Arthur C. Clarke przedstawił w niej ciekawą wizję warunków panujących na powierzchni Księżyca i zagrożeń, które mogą tam czyhać na człowieka.
Autor pracował nad książką w roku 1960, więc było to 9 lat przed pierwszym pojawieniem się ludzi Księżycu. Jak sam tłumaczy w przedmowie, nie wiadomo było czego się spodziewać – powierzchnia była dziwnie gładka i przypuszczalnie pokryta warstwą pyłu. Na podstawie tych informacji niebezpieczeństwa przedstawione w tej historii mogły być realne.
Głównym bohaterem jest kapitan Pat Harrison, który na pokładzie liniowca Selene przewozi turystów wzdłuż księżycowych gór, poprzez wąski kanion, a na końcu przez Morze Pragnienia. Nie jest to jednak morze w ziemskim rozumieniu – zamiast wody mamy podobnie zachowujący się drobny pył.
Szybko się okazuje, że niektóre jego właściwości są całkiem inne i stwarzają zagrożenie, o którym wcześniej nikt nie wiedział.
Kiedy statek znajdował się nad Morzem Pragnienia, na jego powierzchni powstał ogromny lej. Selene zjeżdżał po ścianach wiru i nie miał wystarczającej mocy, aby wrócić na powierzchnię.
Ogromna ilość pyłu przykryła statek, powierzchnia szybko się wygładziła i nie został żaden ślad wydarzeń, które pochłonęły 22 osoby. Czy wszyscy przeżyją? Czy ktokolwiek będzie wiedział co się stało?
Księżycowy pył był bardzo przyjemną lekturą. Płynęłam przez tą historię, chociaż były chwile, gdy czułam zdenerwowanie i niepewność o to, jak potoczą się losy załogi i pasażerów. Książka jest krótka, ale szybko wciąga nas w fabułę, ponieważ rozdziały często kończyły się chwilą napięcia, co zachęcało do rozpoczęcia kolejnego.
Jest to idealna pozycja dla początkujących czytelników science fiction – z prostym językiem, bez technicznych i naukowych opisów. Stali czytelnicy tego gatunku również będą zadowoleni, bo można ją potraktować jako lekki przerywnik między trudniejszymi książkami.
Muszę wspomnieć o stronie wizualnej tego wydania – Księżycowy pył pasuje do całej serii Wehikułu czasu, a okładka przyciąga wzrok swoją przewrotnością – widzimy powierzchnię Księżyca, a w oddali na niebie – Ziemię.
