Site icon Ostatnia Tawerna

Obsidian kolejny raz zabiera nas w podróż w… znane. Znane sobie i nam bolączki i niedociągnięcia – recenzja gry „The Outer Worlds 2”

The outer worlds 2

The Outer Worlds 2 jest sequelem wydanej w 2019 roku gry, której akcja dzieje się w dość dalekiej przyszłości. Ludzkość opanowała napędy skokowe, pozwalające badać odległe od ziemi układy gwiezdne, a władza skupia się w rękach bezdusznych korporacji narzucających rządom swoją wolę. Czy druga odsłona produkcji stanowiącej krytyczny komentarz kapitalistycznej rzeczywistości okaże się być obsidianowym bestsellerem? Przekonajmy się.

Nareszcie koniec bessy?

Obsidian Entertainment to studio cieszące się sympatią i sentymentem graczy, szczególnie tych z większym stażem. Ta uchodząca za specjalistów od gatunku RPG ekipa zaliczyła jednak ostatnimi czasy kilka potknięć. Żeby znaleźć w ich portfolio ostatni jednoznacznie dobrze przyjęty tytuł, będący jednocześnie kasowym sukcesem, musimy sięgnąć aż 15 lat wstecz do kultowego Fallout New Vegas. Sprzedaż w wysokości 5 mln egzemplarzy, a także rezerwacja miejsca w sercach graczy sprawiła, że do dzisiaj zerkamy na Obsidian łaskawym okiem. Jednakże od tego czasu przydarzyło się już kilka wpadek takich jak nieudane Avowed, słabo sprzedające się Deadfire i Tyranny oraz świetne, ale niszowe Pentiment. Tylko jeden tytuł był w stanie nawiązać do imponującej sprzedaży New Vegas również osiągając liczbę 5 mln kopii – The Outer Worlds. Czy twórcom udało się uwolnić potencjał pierwszej części? Cóż, odpowiedź jest niejednoznaczna.

Między fanatyzmem, a kapitalizmem

Odległość od rodzimej Ziemi pozwala na łamanie wszelkich praw pracowników i wyciskanie z nich ostatniej kropli potu. Alternatywę dla kapitalistycznego Ciasteczkoluba, powstałego z fuzji znanych z poprzedniej części Kosmoluba z Ciasteczkami Cioci Kleo, stanowi religijny zakon Ascendenta kierujący się najwyższym matematycznym równaniem, mającym wskazać ludzkości drogę do lepszego świata. Każda z frakcji została tak skrajnie karykaturalnie przerysowana, podkreślając najgorsze ze stereotypowych cech wzorców, że podczas podejmowania decyzji nie mamy złudzeń, iż wybieramy pomiędzy złem, a złem.  Fabuła i świat przedstawiony są tu nierozerwalnie splecione z motywem wolnego rynku oraz nieustannej konkurencji, ukazując ich najciemniejsze strony. Zadania poboczne często sprowadzają się do rozwiązywania konfliktów interesów – raz musimy negocjować jak freelancer na galaktycznym rynku zleceń, innym razem sami padamy ofiarą korporacyjnych machinacji. Dzięki temu historia wciąga nas w tryby wymuszające opowiedzenie się po którejś ze stron.

Dla tych, którzy przegapili pierwszą część, a obawiają się niuansów fabularnych, mam dobre wieści. Opowieść tylko cząstkowo nawiązuje do wydarzeń z poprzedniczki, a do tego mamy okazję poznać je razem z głównym bohaterem, gdyż i on był na 5 lat wyłączony z życia.

Nowe procedury poprawiły mechanikę o 21,37%

Jak kapitalizm wyżyma z przemęczonych pracowników ostatnie poty starając się zwiększyć ich wydajność, tak Obsidian postanowił wycisnąć maksa z silnika The Outer Worlds. W efekcie otrzymaliśmy szybsze tempo poruszania się, dynamiczne wślizgi, a nawet podwójny skok. Dzięki tym kilku usprawnieniom walka nabiera zręcznościowego sznytu, a eksploracja sięga wyżej niż kiedykolwiek wcześniej, choć wciąż w granicach wyznaczonych przez budżet i stare normy produkcyjne.

