Nareszcie koniec bessy?
Obsidian Entertainment to studio cieszące się sympatią i sentymentem graczy, szczególnie tych z większym stażem. Ta uchodząca za specjalistów od gatunku RPG ekipa zaliczyła jednak ostatnimi czasy kilka potknięć. Żeby znaleźć w ich portfolio ostatni jednoznacznie dobrze przyjęty tytuł, będący jednocześnie kasowym sukcesem, musimy sięgnąć aż 15 lat wstecz do kultowego Fallout New Vegas. Sprzedaż w wysokości 5 mln egzemplarzy, a także rezerwacja miejsca w sercach graczy sprawiła, że do dzisiaj zerkamy na Obsidian łaskawym okiem. Jednakże od tego czasu przydarzyło się już kilka wpadek takich jak nieudane Avowed, słabo sprzedające się Deadfire i Tyranny oraz świetne, ale niszowe Pentiment. Tylko jeden tytuł był w stanie nawiązać do imponującej sprzedaży New Vegas również osiągając liczbę 5 mln kopii – The Outer Worlds. Czy twórcom udało się uwolnić potencjał pierwszej części? Cóż, odpowiedź jest niejednoznaczna.

Między fanatyzmem, a kapitalizmem
Odległość od rodzimej Ziemi pozwala na łamanie wszelkich praw pracowników i wyciskanie z nich ostatniej kropli potu. Alternatywę dla kapitalistycznego Ciasteczkoluba, powstałego z fuzji znanych z poprzedniej części Kosmoluba z Ciasteczkami Cioci Kleo, stanowi religijny zakon Ascendenta kierujący się najwyższym matematycznym równaniem, mającym wskazać ludzkości drogę do lepszego świata. Każda z frakcji została tak skrajnie karykaturalnie przerysowana, podkreślając najgorsze ze stereotypowych cech wzorców, że podczas podejmowania decyzji nie mamy złudzeń, iż wybieramy pomiędzy złem, a złem. Fabuła i świat przedstawiony są tu nierozerwalnie splecione z motywem wolnego rynku oraz nieustannej konkurencji, ukazując ich najciemniejsze strony. Zadania poboczne często sprowadzają się do rozwiązywania konfliktów interesów – raz musimy negocjować jak freelancer na galaktycznym rynku zleceń, innym razem sami padamy ofiarą korporacyjnych machinacji. Dzięki temu historia wciąga nas w tryby wymuszające opowiedzenie się po którejś ze stron.
Dla tych, którzy przegapili pierwszą część, a obawiają się niuansów fabularnych, mam dobre wieści. Opowieść tylko cząstkowo nawiązuje do wydarzeń z poprzedniczki, a do tego mamy okazję poznać je razem z głównym bohaterem, gdyż i on był na 5 lat wyłączony z życia.

Nowe procedury poprawiły mechanikę o 21,37%
Jak kapitalizm wyżyma z przemęczonych pracowników ostatnie poty starając się zwiększyć ich wydajność, tak Obsidian postanowił wycisnąć maksa z silnika The Outer Worlds. W efekcie otrzymaliśmy szybsze tempo poruszania się, dynamiczne wślizgi, a nawet podwójny skok. Dzięki tym kilku usprawnieniom walka nabiera zręcznościowego sznytu, a eksploracja sięga wyżej niż kiedykolwiek wcześniej, choć wciąż w granicach wyznaczonych przez budżet i stare normy produkcyjne.

Cyferki, liczby i tabelki
Obsidian postanowił skupić się na tym, w czym jest liderem na rynku, czyli procedurach cRPG-owych. Już w kreatorze postaci podejmujemy decyzje na temat tego, jak nasz bohater będzie radził sobie w niebezpiecznym świecie wolnego rynku. Wybierane przez nas cechy, atuty i pochodzenie zaoferują alternatywne ścieżki rozwiązywania problemów i wpływania na napotykane postaci. Odpowiednio wysokie atrybuty odblokowują specjalistyczne opcje dialogowe, które pozwolą niekiedy od ręki załatwić daną sprawę i zgarnąć bezcenne XP. Nie muszę chyba tłumaczyć jak bardzo jest to satysfakcjonujące, prawda? Jednakże wyspecjalizowanie się w danym obszarze sprawi, że na pozostałych polach zabraknie nam kompetencji i nie uda się pójść na skróty. Zatem podejmując ostateczne decyzje dotyczące rozwoju postaci należy zrobić analizę SWOT, a także oszacować, czy wystarczy nam budżetu na zadowalający build postaci. Symulację nieprzewidywalności rynku stanowi także udane rozwinięcie znanego z poprzedniej części, systemu wad. Te potrafią pojawić się nagle i zmusić do wyrzucenia dotychczasowej strategii inwestycyjnej do kosza.

Krytyce bezdusznego kapitalizmu również brakuje duszy
Fabuła mam wrażenie, że zupełnie jak propagandowe przekazy, leci sobie gdzieś w tle. Czasem o sobie przypomina przy okazji ładnych przerywników filmowych i naprawdę zaskakujących zwrotów akcji, tylko że te nie mają okazji odpowiednio wybrzmieć. Po prostu dlatego, że historia niezbyt nas wciąga. Nie do końca zrozumiałem rolę naszej postaci w świecie i z czego miałaby czerpać motywację do działania. Powiedziałbym, że mamy do czynienia z czymś, co w papierowych RPG-ach nazywamy kampanią typu sandbox. Zostaliśmy wrzuceni w świat korporacyjnych intryg i poruszając odpowiednie trybiki, albo wykonując zadania dla poszczególnych postaci możemy oddziaływać na świat przedstawiony, a ten jakoś na to reaguje. Tak troszkę sztywno i niemrawo, ale ostatecznie pokazuje nam skutki naszych wyborów. Jednakże tak jak zrzędliwy szef nie przeszkadza w czerpaniu satysfakcji z dobrze wykonanej pracy, tak tutaj niezbyt porywająca fabuła nie odbiera przyjemności z eksploracji przestrzeni oraz zabawy z wykorzystaniem dobrze zaprojektowanych mechanik.

Premii nie będzie
Dla mnie Obsidian zagospodarowuje pewną niszę na rynku gier RPG. Brakowało mi tytułów znajdujących się na granicy AA i AAA. Produkcji, które nie obiecują zrewolucjonizowania gatunku, ale są bardzo solidnymi grami dającymi nam ogrom frajdy. I to właśnie dostajemy. The Outer Worlds 2 chciałoby być czymś więcej niż tylko ambitnym średniakiem i pod wieloma względami te ambicje realizuje. Jednakże na innych płaszczyznach cele założone sobie przez twórców zdecydowanie ich przerastają.
Podsumowując, The Outer Worlds 2 jest sztandarowym przykładem tego, na co stać Obsidian. To co dotychczas robili wybitnie, dalej robią wybitnie. To z czym mieli dotychczas problemy, dalej kuleje. Mechanika, świat i rola bohatera w nim stoją na najwyższym poziomie. Czego nie da się jednak powiedzieć ani o oprawie graficznej, czy tym bardziej fabule, która po prostu nie wciąga. Jednak mimo to, polecam grę każdemu sympatykowi pierwszej części. Otrzymujemy więcej tego samego i w dodatku poprawionego.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od polskiego oddziału Xbox, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.