Opowieści postapo z każdym rokiem tylko przybywa. Czy Leviathan okaże się komiksem przełomowym dla gatunku? A może to kolejna standardowa postapokaliptyczna historia?
Potworności z otchłani
Nie wiem, czy ktoś z Was pamięta taki film jak Wodny świat z 1995 roku. Ja go uwielbiałem i widziałem kilka razy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jest taki nurt w kulturze, jak postapo, ale to właśnie Wodny świat wraz z Księgą ocalenia i Drogą były tymi dziełami, które roznieciły we mnie miłość do wizji światów po apokalipsie. I dzięki Waneko wracam do korzeni, bo Leviathan to w zasadzie Wodny świat. Tylko że tutaj, a przynajmniej w pierwszym tomie, największe zagrożenie kryje się w głębinach w postaci tytułowych potworów. Kto wie, może kolejne tomy potwierdzą typową tezę postapo, że największym zagrożeniem zawsze jest drugi człowiek.

Piękno wodnego świata
Zatem w Leviathanie obserwujemy losy małej rodziny przemieszczającą się po zatopionym świecie małym okrętem. Ojciec opiekuje się dwójką swoich dzieci, dzielnym chłopcem o imieniu Bota i małą Ritą. Wspólnie z synem zagłębiają się w morskie odmęty, aby penetrować zatopione supermarkety. W nocy zaś chowają się pod pokładem, aby nie prowokować tytułowych potworów. I tak po jednym z nocnych ataków bestii dopływają do wyspy będącej wieżowcem. Gdy ojciec ją bada, Bota dostrzega za burtą topielca… I wtedy zaczyna się już jazda bez trzymanki. Leviathan jest genialną historią postapo z silnym elementem survivalowym w pierwszym tomie. Niestety, ostatni rozdział sugeruje, że w kolejnej części pójdziemy w inną stronę. W czasie lektury bawiłem się wyśmienicie, ale obawiam się, że manhwa może w kontynuacji za bardzo stawiać na akcję. Tymczasem wątek walki o przetrwanie trzyosobowej rodziny był genialny i epicki. Mam nadzieję, że autorzy nie zepsują tej historii.

Nadciągają harpunnicy
O bohaterach wiele po pierwszym tomie nie powiem, bo miałem zbyt mało czasu, aby ich poznać. Przypominają postacie z typowego japońskiego shonena (typu Bleach, Naruto), czyli przede wszystkim cechuje ich odwaga w obliczu zagrożenia i gotowość do walki ponad ludzkie siły w obronie swojej rodziny. Natomiast więcej uwagi chciałbym poświęcić oprawie graficznej, która jest fenomenalna. Falujące morze wygląda przepięknie, sceny walki są bardzo dynamiczne i krwawe. Do tego te żywe kolory do mnie po prostu przemawiają. Gdybym miał się czepiać, to ewentualnie wyglądu tytułowych lewiatanów. Nie do końca przypadły mi do gustu ich specyficzne twarze. Ponadto mam wrażenie, że czasami widać problem ze skalą. W pewnej scenie jeden z tych potworów chwyta w paszcze łódź, a w drugiej, po wygramoleniu się na kawałek suchego lądu, wydaje się o wiele mniejszy. W przypadku wydania nie ma w sumie żadnych uwag. Kredowy papier, oprawa miękka ze skrzydełkami, ot kolejna solidna pozycja od Waneko.

Czy warto stanąć twarzą w twarz z lewiatanem?
To moje pierwsze spotkanie z manhwą, czyli komiksem koreańskim. Pierwsze co pozytywnie mnie zaskoczyło, to że jest cała w kolorze, a po drugie, iż czyta się ją od lewej do prawej, a nie jak w japońskich mangach. Niemniej, najważniejsza jest fabuła, a ta zdecydowanie dowozi. Uwielbiam klimaty postapo, a tak rzadko eksplorowany był temat zalanej Ziemi, że z wielką przyjemnością czytało mi się tę pozycję. Czekam na kolejne tomy. I polecam wszystkim, którzy z sentymentem wspominają Wodny świat i apokaliptyczną wizję świata, w której wszystkie lądy znalazły się pod wodą.