Najnowszy numer magazynu LandsbergON, jak przystało na tradycję, otwiera wstępniak redaktora naczelnego Mariusza Sobkowiaka. Tym razem zaprasza on czytelników do świata science fiction, zastanawiając się przy okazji, które dzieło można uznać za prawdziwego prekursora tego gatunku. To pytanie, nad którym rzeczywiście warto się zatrzymać, bo odpowiedź wcale nie wydaje się oczywista. Autor zachęca również do czegoś znacznie prostszego – wyjścia wieczorem z domu i spojrzenia w rozgwieżdżone niebo. Mam wrażenie, że wielu z nas dawno tego nie robiło, a przecież czasem wystarczy kilka minut, by przypomnieć sobie, jak relaksujący potrafi być taki widok.
Choć motywem przewodnim numeru są loty w kosmos, szybko okazuje się, że autorzy zgodnie obrali dość mroczny kierunek. Nie jest to jednak groza rodem z klasycznych horrorów science fiction. Większość opowiadań skupia się raczej na tym, jak człowiek radzi sobie z izolacją, zawodną technologią czy sztuczną inteligencją, która zbyt dosłownie interpretuje wydawane jej polecenia. Happy endów jest tu niewiele, za to nie brakuje historii skłaniających do refleksji nad tym, jak naprawdę wyglądałyby wieloletnie misje kosmiczne.
Numer otwiera „Neutralny” Adama Loraja. To krótkie, ale bardzo sugestywne opowiadanie, w którym android Alex rozmawia z kolejnymi członkami załogi statku. Właściwie niewiele się tu dzieje, a mimo to autor znakomicie pokazuje emocje, napięcia i zachowania ludzi zamkniętych przez długi czas w jednej przestrzeni. To jeden z tych tekstów, po których ma się ochotę przeczytać znacznie więcej. Zupełnie inny klimat proponuje Wojciech Gruszka w opowiadaniu „Gorzowski odlot: Prawdopodobnie kiedyś polecimy”. Autor przenosi nas do niedalekiej przyszłości, w której rakietami podróżuje się niemal tak powszechnie, jak dziś pociągami. Tyle że… to nadal Polska. Kolejki, awarie systemów, kiepska organizacja i urzędnicza rzeczywistość okazują się ponadczasowe. Trudno nie uśmiechnąć się podczas lektury, bo większość z tych sytuacji doskonale znamy z własnego życia. Michał Narożniak w „Harmonogramie” ponownie sięga po temat sztucznej inteligencji. Tym razem system odpowiedzialny za organizację dnia bohatera skrupulatnie pilnuje realizacji wszystkich punktów planu. Jak łatwo się domyślić, nadgorliwość maszyny prowadzi do wydarzeń, których lepiej samemu doświadczyć podczas lektury. Najbardziej mrocznym tekstem numeru jest bez wątpienia „Cisza” Sebastiana Balińskiego. To właśnie tutaj najbliżej jesteśmy klimatu znanego z Obcego. Na pokładzie statku pojawia się śmiertelnie niebezpieczna istota, jednak autor bardzo umiejętnie unika kopiowania znanych schematów. Mocną stroną opowiadania jest przede wszystkim atmosfera narastającego zagrożenia oraz finał, który potrafi zaskoczyć. Równie ciekawie wypada „Kolizja” Waldemara Jaglińskiego. Początkowo wszystko wskazuje na klasyczną historię o kolonizacji odległej planety, podczas której dochodzi do katastrofy. Autor szybko pokazuje jednak, że tytułowa kolizja ma zupełnie inny charakter, niż można przypuszczać. To jeden z tych tekstów, o których trudno napisać więcej, nie odbierając czytelnikom przyjemności z odkrywania kolejnych wydarzeń. Na uwagę zasługuje również „Korab” Jolanty Bilińskiej. Autorka przedstawia historię w nietypowej formie raportu systemu nawigacyjnego. Taki sposób prowadzenia narracji świetnie pasuje do tematyki numeru i sprawia, że opowiadanie wyróżnia się spośród pozostałych. Całość zamyka „Świnter” Mateusza B. Turskiego – tajemnicza opowieść o byłym pilocie statków kosmicznych, który otrzymuje nietypowe zlecenie od równie zagadkowego pracodawcy. Historia stopniowo odkrywa kolejne karty, skutecznie utrzymując zainteresowanie czytelnika do samego końca.
Jak zwykle LandsbergON to nie tylko literatura, ale również grafika. Okładkę przygotował Waldemar Jagliński, udowadniając, że równie dobrze odnajduje się jako ilustrator. Przedstawia ona statek kosmiczny ozdobiony herbem Gorzowa Wielkopolskiego przelatujący nad obcą planetą. Wewnątrz znajdziemy jeszcze cztery jego prace – trzy przedstawiające statki kosmiczne oraz jedną ukazującą krajobraz odległego świata. Oprócz nich zobaczymy współcześnie ubranego orka autorstwa Piotra Jakubowskiego oraz tajemniczą kobietę w kapturze stworzoną przez Barbarę Wojtysiak.

Grafika autorstwa Waldemara Jaglińskiego
Podsumowując, najnowszy LandsbergON udowadnia, że science fiction nie musi opierać się wyłącznie na spektakularnych bitwach kosmicznych czy spotkaniach z obcymi cywilizacjami. Autorzy znacznie częściej skupiają się na człowieku – jego słabościach, emocjach i decyzjach podejmowanych w ekstremalnych warunkach. Co ciekawe, choć nigdy nie uważałem się za wielkiego miłośnika science fiction i zdecydowanie bliżej mi do fantasy czy postapokalipsy, ten numer przeczytałem z dużą przyjemnością. Ani przez chwilę nie czułem znużenia, dlatego z czystym sumieniem mogę polecić go nie tylko fanom kosmicznych podróży, ale wszystkim miłośnikom dobrej fantastyki.