finału tej historii, a ja już nie mogę się doczekać, choć drugiej części! Poza tym mankamentem to Chronosquad spokojnie może walczyć o podium w topce najlepszych komiksów wydanych w 2026.

PS Pozornie dużo powiedziałem w recenzji o fabule, pewnych mechanizmach tego świata, ale tak naprawdę to wierzchołek góry lodowej. Autorzy stworzyli naprawdę ciekawe uniwersum, w którym dopracowali również sposób działania podróży w czasie. Niemniej te wszystkie wymienione, a zwłaszcza niewymienione elementy, łącznie z tym, jak płynie czas w Chronosquadzie, warto odkryć na własną rękę. Zachęcam do sięgnięcia po ten komiks, bo to kawał dobrej lektury.
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Non Stop Comics, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.