Świat stworzony przez S.N.L. Mai jest bardzo dziwny. Ma kilka wymiarów mocno różniących się od siebie, ekstremalnie zmieniającą się pogodę, nie do końca jasny system magicznych umiejętności oraz wielu dorosłych śmiało przekraczających granicę poprawnych stosunków z podległymi im, nieletnimi uczniami. Książka od początku mnie wciągnęła, chociaż im dalej w las, tym bardziej byłam skołowana niektórymi pomysłami.
Akali miała zaledwie kilka lat, gdy została sierotą. To naznaczyło resztę jej życia, ponieważ zgodnie z tradycją, jeśli rodzice zginęli w obronie dziecka, uznawano je za pohańbione i zbyt słabe, aby poradziło sobie w życiu. I chociaż dziewczyna tego nie pamięta, ciągle ponosi konsekwencje dawnych zdarzeń.
Zbliża się moment, w którym musi podejść do egzaminów i dowiedzieć się, czy trafi do Akademii Hitakomskiej. Mimo że starała się ukrywać swoje zdolności, to i tak została zakwalifikowana i ruszyła do nowego dla niej świata.
Chociaż bohaterka ma dopiero 15 lat, całkiem dobrze radzi sobie z wieloma zajęciami fizycznymi, czego większość nauczycieli się nie spodziewała. Jej pozostałe talenty są po kolei odkrywane i rozwijane. Zostaje przydzielona do grupy, w której każdy ma inne umiejętności, a cała trudność polega na zgraniu się i wykorzystaniu swoich mocnych stron.
Mają tylko rok na ćwiczenia, zanim zostaną wysłani na pierwszą próbną misję, z której wiele zespołów nie wraca lub zostają z nich tylko pojedyncze osoby. Pomijając sam początek w rodzinnej wiosce protagonistki, pozostała część książki obejmuje cały rok akademicki.
Akali jako wicedowódczyni grupy ma na sobie sporą odpowiedzialność. Ustala grafik ćwiczeń, prowadzi zebrania i stara się przetrwać w niezbyt przyjaznym otoczeniu. Okazuje się bowiem, że wpadła w oko pewnej pani kapitan.
O ile z innymi adoratorami radziła sobie dosyć dobrze, to wykładowczyni ma nad nią władzę z racji pełnionej funkcji, wieku i doświadczenia. Ta relacja mocno wpływa na dziewczynę, która jednocześnie zaczyna śnić o kimś, kogo nigdy w swoim świecie nie widziała.
Hikatom to książka, która mnie zaskoczyła. Mam wrażenie, że z każdą kolejną stroną dostajemy garść nowych informacji, do których mamy dwa razy tyle pytań. Dotyczą one praktycznie każdego elementu. Wiemy o rozpadzie na kilka wymiarów, ale nie znamy dokładnej przyczyny. Różnią się one od siebie, ale nie dostajemy zbyt wielu szczegółów na ich temat.
Za to bardzo dużo wiadomości można wyciągnąć z zajęć w Akademii, ponieważ rozwijają tam przeróżne umiejętności pasywne i aktywne, pozwalające np. lewitować, rozumieć obce języki, przenosić obraz z głowy na kartkę, słyszeć na duże odległości, tworzyć pola ochronne i wiele innych. Jest tego naprawdę sporo i niełatwo zapamiętać co i kto potrafi.
Niektóre aspekty bardzo mnie zaintrygowały, jak cztery rodzaje więzi, które można stworzyć: naturalna, potrzebna, wymuszona i przeznaczona. Główna bohaterka doświadcza trzech, natomiast swojego Przeznaczonego jeszcze nie spotkała. Każde połączenie ma swój zapach, który jednoznacznie wskazuje na daną osobę i czują go tylko osoby ze sobą związane.
Bardzo ciekawią mnie same wymiary i mam nadzieję, że dostaniemy więcej informacji na ich temat w kolejnej książce. Do tego są duchy, demony, o których na razie tylko wspomniano, smoki i inne półbóstwa, chociaż to wszystko w bardzo małej dawce.
Widzę w tym świecie dużo potencjału. Na razie jest trochę chaosu, wiele różnych miejsc, istot i rodzajów magii, ale brakuje sporo wiadomości, które mogłyby to wszystko posklejać w jedną, spójną całość. Są też trochę niepokojące wątki, jak wspomniane relacje pomiędzy wykładowcami, a nieletnimi studentami, które z nieznanego mi powodu nie są potępiane, chociaż wszyscy o nich wiedzą.
Są po prostu przyjmowane jako coś, czego się nie chce, ale skoro przełożony nalega, to podwładny nie ma wyboru. Ta kwestia trochę zaburzyła mi odbiór całości, ale i tak jestem ciekawa, w jakim kierunku zostanie poprowadzona fabuła w kolejnej części.
