Czwarty western z sagi o podboju Dzikiego Zachodu redefiniuje formę albumu zbiorowego: Tiburce Oger składa czternaście autentycznych historii o ludziach prawa młodej, brutalnej Ameryki — tych, którzy mówili krótko, a działali szybko; bez wielkiej wojny USA–Meksyk z echem secesji, za to z reporterską surowością i Europejksim „spaghetti-westernowym” filtrem.
Prawo na mapie: gdzie i o czym?
Każdy rozdział otwierają mapy, które lokują akcję w konkretnych stanach USA — pamiętając, że „Dziki Zachód” zaczyna się tu już od granic pierwszych trzynastu Stanów Zjednoczonych. Dlatego obok klasycznych pograniczy trafiamy choćby do Kentucky. Historie są tematycznie i tonalnie zróżnicowane: od minutemenów przez szeryfów, teksańskich rangerów i łowców głów po marszałków. Finały potrafią być gorzkie albo krzepiące; w tle czuć patriotyzm i rodzaj „nowoczesnej sprawiedliwości”. Pojawiają się szeryf Owens i sędzia Parker, a także postać pokroju Jima Wernera — wyzwolonego czarnoskórego niewolnika i świetnego strzelca. Oger pokazuje też, jak przykładna kara bywała jedynym hamulcem dla kolekcjonerów skalpów, gwałcicieli czy dezerterów. To wszystko składa się na „dziennikarski notes” z pogranicza: krótkie wejścia, celne pointy, rytm spraw i wyroków.

Olej, orzech i cięcie: jak to jest narysowane?
Zespół rysowników podchodzi do materiału profesjonalnie, często jak do olejnych obrazów o Dzikim Zachodzie. Jeden rozdział wybija się ciepłą, „orzechową” paletą — przy okazji nieco chaotyczny w prowadzeniu ujęć — inny stawia na chaotyczne cięcie kadrów, co podbija dynamikę, choć miejscami wybija z rytmu. Najważniejsze jednak, że wizualna konsekwencja i „notatkowy” montaż nadają całości puls, który niesie opowieści od 1813 do 1902 roku bez zbędnych ozdobników i bez krzty fantasy.
Formuła antologii bywa tu miejscami wyeksploatowana, ale Oger i spółka podnoszą poprzeczkę jakościową — co najmniej dorównując poprzednim tomom. To solidna, rzemieślnicza i mocna pozycja dla fanów gatunku: westernowa antologia o zderzeniach z rdzennymi mieszkańcami i o rodzącej się państwowości XIX wieku. Jeśli szukasz historii bez upiększeń, serdecznie polecam.
