Chip Zdarsky i Marco Checchetto odświeżają historię Matta Murdocka, serwując mieszankę emocji, akcji i moralnych dylematów. Czy ta przygoda sprosta oczekiwaniom zarówno nowych czytelników, jak i fanów Śmiałka?
Co ja zrobiłem…
Matt Murdock, znany jako Daredevil, zmaga się z nowymi problemami w brutalnym sercu Hell’s Kitchen. Choć burmistrzem Nowego Jorku jest Wilson Fisk, a tajemniczy Owl usiłuje przejąć kontrolę nad dzielnicą, to jednak najtrudniejszym wyzwaniem dla Matta okazuje się coś zupełnie innego — jako Daredevil zabił człowieka. Konflikt między jego głębokim sumieniem, wiarą w sprawiedliwość a własną misją zaczyna go coraz bardziej dręczyć. Nawet wsparcie Punishera, Spider-Mana czy bliskiego księdza nie przynosi ukojenia. W efekcie Matt decyduje się odłożyć maskę i walczyć o sprawiedliwość wyłącznie w sali sądowej jako prawnik. Jednak Hell’s Kitchen nie może zostać bez swojego strażnika — inni zaczynają przywdziewać maskę Daredevila, ryzykując własne życie. Przed Mattem stoi więc trudna decyzja o przyszłości jego podwójnej roli.

Nie tylko o Daredevilu
Pierwszy tom Daredevila w ramach linii Marvel Fresh to z jednej strony kolejny rozdział z życia Matta Murdocka, a z drugiej — pełnoprawny nowy początek, który zaskakuje świeżością mimo znanych motywów. Chip Zdarsky udowadnia, że nawet o tak doświadczonym bohaterze jak Daredevil można opowiedzieć historię angażującą, wielowarstwową i pełną emocjonalnych niuansów. Powrót Matta po kontuzji i ponownie „wyczyszczona” tożsamość (tym razem za sprawą dzieci Purple Mana) mogłyby sugerować klasyczne superbohaterskie „od nowa”. Jednak Zdarsky wywraca ten schemat do góry nogami — Śmiałek, wracając do Hell’s Kitchen, przypadkowo zabija człowieka. To wydarzenie staje się osią fabularną całego tomu i punktem zwrotnym dla postaci. Murdock nie potrafi poradzić sobie z ciężarem własnych czynów, a jego moralność, wiara i przekonanie o praworządności zostają brutalnie skonfrontowane z rzeczywistością.
Scenarzysta nie pozwala Mattowi odpocząć — ani fizycznie, ani psychicznie. Konflikty z Foggym, interwencje Spider-Mana i Punishera, śledztwo nowego bohatera — detektywa Cole’a Northa — a także polityczne machinacje burmistrza Wilsona Fiska tworzą gęstą siatkę powiązań i napięć. Każdy z tych wątków to nie tylko tło, ale realny czynnik wpływający na decyzje głównego bohatera. Szczególnie Cole North zasługuje na wyróżnienie — choć bazuje na dobrze znanym archetypie „gliniarza z zasadami”, jego ewolucja i zderzenie z rzeczywistością budują silny kontrapunkt dla Matta.
Do tego wszystkiego dochodzą przestępcze intrygi Owla i Hammerheada, niespodziewane zagrożenie ze strony rodziny Stormwynów oraz powrót Elektry. Każdy z tych wątków łączy się organicznie z pozostałymi, tworząc wielowątkową opowieść, w której nie sposób się pogubić, a jednocześnie trudno się oderwać. Co ważne — choć to wciąż opowieść o Daredevilu, Zdarsky poświęca równie dużo uwagi Wilsonowi Fiskowi. Kingpin nie jest tu jedynie klasycznym przeciwnikiem — otrzymuje własny, osobny wątek polityczno-przestępczy, który pokazuje go w zupełnie nowym świetle. Widzimy Fiska jako burmistrza Nowego Jorku, uwikłanego w grę, którą coraz trudniej mu kontrolować. Gdy w jego otoczeniu pojawiają się wpływowi i niebezpieczni Stormwynowie, Fisk sam zaczyna tracić grunt pod nogami — a to widok, który w świecie Marvela nie zdarza się często. Ten równoległy rozwój postaci dodaje całej historii głębi i sprawia, że tom Zdarsky’ego to coś więcej niż kolejna superbohaterska przygoda. To komiks, który każe zadawać pytania o winę, odpowiedzialność, sprawiedliwość i granice, jakie wyznaczają nam nasze przekonania.

