Ostatni rozdział
W filmie Obecność 4: Ostatnie namaszczenie przedstawiona zostaje historia Eda i Lorraine Warrenów, którzy stają w obliczu kolejnego wyzwania – spotykają najgroźniejszego demona, z jakim kiedykolwiek się zetknęli. Tym razem zagrożenie nie dotyczy wyłącznie obcej rodziny (choć od tego wszystko się zaczyna…), lecz uderza bezpośrednio w bliskich samych demonologów, zmuszając ich do konfrontacji z przeszłością. Film jest inspirowany słynną sprawą The Smurl Haunting i spina klamrą wszystkie dotychczasowe produkcje – nie tylko te, które mają w tytule Obecność.

Wrażenia po seansie
Seans w kinie miał szczególne znaczenie – widzowie pojawili się na sali ze świadomością, że podczas projekcji pożegnają się z kultową serią i jej bohaterami niemal na zawsze. To poczucie sprawiło, że fani horroru – których, jak mniemam, nie brakowało – odczuwali zarówno napięcie, jak i nostalgię. I choć recenzowany tytuł ma swoje mocne strony, nie brakuje również słabszych… Atmosfera grozy i emocjonalność przekazu zasługują na uznanie, jednak przewidywalność oraz brak świeżości w prezentowanej historii potrafią męczyć, szczególnie jeśli Obecność 4 nie jest pierwszym filmem z serii, jaki oglądamy. Opinie są więc zróżnicowane – zależą zarówno od oczekiwań wobec produkcji, jak i nastawienia widza.
Epilog
James Wan nie planuje powrotu na plan filmowy Obecności, ale wiele mówi się o tym, że jeśli Warrenowie powrócą, to raczej w formie serialu udostępnionego na platformie streamingowej. Sądzę, że taki format otworzyłby twórcom nowe możliwości i pozwolił uniknąć narastającej monotonii. Liczba spraw, którymi przez lata zajmowali się Warrenowie, jest imponująca, a ujęcie ich w formie epizodów mogłoby okazać się odświeżające i – ponownie – inspirujące. Pozostaje więc cierpliwie czekać na ewentualną zmianę medium. Kto wie – może Obecność 4 nie jest jednak definitywnym pożegnaniem z demonologami?
Za możliwość obejrzenia filmu Obecność 4: Ostatnie namaszczenie dziękujemy sieci kin Cinema City.