The Shield (MLJ/Archie)
Warto jednak pamiętać, że cała ta tradycja „flagowych herosów” nie zaczęła się wcale od najbardziej znanego wzorca. The Shield, superbohater w kostiumie nasyconym ikonografią USA, zadebiutował jeszcze przed Kapitanem Ameryką w Pep Comics z okładkową datą styczeń 1940 roku. To właśnie on działa jak protoplasta całej estetyki, w której barwy narodowe stają się zbroją i znakiem rozpoznawczym nowej mitologii. Istotny jest też kontekst wydawniczy: Pep Comics wydawało MLJ/Archie, a same prawa do tej postaci wróciły w 2011 roku. W tle przewijają się również próby „ugrania czegoś” przez DC, co dobrze pokazuje, że patriotyczne ikony bywają cenne nie tylko narracyjnie, ale też kulturowo. Twoja wersja historii z Joeyem Higginsem (synem porucznika Toma Higginsa), chemiczną formułą supersiły, niemieckim sabotażystą i inicjałami S.H.I.E.L.D. jako tajną tożsamością domyka ten wątek w stylu klasycznej amerykańskiej opowieści wojennej: prywatna tragedia zamienia się w misję, a patriotyczne barwy zaczynają znaczyć „kontynuację” po utracie. To bardzo charakterystyczny przykład tego, jak komiksy mieszały realną historię z budowaniem nowych mitów, często podszytych instytucjonalnym autorytetem — w twojej opowieści dodatkowo podkreślonym tym, że sekret zna tylko J. Edgar Hoover.