Jak on to widzi?
Warstwa wizualna Daredevila od Zdarsky’ego robi naprawdę duże wrażenie, a główny ciężar odpowiedzialności za nią spoczywa na barkach włoskiego artysty Marco Checchetto. Towarzyszą mu również Lalit Kumar Sharma, Francesco Mobili i Jorge Fornes, których indywidualne style są zauważalne, ale mimo różnic każdy z nich dobrze wpisuje się w ton opowieści. Kadry są dynamiczne, pełne detali i właściwie dobranych kolorów – mroczne, kiedy sytuacja tego wymaga, bardziej brutalne w momentach przemocy, a subtelne i intymne w scenach zbliżeń. Widać tu dbałość o klimat – inne barwy i kompozycja dominują w kościele, inne na ulicach Hell’s Kitchen, a jeszcze inne w ratuszu, gdzie działa Fisk.
Szczególnie warto docenić Jorge’a Fornesa, którego nieco szorstka, noir’owa kreska doskonale oddaje nastrój scen z detektywem Cole’em. Mniej przekonujący wydaje się Lalit Kumar Sharma – jego styl momentami ociera się o karykaturę, co szczególnie widać w sylwetce Fiska, który traci nieco ze swojej groźnej powagi. Nie zmienia to jednak faktu, że całość prezentuje wysoki poziom i bardzo dobrze oddaje emocjonalną głębię historii.
Na osobne wyróżnienie zasługuje sposób, w jaki artyści ukazali „widzenie” Daredevila. Sekwencje, w których czytelnik może spojrzeć na świat z jego perspektywy – poprzez dźwięki, zapachy i dotyk – są kapitalnie zrealizowane. To kreatywny i mocno immersyjny zabieg, który nie tylko pogłębia więź z bohaterem, ale też doskonale przypomina, jak unikatową postacią w świecie Marvela jest Matt Murdock.

Dla każdego?
Daredevil. Tom 1 ukazał się na polskim rynku za sprawą wydawnictwa Egmont, które po raz kolejny dostarcza fanom solidne, dopracowane wydanie. Komiks został wydany w miękkiej oprawie, ale nie ma powodów do narzekań – jakość papieru i druku jest bardzo dobra, kolory są nasycone, a całość prezentuje się estetycznie. Na początku albumu znajdziemy krótkie wprowadzenie, które raczej nie wystarczy komuś, kto nigdy nie miał styczności z postacią Daredevila, ale też… nie jest to wielki problem. Komiks broni się sam. To świetna okazja, by rozpocząć przygodę z Mattem Murdockiem – nawet jeśli znacie go tylko z serialu Netfliksa (obecnie dostępnego również na Disney+) lub właśnie przez niego sięgnęliście po komiksy. Historia jest nowa, nie wymaga encyklopedycznej wiedzy o uniwersum Marvela, a wszystko, co potrzebne, podawane jest w zrozumiały sposób, bez zbędnych dygresji.
Jednocześnie to album, który docenią także długoletni fani postaci. Chip Zdarsky serwuje nie tylko dynamiczną i emocjonalnie zaangażowaną opowieść, ale także coś świeżego – rozbudowując zarówno wewnętrzne dylematy Matta, jak i jego otoczenie. Całość została zilustrowana przez rysowników, którzy doskonale rozumieją ducha tej serii – jest mrocznie, miejsko i brutalnie, a jednocześnie nie brakuje miejsca na subtelność, detale i budowanie atmosfery.
To po prostu bardzo dobry komiks – angażujący, przystępny i dobrze napisany. Jeśli zastanawiacie się, od czego zacząć z Marvel Fresh, albo po prostu szukacie superbohaterskiej historii z duszą – ten tom to strzał w dziesiątkę. A że kończy się tak, że od razu chce się więcej? Cóż, to tylko kolejny dowód na to, że seria Zdarsky’ego to jeden z najlepszych momentów Daredevila od lat.
