Włoski skarbiec to seria, która nie cieszy się, aż tak dużą popularnością jak oryginalne historie Barksa czy pełne detali komiksy Don Rosy. Warto jednak dać szansę i tej serii, by sprawdzić, jak rozwijała się pulpa włoska.
Ciekawe historie w mało spektakularnym wydaniu
Zawsze ciężko jest recenzować serie, gdyż prawie zawsze mamy do czynienia z praktycznie przewidywalnymi historiami i rysunkami, które kochamy i chcemy więcej lub nie. Czasem gorzej, czasem lepiej, ale jednak „włoska pulpa” sama wskazuje, że to masowa rozrywka. Jednakże to, za co można pochwalić Giorgio Cavazzano, to jego unikalność w podejściu do postaci. Obok Donalda i jego najbliższych, mamy komiks z bohaterami jak Dziobas czy niemal zapomnianego Starego Trotyla – dziwak z prowincji, przypominający trolla (dodatkowo w tej historii możemy zobaczyć, jak skarbiec wznosi się nad zatoką – rzadki widok). Każdy z bohaterów ma tu swoje cztery minuty.
Wśród ciekawszych historii można wyróżnić historię stanowiącą hołd dla legendarnego samochodu Donalda – jego wysłużonej 313-ki, która sprawdzała się w każdej sytuacji – bo wiadomo, kaczor ma wiele oblicz i to jest poszlaka, która może was nakierować na pewne wskazówki co do samej treści. Pomysł jak na tamte czasy nowatorski, a dodajmy, że na koniec całe kacze uniwersum prawie eksploduje od pewnego zderzenia fabularnego.
Mamy też dwuczęściową historię o Fantomenie, która trzyma w napięciu i ukazuje całe spektrum emocji bohaterów. Swoista nowość na polskim rynku

Dodatkowa otoczka
Tom zawiera komiksy z lat 2006–2007, co daje mieszankę ciekawostek, eksperymentów i historii o zmiennym poziomie, na pewno różnych od tych, które mieliśmy wcześniej. Wypada też wspomnieć również o stronie edytorskiej, gdyż nic się nie zmieniło i czasami tusz wygląda tak jaskrawie, że może to kłuć w oczy.
Tom otwiera krótki, ale rzeczowy wstęp poświęcony Cavazzano co pozwala zajrzeć „za kulisy” produkcji. Także przed każdą historią mamy krótkie wprowadzenie jak to było w poprzednich częściach. Zwięzłe, ale ciekawe teksty, które przybliżają tło powstawania danej opowieści, sylwetki twórców i pierwsze publikacje. Swoiste uzupełnienie, którego nie mamy w komiksach.
Jednym z nich jest wzmianek, że jeden z komiksów powstał inspirowanym monodramem Novecento Alessandra Baricco. Sam tekst został zekranizowany przez Giuseppe Tornatorego w filmie 1900: Człowiek legenda z Timem Rothem. Cavazzano stworzył komiksową wersję tej opowieści z udziałem postaci Disneya, której nie ma w tym wydaniu. Więc po co wydawca o tym wspomina, skoro robi sam sobie przez to problem pokazując, że mamy niekompletne dzieło?
