Imię i nazwisko: Francis Castiglione alias Frank Castle
Data urodzenia: Nieznana
Miejsce urodzenia: Queens, Nowy Jork
Pseudonim: Punisher
Zawód: Dawny Marines, weteran walk w Wietnamie (trzy tury, z czego jedna nielegalnie)
Umiejętności: Ekspert od broni, doskonały taktyk, pomimo lat w świetnej formie fizycznej
Rodzina: Żona i dwoje dzieci (zamordowani)
Powiązania: Spider-Man, Daredevil, Avengers, Black Widow, S.H.I.E.L.D., Nick Fury
Podejrzany o: Zabójstwo ponad ośmiuset osób (głównie mafia, terroryści i gangsterzy).
Notka z akt:
Aby go pojmać, musieliśmy wysłać oddział epsilon (złożony z najlepszych twardzieli, jakich wydały zarówno armia, jak i światek przestępczy). Nie było to proste. Z wyznaczonych pięćdziesięciu ludzi wróciło ledwie dziesięciu. S%$#@*!l wymordował doborową jednostkę. Na przesłuchaniu nie powiedział nic. Z zeznań świadków zaś dowiedzieliśmy się, że niedawno wytłukł większość mafii włoskiej powiązanej z Donem Massimo oraz Nickiem Cavellą. W trakcie tamtych wydarzeń zginęli Robert Bethel z CIA oraz David „Micro” Lieberman. Po załatwieniu porachunków z Rodziną, Punisher został najęty przez brytyjski wywiad do zlikwidowania irlandzkiej mafii działającej w Nowym Jorku. W wyniku akcji zniszczeniu uległy cztery grupy przestępcze powiązane ze zmarłym Nesbittem – ostatnim z tak zwanych westies.
Z ostatniej chwili:
Frank Castle uciekł. Ogłuszył strażnika i dał dyla z więzienia o zaostrzonym rygorze.
Miejsce pobytu: Nieznane.
Tak iż widzicie, Punisher to niezłe ziółko. Morduje z zimną krwią, ale nie zabija cywili. Ma swoje zasady. Ogólnie komiks opowiadający o wydarzeniach wspomnianych w aktach czytało mi się bardzo przyjemnie. Dynamiczna akcja i świetne dialogi doskonale opisują historię mściciela w czarnej koszulce z czaszką.
Od strony graficznej nie mam komiksowi nic do zarzucenia. Grafiki naprawdę cieszą oko. Lewis Larosa i Leandro Fernandez odwalili kawał świetnej roboty. Dynamizm postaci, wszechobecny mrok, no i sama postać Punishera. Naprawdę nie chciałoby się spotkać go w ciemnej alejce. Do tego należy dorzucić rysunki z okładek. Utrzymane w klimatach noir mają w sobie to coś.
Podsumowując, polecam ten komiks każdemu. Jest to pozycja obowiązkowa w biblioteczce fana rysunkowych historii. Zapraszam do lektury.