Nowy początek
Chociaż marvelowska ciągłość potrafi przytłoczyć, Niemożliwe Miasto okazuje się zaskakująco przystępne. Jed MacKay korzysta z wcześniejszych wydarzeń, ale nie wymaga znajomości całej historii Avengers. Początek tomu dobrze to pokazuje. Kapitan Marvel kompletuje nowy skład, odwiedzając kolejnych bohaterów. Do drużyny dołączają Thor, T’Challa, Vision, Wanda, Iron Man i Kapitan Ameryka Sama Wilsona. Każdy dostaje własny moment, dzięki czemu zespół szybko nabiera charakteru.
Stawka również szybko rośnie. Mściciele zostają wciągnięci w konflikt wykraczający poza Ziemię, czas i prawa rzeczywistości. Ważną rolę odgrywa Kang, który tym razem sam potrzebuje pomocy swoich największych wrogów, a tajemnica Utraconej Chwili zostawia kilka pytań na kolejne części. Głównym zagrożeniem okazuje się jednak Popielne Przymierze. Avengers zostają rozdzieleni i muszą stawić czoła jego członkom, wykorzystując nie tylko siłę, ale także własne, odmienne umiejętności. To dobry sposób na pokazanie, dlaczego tak różnorodny skład drużyny ma sens.

Najciekawszym elementem pozostaje tytułowe Niemożliwe Miasto. Początkowo wygląda na zwykłą kosmiczną lokację, ale szybko okazuje się żywą istotą zniewoloną i przeprogramowaną przez złoczyńców. Avengers postanawiają je uratować, zamiast po prostu zniszczyć. To dobrze przypomina, czym powinni być ci bohaterowie – nie tylko potężnymi wojownikami, lecz także ludźmi, którzy pomagają tym, którzy sami nie mogą się obronić.
Jasne, fabuła nie jest szczególnie odkrywcza. MacKay korzysta z klasycznych superbohaterskich schematów – wielkiego zagrożenia, potężnych przeciwników i walki o los świata. Na szczęście sprawnie je wykorzystuje. Historia szybko nabiera tempa, antagoniści mają charakter, a kolejne zeszyty dorzucają nowe tajemnice. Finał jest przewidywalny, ale pasuje do tonu opowieści i jednocześnie otwiera interesujące możliwości na przyszłość. Scenarzysta nie próbuje wymyślać Avengers od nowa. Bierze dobrze znaną formułę i przypomina, dlaczego wciąż działa. Są wielkie bitwy, kosmiczne zagrożenia, podróże w czasie i dziwaczni przeciwnicy, ale pod tym wszystkim pozostaje drużyna, która w najważniejszym momencie wybiera ratowanie innych. I właśnie dlatego pierwszy tom jest tak dobrym początkiem nowej serii.
Dzieje się, oj dzieje
Niemożliwe Miasto wygląda tak, jak powinien wyglądać współczesny komiks o Avengers. Jest dynamicznie, efektownie i z rozmachem, ale C.F. Villa nie zapomina przy tym o bohaterach. Świetnie radzi sobie zarówno z widowiskowymi scenami akcji, jak i spokojniejszymi momentami, w których pierwszoplanową rolę odgrywają twarze i emocje. Kadry mają sporo energii, a jednocześnie zachowują czytelność i dobre poczucie przestrzeni. Duża w tym zasługa kolorów Federico Blee. Nasycona paleta dobrze podkreśla charakter kolejnych scen – od rozświetlających strony eksplozji, ognia i elektryczności po znacznie bardziej niepokojące fragmenty. Dzięki temu nawet przy dużej liczbie efektów specjalnych całość nie zamienia się w wizualny chaos.

Na uwagę zasługują również projekty Popielnego Przymierza. Przeciwnicy są dziwaczni, przerysowani i bardzo różni, ale każdy ma własną tożsamość. Świetnie wypada także samo Niemożliwe Miasto – monumentalne, obce i trudne do pomylenia z jakąkolwiek ziemską architekturą. To właśnie takie elementy najlepiej podkreślają kosmiczną skalę historii. Nieco inny charakter ma rozdział Ponadczasowy, otwierający cały tom. Czystsza kreska i efektowne plansze dobrze pasują do historii Kanga i jego zabawy z czasem. Warstwa graficzna pomaga również w przemycaniu zapowiedzi przyszłych wydarzeń. W dwóch ostatnich zeszytach C.F. Villę zastępuje Ivan Fiorelli. Zmiana jest zauważalna, ale nie wybija historii z rytmu. Akcja nadal pozostaje dynamiczna, a bohaterowie i kolejne wydarzenia są odpowiednio czytelne.
Co dalej?
Pierwszy tom to bardzo dobry początek nowej serii Avengers. Jed MacKay sięga po klasyczne superbohaterskie motywy, ale podaje je w świeży sposób. Są tu kosmiczne zagrożenia, podróże w czasie i walka o los całego świata, jednak największą siłą komiksu pozostają sami bohaterowie. Każdy z Avengersów dostaje swoją chwilę. Kapitan Marvel dobrze sprawdza się jako liderka, a Thor, Wanda i Vision potrafią skraść dla siebie całe sceny. Szczególnie dobrze wypadają Sam Wilson i T’Challa. Ich wspólne fragmenty pokazują, że nasza drużyna to nie tylko efektowne moce i wielkie bitwy, ale również relacje między jej członkami.
Nie obyło się jednak bez małego zgrzytu… Przez sporą część historii bohaterowie są rozdzieleni i walczą z własnymi przeciwnikami. Początkowo działa to bardzo dobrze, z czasem jednak kolejne starcia zaczynają przypominać ten sam schemat. Szkoda również, że adwersarze nie dostali więcej miejsca. Popielne Przymierze jest ciekawe i ma duży potencjał, ale większość informacji na ich temat zostaje zaledwie zasygnalizowana.

Nie zmienia to faktu, że sama akcja została poprowadzona bardzo sprawnie. Scenarzysta dobrze buduje napięcie, pojedynki są pomysłowe, a skala zagrożenia odpowiednio duża. Świetnie uzupełnia to warstwa graficzna, która dodatkowo podkreśla widowiskowość historii. Warto wspomnieć również o pierwszym rozdziale. Prolog z Kangiem wprowadza czytelnika w większą historię i rozsiewa wskazówki dotyczące przyszłych wydarzeń. To ciekawy dodatek, który może nabrać większego znaczenia w kolejnych tomach.
Finalnie Niemożliwe Miasto nie jest komiksem idealnym, ale jako nowe otwarcie sprawdza się bardzo dobrze. MacKay znalazł udany balans między kosmiczną przygodą a charakterem poszczególnych Mścicieli. Gdyby w kolejnych częściach bohaterowie częściej działali razem, a zarysowane tutaj wątki dostały więcej miejsca, seria może stać się jedną z ciekawszych odsłon Avengers.