Książki z serii Świat Dysku nie są zbyt obszerne, ale zebranie kilkudziesięciu tomów może być trudne. Wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło dać czytelnikom wybór i wypuszcza dwa wydania równolegle. Pojedyncze tomy, których recenzje pojawiają się także w naszym portalu, zachwycają mnie swoimi okładkami. Pod względem wizualnym jest to najlepsza edycja z dotychczas wydanych. Natomiast dla zwolenników kompresji pojawiła się seria Omnibusy Terry’ego Pratchetta. Są to zdecydowanie grubsze książki, ale zawierają po kilka części posegregowanych zgodnie z podcyklami Świata Dysku.
Rincewind 1 składa się z trzech tytułów – Kolor magii, Blask fantastyczny oraz Czarodzicielstwo. Są to trzy tomy rozpoczynające podcykl o tytułowym, niezbyt utalentowanym magu, natomiast z całego uniwersum są to książki nr 1, 2 i 5. Dwie pierwsze są praktycznie jedną całością. Nie tylko pozwalają nam na poznanie Rincewinda, ale także na przyswojenie nowych informacji o całym Dysku. Świat poznajemy częściowo oczami Dwukwiata, pierwszego turysty, który, nie znając specyficznego miasta Ankh-Morpork ani jego niezbyt prawych mieszkańców, co chwilę wpada w kłopoty. Mag przypadkiem zostaje jego przewodnikiem i sam również przyciąga nieszczęścia, chociaż uparcie próbuje żyć w spokoju. Ten duet zapewnia sporo rozrywki, a towarzystwo bardzo przydatnego, ale nieco krwiożerczego Bagażu, dodaje jeszcze więcej absurdu i humoru do całej podróży.
Czarodzicielstwo skupia się już na innym bohaterze. Magowie na Niewidocznym Uniwersytecie zostają zaskoczeni pojawieniem się chłopca, którego umiejętności magiczne są większe, niż wszystkich uczonych razem wziętych. Młody czarodziciel zagraża kruchej równowadze zaprowadzonej dawno temu na Dysku, ale nie ma chętnych stanąć naprzeciwko jego czarom. Takiego zamiaru nie ma także Rincewind, ale to właśnie jemu i jego nowym znajomym przyjdzie rozprawić się z potężnym chłopcem nieświadomym swojej własnej potęgi.
Pomysł wydawania dwóch serii jednocześnie wydawał mi się początkowo nietrafiony. Natomiast po pewnym czasie doszłam do wniosku, że czytelnicy będą mieli wybór zarówno pod względem wizualnym, jak i ilościowym. Już wspominałam, że zachwycają mnie okładki pojedynczych tomów, ale okładka Rincewinda 1 to dobrze znany wśród fanów Pratchetta styl graficzny, równie absurdalny i humorystyczny jak cały Świat Dysku. Dodatkowo książka posiada barwione brzegi, więc wydanie jest dopracowane i pasujące do całej serii. Wydaje mi się, że dostępne obecnie wydania są w stanie usatysfakcjonować wszystkich fanów Pratchetta, dzięki czemu być może nowe książki pojawią się także na półkach czytelników nieznających jeszcze tego niesamowitego świata.
