Usagi Yojimbo jest moją ulubioną serią komiksową. Przez długi czas byłem przekonany, że nieważne, jak długo będzie się ciągnęła ta historia, nigdy jakość fabuły nie spadnie poniżej pewnego poziomu… I niestety poprzedni tom, czyli Rozdroża, zawiódł mnie. Czy Zielony smok podtrzyma tendencję spadkową?
Może coś nowego? Czy dalej po staremu?
Usagi Yojimbo od Stana Sakai jest serią komiksową, która uznaję za najlepszą, jaką kiedykolwiek czytałem. Zakochałem się w tej powieści graficznej i z każdym kolejnym tomem byłem coraz bardziej zachwycony. I to tak trwało aż do trzeciego tomu najnowszego, kolorowego cyklu. Niestety Wojna Tengu okazała się trochę rozczarowująca. Nie lepiej było z Rozdrożami, a teraz przyszła kolej na Zielonego smoka i niestety tendencja spadkowa się utrzymuje. Cóż mogę powiedzieć? Nasz główny bohater w tym tomie dalej podróżuje ze swoim kuzynem i spotykają go różne przygody. Otóż najpierw natykają się na dziadka, który opowiada o smutnej historii miłosnej zakończonej śmiercią dziewczyny. I w sumie jest to dość zgrabna i przyjemna opowieść o duchach, choć jednocześnie niczym szczególnym nie zaskakuje. Potem przechodzimy do wątku politycznego związanego z Panem Hikijim. Mamy tutaj tajemniczą dostawę, ninja nietoperze, nawet ciekawą intrygę, choć z nieprzekonującą podbudową, a ostatecznie ta historia niczego nowego nie wnosi. To jest dla mnie największy ból związany z obcowaniem z Usagim. Już od jakiegoś czasu nie trafił mi się ciekawy wątek poboczny, który przybliżałby nam trochę kulturę i obyczaje Japonii (we wcześniejszych tomach mieliśmy opowieści poświęcone rytuałowi picia herbaty, robienia latawców oraz mat tatami). A jednocześnie te dramatyczniejsze historie nie posuwają fabuły naprzód! We wcześniejszych seriach zostało zarysowanych tyle ciekawych wątków, ale Stan po prostu do nich nie wraca. I to mnie trochę wkurza. Mam wrażenie, że stoimy w miejscu, a to powoduje, że kolejne przygody Usagiego, choć przyjemne i pięknie narysowane, po prostu mnie już nudzą, są zbyt powtarzalne.

Czy warto nadal podążać za Usagim?
Niezmiennie będę polecał wszystkim Usagiego Yojimbo, bo to jest przepiękna seria. Chciałbym jednak, aby Stan zaczął zamykać wcześniejsze wątki albo w ogóle zmierzał ku epickiemu finałowi. Póki co najnowsze tomy tej serii są tak naprawdę niczym innym jak zapychaczami fabularnymi. Stan jest mistrzem, więc to też nie jest tak, że mamy do czynienia z chłamem, w żadnym razie, ale po tylu genialnych i epickich historiach te najnowsze to po prostu średniaki, o których szybko się zapomni. Wspomniałem też nie raz, że sercem tej serii są bohaterowie, ale niestety najnowszy bohater wprowadzony przez Stana dla mnie jest kompletnie nijaki. Nie ma ani ciekawej przeszłości, ani interesującego charakteru. Przemawia przeze mnie gorycz, niestety, bo jest mi bardzo, ale to bardzo smutno. Nadal czekam na kolejne komiksy, ale boję się, że dostanę kolejne opowieści typu „kopiuj, wklej” ze wcześniejszych tomów.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.