Polski Lovecraft?
Błonia Tajemnic jest projektem wyjątkowym, przybliża miłośnikom komiksów twórczość wybitnego polskiego pisarza Stefana Grabińskiego. Kilka lat temu czytałem zbiór opowiadań tego zdolnego fantasty, wydany przez Zysk i S-Ka pod tytułem Demon Ruchu i inne opowiadania. Części historii już nie pamiętam, ale do tej pory bardzo miło wspominam tę lekturę. Gdyby nie ta książka, nawet bym nie wiedział, że mieliśmy tak wybitnego twórcę i to na miarę Lovecrafta czy Poe’go. Tym bardziej się cieszę, że Mateusz Wiśniewski zdecydował się przybliżyć miłośnikom komiksów jego twórczość. Błonia Tajemnic jest zbiorem pięciu opowiadań zilustrowanych przez różnych rysowników. Szalona zagroda pokazuje, jak chaotyczne, anormalne miejsce wpływa na umysł pogrążonego w rozpaczy ojca. Czad natomiast opowiada o tym co może spotkać wędrowca, gdy podczas zamieci zawędruje do niewłaściwego domu. Smoluch natomiast to kwintesencja twórczości Grabińskiego, czyli opowieść grozy skoncentrowana na pociągach. W tym opowiadaniu do życia powoływane jest nietypowe monstrum, ale czasem okazuje się, że bardziej niebezpieczni są ludzie pracujący na kolei. Dziedzina to natomiast przerażająca opowieść pokazująca, jak wymysły pisarza zaczynają przybierać realne kształty! I według mnie najlepsza historia, czyli Spojrzenie. Opowieść o pogrążaniu się w szaleństwie… a jednocześnie o lęku przed nieznanym, które może czaić się na każdym kroku.

Skąd się bierze szaleństwo?
Nie wiem, czy te krótkie zajawki fabularne z poprzedniego akapitu wystarczą, aby zaciekawić i zachęcić Was do sięgnięcia po ten komiks. Prawdę powiedziawszy, moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu całego zbioru były po prostu przyzwoite. Jednakże, kiedy zacząłem sobie to układać w głowie, a tym bardziej po przeczytaniu świetnego tekstu Mateusza Wiśniewskiego o życiu i twórczości Grabińskiego lepiej pojąłem zamysł samego literata, jak i rysowników oraz scenarzysty. Największy problem miałem z Czadem, który wydawał mi się trochę zbyt chaotyczny. Ale okazało się, że miało to większy sens, a kreska Piotra Marca doskonale się wpasowała w tę historię. Najbardziej spodobało mi się Spojrzenie oraz Dziedzina. Prawdopodobnie dlatego, że tych historii nie znałem. Ale wszystkie opowiadanie zawarte w tym tomie, mają w sobie coś interesującego, bo w sumie każde z nich łączy fascynujący element, czyli szaleństwo. Wbrew pozorom od potworów straszniejszy bywa tylko obłąkany człowiek. I to właśnie widać w tych historiach.

Obłąkane i psychodeliczne obrazy…
Każde opowiadanie, to praca innego rysownika. Zatem trochę ciężko mi ocenić całościowo ten komiks. Bo choć chaotyczna kreska Piotra Marca ma swój urok i pasuje do historii, to nie do końca trafia w mój gust. Podobnie mam z Szaloną zagrodą zilustrowaną przez Michała Araszewicza – jest tam tylko jedna całostronicowa scena pokazująca wiejską, podupadającą chałupę, która bardzo mi się podoba. O wiele bardziej przemawia do mnie oszczędny styl Judyty Sosny. Widząc całostronicową scenę przedstawiającą posiadłość z… „jej mieszkańcami”, poczułem się nieswojo. A takich klimatycznych i niepokojących scen jest tu więcej. To zresztą jedyna opowieść, która można powiedzieć, że lekko mnie przeraziła. Świetnie też wypadła kreska Magdy Zwierzchowskiej, która potęgowała tylko psychodeliczny wydźwięk całej historii. To za sprawą rysunków jeszcze bardziej można poczuć lęk głównego bohatera przed nieznanym czającym się tuż za rogiem albo za plecami. A ostatnia sekwencja z tytułowym spojrzeniem, to po prostu majstersztyk. I na koniec Serkowski. Po przeczytaniu oryginalnego Smolucha chyba nie miałem żadnego ciekawego wyobrażenia na temat, jak to coś mogłoby wyglądać. I tutaj brawo dla Serkowskiego, bo jego projekt tego potwora jest iście genialny i piękny w swej… makabryczności.

Czy warto odkryć magię Grabińskiego?
Błonia Tajemnicy to świetne wprowadzenie w świat Grabińskiego, doskonały przegląd tematów przewijających się w jego opowiadaniach. Mam nadzieję, że za jakiś czas doczekamy się kolejnego tomu, ponieważ Grabiński ma na swoim koncie mnóstwo świetnych historii. Ja zwłaszcza chciałbym zobaczyć przełożoną na język komiksu historię z wątkiem ognia (podobnie, jak kolej, jeden z jego ulubionych motywów), a przede wszystkim Białego Wyraka, czyli gawędę o niebezpieczeństwie czyhającym na nieostrożnych kominiarzy! Na koniec warto jeszcze wspomnieć, o bardzo dobrym wydaniu. Bo poza wspomnianymi komiksami, w środku znajdziemy jeszcze wstęp Tomasza Kolankiewicza, wywiad z Grabińskim przeprowadzony w 1931 r., czy też pocztówki i rękopisy Grabińskiego. Dzięki tym drobiazgom każdy czytelnik dowie się wielu ciekawostek o naszym wybitnym, polskim pisarzu. Polecam wszystkim miłośnikom grozy sprawdzić, co też ciekawego stworzył Wiśniewski z piątką zdolnych rysowników, na bazie twórczości Magika niesamowitości*.

*Takim mianem określił go Karol Irzykowski, który w szkicu napisanym po jego śmierci nie omieszkał mu wytknąć paru wad – według mnie zupełnie niesłusznie. Jak ktoś chce zobaczyć jak nie pisać tekstów ku pamięci swoich przyjaciół, to i z tym artykułem może zapoznać się w niniejszym komiksie.
PS: Nie wspomniałem jeszcze o istotnym detalu, jakim jest język. Wszystkie wypowiedzi, teksty w dymkach bazują na pierwodrukach z początku XX wieku. Według mnie ta decyzja dodaje tylko klimatu opowieściom. Aczkolwiek prawdopodobnie znajdą się i tacy, co by woleli, aby uwspółcześnić język. Niemniej, przynajmniej ode mnie, za tę decyzję Mateusz Wiśniewski dostaje solidnego plusa.
Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Kultura Gniewu, za co bardzo dziękujemy, ale nie wpływa to na ocenę końcową produktu.