Drugi tom obecnej edycji Action Comics okazuje się zaskakującą mieszanką mroku, akcji i charakterystycznego patosu. Choć to dopiero środkowy rozdział trzyczęściowej historii, już teraz otwiera wrota do koszmarów, które okazują się groźniejsze niż kryptonit. Album nie tylko rozwija wcześniejsze wątki, ale też serwuje czytelnikowi zestaw kilku odmiennych opowieści, które razem tworzą kalejdoskop emocji – od horroru po lekki komediowy oddech, a miejscami nawet i romans.
Piekielne siły vs Superświat
Do Piekła i z Powrotem to tom, w którym narracja stopniowo przechodzi od zamykania dotychczasowych wydarzeń do wprowadzenia nowych, znacznie mroczniejszych wątków. Tym razem twórcy bawią się konwencją koszmaru – niebezpieczeństwa nie wynikają z kolejnej dawki kryptonitu ani z fizycznej przewagi przeciwników, ale z lęków, które paraliżują nawet Człowieka ze Stali. Na pierwszym planie pojawia się sojusz Kary i Marsjańskiego Łowcy Ludzi, duet nietypowy, ale dający ciekawe spojrzenie na hybrydowego złoczyńcę – połączenie wszystkiego, co najgorsze na Kryptonie – Doomsdaya. Do tego w tle pobrzmiewają echa Planety Łazarza, co wzmacnia mistyczny ton historii i pozwala łączyć elementy science fiction z horrorem. Warto podkreślić także dramatyczny rozłam pomiędzy Kongiem Kenanem a Wangiem Baixim. Nowy Superman i chiński Bat-Man, jeszcze niedawno stojący ramię w ramię, stają się rywalami w walce o pewną tajemnice. Patos tej historii polega na tym, że Kenan, kochając swojego przyjaciela, gotów jest poświęcić ich więź, by go ocalić. Rysunki Bogdanovica świetnie oddają emocje – samotność i wyobcowanie Kenana, przyjętego do Super-rodziny, ale jednocześnie odrzuconego przez własną drużynę.

Lżejszy oddech
Obok ciężkich i poważnych narracji znalazło się też miejsce na kilka krótszych historii, które rozładowują atmosferę. Nie brakuje tu komediowego oddechu: od lekkiej opowieści o miłosnych spotkaniach Jona Kenta i Jaya Nakamury, przez zabawną historię o dzieciakach w superkostiumach, po epizody pokazujące mniej znanych bohaterów, którzy próbują zaznaczyć swoją obecność. Te opowieści pełnią funkcję comic relief, ważnych wypełniaczy, przypominając, że świat Supermana to nie tylko epickie bitwy i kosmiczne zagrożenia, ale także codzienność pełna czułości, przyjaźni i drobnych absurdów. Owszem, dla niektórych czytelników mogą one sprawiać wrażenie dodatków zbędnych – w końcu obniżają napięcie budowane przez główną linię fabularną – jednak dla innych będą sympatycznym przerywnikiem, pozwalającym odpocząć przed powrotem do dramatycznych starć. Pod względem wizualnym cały tom utrzymuje solidny, równy poziom. Nie ma tu eksperymentów, które mogłyby zachwycić, ale też nie ma momentów rażących niedbałością. Dzięki temu całość działa jak dobrze skomponowany album – różnorodny, ale spójny w tonie.
Superman: Action Comics Vol. 2: To Hell and Back to tom, który przede wszystkim zadowoli kolekcjonerów, dla których ważne jest posiadanie każdego wydania, nawet jeśli materiał nie zawsze reprezentuje najwyższy poziom. Zawarte tu zeszyty rzucają światło na codzienne życie rodu El – od wielkich wydarzeń, przez romanse, po rodzinne scenki – co pokazuje ich ludzką stronę, ale może rozczarować czytelników szukających nieustannej akcji. Graficznie prezentuje się solidnie: różni rysownicy nadają całości różnorodności i świeżości. Choć część zawartości, jak ta o Doomsdayu, wydaje się przygotowana do zbiorczego wydania, inne istotne elementy –pozostają poza zasięgiem tego tomu. W efekcie mamy książkę, która nie zawsze wygląda na w pełni „gotową” do premiery, ale mimo to cieszy fakt, że DC zdecydowało się ją wydać – to wartościowe uzupełnienie dla fanów i kolekcjonerów.
