Tolkien tłumaczem dawnych sag
Bitwa pod Maldon, Powrót Beorhtnotha. Oba tytuły brzmią zachęcająco, okładka przedstawia dawny saski hełm bojowy, do tego oprawiona twardą okładką książka sprawia wrażenie idealnej na jeden czy dwa wieczory.
Tymczasem nie dajcie się jednak zmylić. Tolkien przekazuje nam tu bowiem nie napakowaną akcją fantastykę, ale świetny średniowieczny poemat w jego autorskim tłumaczeniu. Bitwa pod Maldon to wiekowy utwór w interpretacji własnej autora, zaś Powrót Beorhtnotha jest dodatkiem uzupełniającym jego treść.
Czasem nie warto być honorowym
Oba teksty są świetne, wciągają mimo archaizmów i zdecydowanie starodawnej stylistyki. Wręcz wypływa z nich magia dawnych nordyckich sag oraz średniowiecznych opowieści o bohaterach.
Tolkien snuje opowieść o wielkiej bitwie pomiędzy siłami angielskimi a wikińskimi najeźdźcami. W tym starciu honorowe zachowanie jednej ze stron okazało się fatalną decyzją, za którą ceną było życie wojowników. Z tekstu wręcz słychać trzaskanie tarcz i krzyki dawnych wojów. Czy jest to więc wspaniała, wciągająca epopeja? Nie do końca…
Bitwa kontra budowa wierszy
Wspomniane monumentalne teksty zajmują tu bowiem jedynie kilkanaście stron całej książki. Jej pozostałe karty to eseje. Dość ciekawe, jednak skupiające się na… rytmice staroangielskich wierszy.
Znajdziemy tu też wykłady profesora Tolkiena na temat aliteracji poetyckiej oraz kilka innych tekstów naukowych. Naprawdę starałem się przez nie przebrnąć, jeśli jednak nie jesteśmy pasjonatami dawnej poezji, mogą okazać się zdecydowanie zbyt specjalistyczne, a nawet dość nudne. Nadzieja powraca wraz z ostatnią częścią wydania – skupia się ona na powiązaniach pomiędzy przytoczonymi tekstami, a znanym i uwielbianym przez wielu światem Śródziemia.
Nierówna ocena
Podsumowując, książkę przy ocenie należy niestety podzielić na kilka części. Poematy otwierające wydanie zasługują zdecydowanie na maksymalną notę. Pozostałe jednak, czysto naukowe teksty, są naprawdę trudne w odbiorze.
No chyba że naprawdę interesuje kogoś rytm budowania średniowiecznej angielskiej poezji. Warto książkę przeczytać dla poematów, pozostałą część można nawet odpuścić, jeśli poczujecie się zbyt znużeni.