Cyferki, liczby i tabelki

Obsidian postanowił skupić się na tym, w czym jest liderem na rynku, czyli procedurach cRPG-owych. Już w kreatorze postaci podejmujemy decyzje na temat tego, jak nasz bohater będzie radził sobie w niebezpiecznym świecie wolnego rynku. Wybierane przez nas cechy, atuty i pochodzenie zaoferują alternatywne ścieżki rozwiązywania problemów i wpływania na napotykane postaci. Odpowiednio wysokie atrybuty odblokowują specjalistyczne opcje dialogowe, które pozwolą niekiedy od ręki załatwić daną sprawę i zgarnąć bezcenne XP. Nie muszę chyba tłumaczyć jak bardzo jest to satysfakcjonujące, prawda? Jednakże wyspecjalizowanie się w danym obszarze sprawi, że na pozostałych polach zabraknie nam kompetencji i nie uda się pójść na skróty. Zatem podejmując ostateczne decyzje dotyczące rozwoju postaci należy zrobić analizę SWOT, a także oszacować, czy wystarczy nam budżetu na zadowalający build postaci. Symulację nieprzewidywalności rynku stanowi także udane rozwinięcie znanego z poprzedniej części, systemu wad. Te potrafią pojawić się nagle i zmusić do wyrzucenia dotychczasowej strategii inwestycyjnej do kosza.

Krytyce bezdusznego kapitalizmu również brakuje duszy

Fabuła mam wrażenie, że zupełnie jak propagandowe przekazy, leci sobie gdzieś w tle. Czasem o sobie przypomina przy okazji ładnych przerywników filmowych i naprawdę zaskakujących zwrotów akcji, tylko że te nie mają okazji odpowiednio wybrzmieć. Po prostu dlatego, że historia niezbyt nas wciąga. Nie do końca zrozumiałem rolę naszej postaci w świecie i z czego miałaby czerpać motywację do działania. Powiedziałbym, że mamy do czynienia z czymś, co w papierowych RPG-ach nazywamy kampanią typu sandbox. Zostaliśmy wrzuceni w świat korporacyjnych intryg i poruszając odpowiednie trybiki, albo wykonując zadania dla poszczególnych postaci możemy oddziaływać na świat przedstawiony, a ten jakoś na to reaguje. Tak troszkę sztywno i niemrawo, ale ostatecznie pokazuje nam skutki naszych wyborów. Jednakże tak jak zrzędliwy szef nie przeszkadza w czerpaniu satysfakcji z dobrze wykonanej pracy, tak tutaj niezbyt porywająca fabuła nie odbiera przyjemności z eksploracji przestrzeni oraz zabawy z wykorzystaniem dobrze zaprojektowanych mechanik.

Premii nie będzie

Dla mnie Obsidian zagospodarowuje pewną niszę na rynku gier RPG. Brakowało mi tytułów znajdujących się na granicy AA i AAA. Produkcji, które nie obiecują zrewolucjonizowania gatunku, ale są bardzo solidnymi grami dającymi nam ogrom frajdy. I to właśnie dostajemy. The Outer Worlds 2 chciałoby być czymś więcej niż tylko ambitnym średniakiem i pod wieloma względami te ambicje realizuje.  Jednakże na innych płaszczyznach cele założone sobie przez twórców zdecydowanie ich przerastają.

Podsumowując, The Outer Worlds 2 jest sztandarowym przykładem tego, na co stać Obsidian. To co dotychczas robili wybitnie, dalej robią wybitnie. To z czym mieli dotychczas problemy, dalej kuleje. Mechanika, świat i rola bohatera w nim stoją na najwyższym poziomie. Czego nie da się jednak powiedzieć ani o oprawie graficznej, czy tym bardziej fabule, która po prostu nie wciąga. Jednak mimo to, polecam grę każdemu sympatykowi pierwszej części. Otrzymujemy więcej tego samego i w dodatku poprawionego.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od polskiego oddziału Xbox, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.

Nasza ocena: 6,7/10

The Outer Worlds 2 jest sztandarowym przykładem tego, na co stać Obsidian. To co dotychczas robili wybitnie, dalej robią wybitnie. To z czym mieli dotychczas problemy, dalej kuleje.

Grafika: 6/10
Udźwiękowienie: 7/10
Fabuła: 6/10
Grywalność: 8/10
Exit mobile version