Recenzowany komiks to kolejna interesująca propozycja od wydawnictwa Egmont. Wszyscy, których urzekła bajkowa opowieść nawiązująca do polinezyjskiej mitologii, mają możliwość zanurzyć się ponownie w świecie Vaiany, kolejnej bohaterki twórców świetnych animacji: Zwierzogrodu i Krainy lodu.
Komiksowa adaptacja
Wśród wydanych dotychczas przez Egmont adaptacji filmowych opowieści można wyróżnić: Króla Lwa, Zakochanego kundla, Aladyna, Alicję w Krainie Czarów, Królewnę Śnieżkę, Piękną i Bestię czy Śpiącą Królewnę. Najnowszy zeszyt to również produkcja Disneya, ale – co ciekawe – przynależy już do innej serii, zupełnie nowej – Magiczny świat Disneya w komiksie. Na tle wspomnianych wyróżnia się przede wszystkim świeżością – jego premiera odbyła się w 2016 roku. Tutaj warto również podkreślić, że główna bohaterka serii posiada niejako dwa imiona – w wersji amerykańskiej jest to Moana, w Europie – Vaiana. O tej zagwozdce wspominają również twórcy komiksu (m.in. Alessandro Ferrari – odpowiedzialny za adaptację scenariusza) – oryginalny tytuł prezentowanego zeszytu to Moana, podczas gdy na okładce… Sami wiecie już, jaki jest tytuł.

Dwa słowa
Powieść + graficzna – te dwa słowa określają sposób, w jaki prezentowane będą zarówno treści w danej publikacji. Vaiana to komiks-adaptacja, więc postaci nie są wytworem wyobraźni twórców, zamiast tego zostają one powielone na potrzeby medium. Główną bohaterką opowieści jest Vaiana, której zostaje powierzona misja specjalna – musi zwrócić serce Te Fiti, które przed laty zostało ukradzione przez półboga Maui. Nie byłoby w tym nic dziwnego (powiedzmy), gdyby tej misji nie powierzył jej… Ocean i gdyby bohaterka nie była nastolatką, nie mającą pojęcia, co znajduje się za rafą. Ba, zakładając, że Vaiana chciałaby z powodzeniem zrealizować misję, nie wie ona nawet, gdzie znaleźć Mauiego. Te i inne detale mogą zwrócić uwagę czytelnika, co jednak nie znaczy, że sama lektura nie przyniesie mu dużo frajdy.
Ku przygodzie!
Nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem, jeśli napiszę, że komiks jest bajecznie kolorowy, historia wciągająca i jedynym, czego mi brakuje do pełnego zaskoczenia jest twarda okładka. Sygnalizowałam to już bowiem w poprzednich recenzjach filmowych adaptacji. Komiksowa Vaiana jest oczywiście znacznie krótsza niż pierwowzór – na pięćdziesięciu kilku stronach twórcy musieli ująć wszystko to, co najważniejsze. Objętość komiksu nie wpływa jednak na jego odbiór – lektura może bowiem dać dużo radości, zwłaszcza w sytuacji, w której znamy filmowy odpowiednik. Ponadto forma komiksu jest bardzo przystępna (zachwycają również grafiki przygotowane m.in. Przez Veronicę Di Lorenzo i Lucę Bertelè), przeczytanie zeszytu nie jest czasochłonne (ale można wielokrotnie do niego wracać, korzystając z chwili na relaks), akceptowalna jest również jego cena – niecałe 35 zł w dniu premiery. Na wyróżnienie zasługuje tłumaczenie Marii Białek, która sprawiła, że treści są przystępne dla odbiorców w różnym wieku.
Na koniec
Żałuję, że w najnowszej serii twórcy nie zdecydowali się na dołączenie sekcji „Wspomnienia”, jak zrobili to w serii Disney. Klasyczne baśnie. Grunt, że została „Galeria postaci”, która pozwala czytelnikowi zapoznać się z biografiami bohaterów.
