Caesar
Zrebootowana trylogia Planety małp to jedna z moich ulubionych serii s-f. Mimo pewnych problemów przy pierwszym filmie, udało się stworzyć dzieła świetnie balansujące pomiędzy widowiskową rozrywką, a kameralnym, rodzinnym dramatem, oddając przy okazji ducha pierwowzoru. Tym bardziej jest to godne podziwu, biorąc pod uwagę, że bohaterami są ponadprzeciętne, ale mimo wszystko małpy w większości posługujące się językiem migowym. Wygenerowane komputerowo zwierzęta mają przy tym więcej charakteru niż bohaterowie niejednego blockbustera. Prawdziwy król (czy raczej cezar) jest jednak tylko jeden.
Caesar sportretowany przez Andy’ego Serkisa (w produkcji użyto technologii motion capture) od razu budzi sympatię widza. W końcu poznajemy go jako uroczego, młodego szympansa, wychowanego przez ludzi. Z czasem role się odwracają, Caesar przeistacza się w charyzmatycznego lidera społeczności górującej nad ludźmi, by w końcu zmierzyć się z konsekwencjami błędów przeszłości. Na wielkość postaci Caesara składa się aktorski koncert w wykonaniu Serkisa, niesamowite CGI (zwłaszcza realistyczna mimika) i iście szekspirowski pomysł na konstrukcję bohatera. Scena w której bohater po raz pierwszy przemawia do dziś wywołuje u mnie ciarki, a dalej jest tylko lepiej. Na przestrzenii kolejnych filmów jesteśmy świadkami wyrazistych monologów, zapadających na długo w pamięć i scen z ogromnym ciężarem emocjonalnym. Wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z jednym z najciekawszych bohaterów, jakich wykreowano w ostatnich latach na potrzeby kina wysokobudżetowego. – Krzysztof Olszamowski

Źródło: bustle.com