Matrix i Linda Danvers, czyli Supergirl jako anioł
Lata 90. przyniosły jedną z najbardziej niezwykłych wersji Supergirl. Po Crisis on Infinite Earths klasyczna Kara Zor-El przez długi czas nie funkcjonowała w głównej ciągłości DC. Jej miejsce zajęła Matrix – sztuczna, protoplazmatyczna istota stworzona w alternatywnej rzeczywistości przez Lexa Luthora. Już samo to brzmi jak typowy komiksowy eksperyment z tożsamością. Ale później historia poszła jeszcze dalej. W serii Petera Davida Matrix łączy się z umierającą dziewczyną, Lindą Danvers. Powstaje Supergirl, która nie jest już po prostu Kryptonką. Jest hybrydą człowieka, sztucznej istoty i czegoś w rodzaju ziemskiego anioła. Ten etap mocno różni się od klasycznych przygód o kosmicznym dziedzictwie. Zamiast prostego science fiction pojawia się opowieść o winie, odkupieniu, duchowości i pytaniu, czy ktoś naznaczony błędem może naprawdę stać się lepszy. To jedna z najodważniejszych interpretacji Supergirl. Bohaterka przestaje być „dziewczyną z rodu El”, a staje się figurą metafizyczną. Jej moc nie polega tylko na lataniu i sile, ale na możliwości przemiany. W tej wersji Supergirl jest mniej symbolem doskonałości, a bardziej symbolem walki o własną duszę.
